fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

P. Jaki: Mafii reprywatyzacyjnej odebraliśmy majątek wart 0,5 mld zł

W 2017 roku odebraliśmy mafii reprywatyzacyjnej majątek wart blisko 0,5 mld złotych – powiedział w sobotę wiceminister sprawiedliwości i szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki. Dodał, że pieniądze trafiły do Skarbu Państwa.

„Ten rok komisja weryfikacyjna kończy z zabranym majątkiem mafii reprywatyzacyjnej, różnego rodzaju, prawie 0,5 mld. Tyle odebraliśmy i przywróciliśmy do Skarbu Państwa” – powiedział Patryk Jaki w sobotę w Telewizji Polskiej.

Wiceminister Jaki był pytany także o reprywatyzację w innych miastach, m.in. w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu. Przyznał, że komisja weryfikacyjna jest nową instytucją, i nie jest w stanie zajmować się reprywatyzacją poza Warszawą.

„Pracujemy instytucjonalnie i ustrojowo nad tym, aby w przyszłym roku można było poszukać ludzi i także w innych miastach stworzyć takie komisje” – przyznał.

Zapytany o prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz i kamienicę, do której część praw nabył jej mąż, Andrzej Waltz, powiedział, że ta rodzina „zarobiła 5 mln na kamienicy, która pochodziła ze szmalcownictwa. To najgorsze z przestępstw, jakie można sobie wyobrazić”.

Patryk Jaki powiedział, że komisja weryfikacyjna dotarła do nowych dowodów w tej sprawie, m.in. do przesłuchania wujka państwa Waltzów.

„Z tego przesłuchania jasno wynika, że on wiedział, w jaki sposób ta kamienica została przejęta” – powiedział Patryk Jaki i dodał, że ludziom odpowiedzialnym za reprywatyzację grożą zarzuty karne.

Pytany, czy chciałby zostać prezydentem Warszawy, powiedział, że w polityce nie jest sam dla siebie.

„Jestem dla ludzi. Jeżeli ludzie zdecydują, że tak ma być, to uważam, że w Warszawie trzeba wprowadzić porządek” – dodał.

Przed wojną właścicielami kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego.

Dzięki temu Leon Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu „dekretu Bieruta”, Kępski i Szczechowicz wszczęli – jako pokrzywdzeni przez dekret – postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym – Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group. Według mediów, rodzina Gronkiewicz-Waltz miała na tym zarobić 5 mln zł.

PAP/RIRM

drukuj