fot. Robert Sobkowicz

Multipleksu nie odpuścimy

Tu jest pięknie, bo można spotkać całą Polskę – zachwyca się pan Adam z Warszawy, przez 20 lat prowadzący własną firmę, a obecnie bezrobotny, który tego roku po raz pierwszy przybył na Jasną Górę z Pielgrzymką Rodziny Radia Maryja. Liczący 60 lat mężczyzna ma nadzieję, że jeszcze stanie na nogi dzięki wsparciu duchowemu płynącemu z Jasnej Góry. O łaski Pani Jasnogórskiej dla dzieła religijnego i narodowego odrodzenia Ojczyzny – czego nieodzownym warunkiem są w dzisiejszym świecie wolne media – modliły się w minioną sobotę i niedzielę setki tysięcy osób szczelnie zapełniających błonia wokół jasnogórskiego sanktuarium, tworząc barwną mozaikę ludzi wśród morza flag, chorągiewek, bannerów, transparentów z nazwami diecezji, parafii i Kół Przyjaciół Radia Maryja.

Przedsiębiorca bez środków do życia

Pan Adam, wysoki mężczyzna z narzuconą na ramiona biało-czerwoną flagą zawiązaną na piersiach, kroczący wśród pielgrzymów na plac przed klasztornymi murami, przyznaje, że znalazł się na dnie i od stycznia br. jest bezrobotnym bez prawa do zasiłku. Pojechał na pielgrzymkę ze swojej parafii bez grosza przy duszy, obiecując organizatorom, że odda później. – Ten rząd od stycznia pozbawił mnie wszystkiego. Praktycznie nie mam prawa do życia – tłumaczy. – Pracowałem do końca, na pół etatu, na ćwierć, żeby po prostu coś robić. Teraz jestem na zupełnym lodzie. ZUS nie może mi złotówki wypłacić, bo brakuje 5 lat do osiągnięcia przeze mnie wieku emerytalnego.
To takich ludzi jak pan Adam najbardziej dotknie w przyszłości wprowadzona przez rząd Donalda Tuska reforma emerytalna przesuwająca moment uzyskania świadczeń emerytalnych dla kobiet o 7 lat, a dla mężczyzn o 2 lata.
Mężczyzna opowiada, że przez blisko 20 lat prowadził własną działalność gospodarczą, głównie handlową. Zatrudniał jednego pracownika, miał 5 współpracowników. Włączył w swoje interesy rodzinę, tworząc sieć gospodarczą od Suwałk do Świnoujścia. Gdy interesy zaczęły iść gorzej, bank, który wcześniej namówił go do przeniesienia konta, z powodu zbyt małych obrotów odmówił prowadzenia rachunku i kredytowania. – Wtedy właśnie byłem w największej potrzebie, bo posypał mi się samochód i miałem spiętrzenie kilku innych problemów – mówi. – Dalej wypadki potoczyły się błyskawicznie. Straciłem wszystko.
Czas zatoczył dla niego wielkie koło i znów zaczął doświadczać prawdziwej biedy, a nawet głodu, tak jak na początku lat 60., gdy – jak pamięta – w szkole z powodu niedożywienia bolała go głowa. Na dodatek w listopadzie ub.r. z powodu niepokojących wyników badań otrzymał skierowanie do diabetologa. – Glukometr dostałem, ale byłem w szoku, bo nie miałem środków na leczenie – opowiada. Ale ostatnie badania przeprowadzone w czerwcu br. wypadły bardzo dobrze. Wszystkie wyniki miał w granicach normy.
– Fizycznie czuję się świetnie – podkreśla. – Wcześniej ważyłem 105 kg, teraz 90. To wymuszona biedą dieta, bo ja sam bym się do niej nie zmusił, dała taki pozytywny efekt. Bóg wie, co robi. Jeszcze stanę na nogi – zapewnia.

Przeciwko propagandzie sukcesu
Prawda, że w Polsce źle się dzieje, a w popierających obecne władze zdecydowanej większości mediów króluje nachalna propaganda sukcesu, to fakty coraz bardziej oczywiste i wyzwalające coraz powszechniejszy protest.
– Tak źle w Polsce nie powinno być. Jeśli mąż nagle umiera i zostaje czworo dzieci, to za co mają żyć, jeśli nie ma pracy? I nikogo to nie obchodzi – wskazuje pani Halina z Koła Przyjaciół Radia Maryja przy parafii Suchcice k. Bełchatowa, która w autokarze w drodze na Jasną Górę zebrała 30 podpisów pod apelem do KRRiT o przyznanie miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam. Przytakuje jej inna starsza pani, pytając retorycznie, czy bez toruńskich mediów Polacy wiedzieliby o sytuacji w Polsce, gdy główne media mówią tylko o sporcie, o Euro i że wszystko jest pięknie i ładnie, zapominając dodać, ile długów rząd przy tym narobił, za jakie pieniądze pobudowano stadiony, że ludzie nie mają pracy, gospodarka upada, rolnictwo stało się nieopłacalne.
Zdaniem Krzysztofa Grylaka, radnego Malborka, elektronika prowadzącego serwis sprzętu telewizyjnego, od lat pielgrzymującego na Jasną Górę z Radiem Maryja, nieprzyznanie miejsca na multipleksie Telewizji Trwam jest elementem walki obozu rządzącego o utrzymanie decydującego wpływu na świadomość społeczną Polaków. Pan Krzysztof przypomina, jak przed referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE mainstreamowe media roztaczały wizję ogromnego postępu cywilizacyjnego po wejściu do Unii Europejskiej, a teraz zaczynają odkrywać jego prawdziwe oblicze. Jednym z nich jest ujawniony dosłownie przed kilkoma dniami przez te same media wysyp ofert sprzedaży przez Polaków swoich własnych narządów, co traktowane jest jako efekt powszechnej biedy. – I brak przy tym jakiejkolwiek refleksji czy skruchy, że przed laty przez propagandę i manipulację to właśnie oni zataili, do czego może prowadzić ów zachwalany „postęp cywilizacyjny” – zaznacza pan Krzysztof. – Niestety, prosty odbiorca tych mediów niemal zatracił umiejętność myślenia przyczynowo-skutkowego i rozpatrywania podawanych mu danych w dłuższej perspektywie czasowej. A takie właśnie myślenie występuje w mediach toruńskich i dlatego są one tak niewygodne – dodaje.

Nie spoczywamy na laurach
W czasie tegorocznej pielgrzymki duży ruch panował przy namiotach Radia Maryja, gdzie można było złożyć podpisy pod protestem do KRRiT w sprawie Telewizji Trwam. Przeważnie ludzie dostarczali podpisane już blankiety.
Pani Stanisława Swacha z Koła Rodziny Radia Maryja przy parafii św. Jerzego w Biłgoraju w namiocie Radia Maryja złożyła kartę z 10 podpisami zebranymi w trakcie pielgrzymki, ale to niewielki procent tego, co wysłała wcześniej drogą pocztową. – Nie miałam najmniejszych problemów z namówieniem ludzi do podpisu, wszyscy wiedzą, że to słuszna sprawa – wyjaśnia. Towarzysząca pani Stanisławie Elżbieta Schodzińska z Koła Radia Maryja przy parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju podkreśla, że w jej kole zebrano już ok. 600 podpisów, które przekazano do KRRiT i Radia Maryja, i na tym nie koniec. – Nie spoczywamy na laurach i cały czas zbieramy dalsze podpisy – zaznacza. – Trzeba po prostu chodzić do ludzi. Niektórzy z nich przyznają się, że nie słuchają zbyt często Radia Maryja, ale podpisują, wspierają i co najważniejsze, zmieniają zdanie, kiedy się z nimi rozmawia. Trzeba jednak pukać i otwierać te drzwi.
Indywidualnie podpis pod protestem do KRRiT złożyła pani Henryka, emerytka z warszawskiego Ursusa. Uczyniła to z pełnym przekonaniem, gdyż uważa, że Radio Maryja i Telewizja Trwam to wspaniałe stacje przeznaczone nie tylko dla ludzi starszych i samotnych, ale wszystkich szukających Boga. – To hańba, co ta władza z nimi robi – mówi z determinacją. – Gdy o tym wspominam, aż ciarki mnie przechodzą. Po prostu nikt nic lepszego chyba nie wymyślił, jak to dzieło, które prowadzi Radio Maryja, teraz wsparte przez Telewizję Trwam. Słucham tych mediów dosłownie cały dzień. Jak jestem zajęta i nie mogę oglądać Telewizji Trwam, to słucham Radia Maryja.

Nie ma Boga i prawdy w dzisiejszych mediach
Pani Henryka przyznaje, że na Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja jest po raz pierwszy, ale regularnie od 24 lat uczestniczy w Warszawskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę.
Trudno nie dopatrzyć się analogii między traktowaniem w PRL Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki a stosunkiem obecnych władz i przychylnych im mediów do Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Gdy w pielgrzymce warszawskiej w niektórych latach po wprowadzeniu stanu wojennego szło na Jasną Górę blisko 100 tys. ludzi, reżimowe „środki masowego przekazu” przemilczały te fakty, odnotowując jakieś nieistotne incydenty i zakamuflowane esbeckie prowokacje. A jeśli chodzi o skalę zjawiska, to dość powiedzieć, że gdy na festiwal do Woodstock k. Nowego Jorku przybyło w 1969 r. pół miliona młodych ludzi, do dziś śpiewa się o tym ballady i traktuje jako wydarzenie historyczne, dla niektórych wręcz kultowe. Lecz przybycie tydzień temu na Jasną Górę kilkuset tysięcy pielgrzymów gros mediów w Polsce, w tym te o największej sile przekazu, zbyła milczeniem bądź lakonicznymi i kąśliwymi wzmiankami zaniżającymi kilkakrotnie liczbę uczestników.
To właśnie ten wręcz ostentacyjny rozziew między rzeczywistością realną, widzianą i doświadczaną, a tą ukazywaną w mediach tzw. głównego nurtu najbardziej irytuje ludzi.
– To, co oni podają, jest wręcz nie do zasymilowania – twierdzi pan Jerzy z Sieradza, agent ubezpieczeniowy. – To, co postrzega na co dzień moje oko i moje ucho, skonfrontowane z tym, co oni mówią, zupełnie się rozmija. Ich przekaz zupełnie nie przekłada się na rzeczywistość. I dlatego słucham głównie Radia Maryja i oglądam Telewizję Trwam. Inne media to margines nie większy niż 15 procent. Gdy czasem zdarza mi się je obejrzeć, jestem wręcz chory.
Również państwo Aleksandra i Aleksander Grodni z Myślenic, którzy na pielgrzymkę przyjechali samochodem z czworgiem dzieci – Anielką liczącą półtora roku, Krzysiem, lat 5, 7-letnią Tereską i 10-letnim Michałem – przyznają, że najczęściej słuchają Radia Maryja i oglądają Telewizję Trwam. Na Jasnej Górze doświadczają wielkiego wsparcia ze strony Matki Bożej, ale również przez uczestnictwo w tak licznym zgromadzeniu ludzi wierzących.
– Bylibyśmy naprawdę bardzo zbudowani, gdyby otworzyła się droga do miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam – mówi pani Aleksandra. – Sami widzimy, że nie ma Boga w dzisiejszych mediach. Wszystko idzie w stronę niesłużącą człowiekowi, jakby ku jakiejś zagładzie. Trzeba otwierać media na Boga. Jest przecież wielu dobrych ludzi, którzy chcą dużo zrobić. Trzeba świadczyć o Bogu i mieć nadzieję. Bóg zwycięży!

Media religijne i patriotyczne
Niepowtarzalny koloryt Pielgrzymek Rodziny Radia Maryja stwarzają wszechobecne barwy narodowe nie tylko na różnej wielkości flagach, ale również na noszonych jako emblematy moherowych beretach, koszulkach, szalikach, chustkach itp. Panowie Marek i Bogdan, bracia, z których jeden mieszka w Olsztynie, a drugi w Gdańsku, wielokrotni uczestnicy pielgrzymki Radia Maryja i stali słuchacze tej rozgłośni, wyróżniali się posiadaniem długiego wędziska, na którym wysoko powiewały dwie flagi: polska i papieska.
– Chcemy w ten sposób wyrazić prostą rzecz, że jesteśmy Polakami i katolikami, a właśnie Radio Maryja i Telewizja Trwam głoszą wartości patriotyczne i chrześcijańskie – mówi jeden z braci. – W tych mediach znajduję odpowiedź na wszystkie nurtujące mnie pytania. Na pewno w demokracji ważna jest liczebność środowiska, ale dla mnie ważniejsza jest jego jakość i dlatego tu jestem.
Jedną z wielu grup pielgrzymów przybyłych z zagranicy było 20 członków Koła Radia Maryja działającego przy Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie – największej parafii w archidiecezji berlińskiej. Od lat na Pielgrzymkę Radia Maryja udają się autokarem wspólnie z parafianami z przygranicznych Słubic. Polonusi z Berlina wznosili duży biało-czerwony banner i jeszcze większą flagę polską z wpisaną w nią miniaturką flagi niemieckiej. Niektórzy z nich są w Niemczech już 30 lat, inni krócej. Dzięki Radiu Maryja i Telewizji Trwam zachowują na co dzień więź z Kościołem i krajem. – Radia Maryja słucham przez internet codziennie po południu i wieczorem, ewentualnie o różnych porach dnia w niedzielę – mówi Marian Bieńko, mieszkający w Berlinie od 1995 r., gdzie prowadzi działalność gospodarczą. – Traktuję to medium jako moje radio religijne i patriotyczne. Członkowie berlińskiego Koła Radia Maryja bardzo aktywnie reagują na wszelkie represyjne posunięcia administracji Tuska wobec Radia Maryja i Telewizji Trwam. Zbierali wśród berlińskiej Polonii podpisy w sprawie Telewizji Trwam, a także zorganizowali pikietę protestacyjną pod polską ambasadą.
– Pikietę przyjęto w ambasadzie niezbyt przychylnie, ale choć jesteśmy wspólnotą polonijną, to gdy idzie o zaangażowanie w sprawy polskie, na pewno nie odstajemy od rodaków w kraju – podkreśla Marian Bieńko. Z pewnością równie mocno zaangażowany jest pan Józef, ubrany w czerwoną koszulkę z białym orłem na piersi, który jak wielu wrocławian ma korzenie kresowe. Jego matka pochodziła z Żytomierskiego, a ojciec z Tarnopolskiego. Choć pan Józef jest urodzony już we Wrocławiu, widać w nim kresową duszę, gdy bez specjalnych próśb wspaniałym lwowskim bałakiem interpretuje przedwojenne piosenki. Ale zaraz poważnieje, gdy mówi o intencjach, w jakich przyjechał w tym roku na Jasną Górę, o tym, że tu bije serce Ojczyzny, stąd promieniuje Maryja, która udziela łask proszącym Ją o nie Polakom. – Przeżywamy teraz takie ciężkie czasy, że nam bardzo potrzeba tych łask – wskazuje pan Józef. – Wiemy, co się w Polsce dzieje. Ten kraj jest chory. Demokracja została poniżona i podeptana. Podobnie jak godność Polaków. Setki marszów, miliony podpisów i wszystko jest lekceważone, pogardzane. Jak można było nie udzielić miejsca na multipleksie Telewizji Trwam, i to w sytuacji, gdy dopuszcza się stacje tak mało znaczące, bez żadnych doświadczeń. Telewizja Trwam buduje i umacnia tylu ludzi. Dla chorych jest ostoją. To wprost niepojęte. Te nasze władze są tak niekonsekwentne, po prostu beznadziejne. To jest totalna klęska Polski. Ale mamy nadzieję w Bogu i dlatego zwyciężymy! – kończy. Smak zwycięstwa poznała już grupa katolików z Łodzi, która wyszła z inicjatywą ustawodawczą przywrócenia dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli, co – jak wiadomo – zostało ustanowione. Grupa wywodzi się jeszcze z pierwszej „Solidarności” i przyjeżdża do Częstochowy od czasu pierwszej pielgrzymki ludzi pracy. – Byliśmy tu wtedy, gdy z ks. Jerzym Popiełuszką przyjechało tu zaledwie 200 osób – mówi Maria Maciaszczyk, prezes Stowarzyszenia „Powrót Święta Trzech Króli”. – Na Pielgrzymce Radia Maryja jesteśmy już po raz 20. Przyjeżdżaliśmy jako „Solidarność”, jako ZChN, dzisiaj przyjechaliśmy jako Stowarzyszenie „Powrót Święta Trzech Króli”, ale przede wszystkim jako stali słuchacze Radia Maryja i Telewizji Trwam, którzy uważają, że sprawy miejsca Telewizji Trwam na multipleksie za żadne skarby nie można odpuścić, gdyż to warunek wolności mediów w Polsce, a więc i wolności Polski.

Adam Kruczek

drukuj