P. Jaki: W Polsce można wieczorem chodzić po mieście, natomiast w Berlinie jest już strach. Niemcy chcą zlikwidować ten pozytywny przykład w Europie
Polska tworzy kontrast, który jest symbolem pokazującym, jak zła była niemiecka polityka. Wystarczy przyjechać do Berlina i wystarczy przyjechać do Polski, żeby zobaczyć, że w Polsce można sobie wieczorem chodzić po parkach, po sklepach czy po mieście, natomiast w Berlinie jest już strach. Niemcy chcą zlikwidować ten pozytywny przykład w Europie – mówił w piątkowych „aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja europoseł Patryk Jaki z Suwerennej Polski, wyjaśniając, dlaczego Niemcom tak zależy na jak najszybszym wdrożeniu rozwiązań tzw. paktu migracyjnego.
W Unii Europejskiej finalizowane są prace nad tzw. paktem migracyjnym. Rozwiązanie ma polegać na relokacji nielegalnych imigrantów do różnych państw członkowskich. Za każdego nieprzyjętego migranta kraj będzie musiał zapłacić karę ok. 20 tys. euro. Patryk Jaki ocenił, że perspektywa ta jest fatalna.
– Wczoraj Rada Unii Europejskiej przyjęła ostatni, jedenasty element tzw. paktu migracyjnego, co oznacza, że teraz już to wraca do Parlamentu, ale uchwalenie tego to już jest tylko formalność, dlatego że Parlament Europejski jest najbardziej proimigracyjną instytucją w tych negocjacjach trójstronnych. Dlatego to jest kwestia dni, tygodni, kiedy to zostanie uchwalone – wyjaśnił europoseł.
Wskazał, że projekt Parlamentu Europejskiego jest jeszcze gorszy od tego, co powszechnie o nim wiadomo.
– Ostatnie rozporządzenie, jakie zostało przyjęte przez Radę Unii Europejskiej, to jest tzw. rozporządzenie kryzysowe, które mówi o tym, że w sytuacji kryzysu nie będzie możliwości wykupienia się z obowiązku przyjmowania migrantów. Podobne stanowisko zajął Parlament Europejski. Nie będzie też ograniczenia, jeżeli chodzi o ilość migrantów, którzy mają być relokowani do poszczególnych państw. To oznacza, że Polsce grozi katastrofa. Jeżeli ten pakiet zostanie przyjęty (a już dzisiaj nie ma żadnych wątpliwości, że zostanie przyjęty), to do Polski w przeciągu następnych lat mogą być siłą relokowane setki tysięcy ludzi. To będzie oznaczało całkowitą zmianę naszego statusu bezpieczeństwa, uderzenie w naszą kulturę. Mogą się dziać rzeczy, które będą nieodwracalne – mówił gość „Aktualności dnia”.
Duży odsetek nielegalnych migrantów przybywających do Europy to bowiem muzułmanie. Kultura islamu jest niekompatybilna z zasadami cywilizacji łacińskiej (inaczej zachodniej, chrześcijańskiej), ponieważ odrzuca tak elementarne jej aspekty, jak chociażby równość kobiet i mężczyzn.
Polska może jednak zatrzymać przyjęcie paktu migracyjnego.
– Polska może zatrzymać całe to szaleństwo w Europie. W jaki sposób? Mianowicie w referendum. Już 15 października do kartek wyborczych dostaniemy kartkę referendalną. Jeżeli Polacy powiedzą „nie” paktowi migracyjnemu i jeżeli będzie odpowiednia frekwencja, to (…) będzie oznaczało, że nie tylko położymy pakt migracyjny dla Polski, ale również rozpoczniemy falę w całej Europie (…). Dlatego znów Polska może stanąć na czele pozytywnej rewolucji w Europie. Dlatego tak ważne jest, by iść do referendum i zagłosować cztery razy „nie” – zwrócił uwagę Patryk Jaki.
Szybkiego przyjęcia tzw. paktu migracyjnego chcą Niemcy. Zamierzają wdrożyć rozwiązanie już na początku przyszłego roku. Jest to jednak sprzeczne z traktatami, ponieważ kwestie migracji należą do kompetencji państw członkowskich.
– Pośpiech jest podyktowany tym, że – po pierwsze – to są kwestie zewnętrznej polityki niemieckiej dlatego, że tam rośnie prawicowa, antyimigracyjna partia AfD (w niektórych sondażach nawet jest na pierwszym miejscu). (…) Mimo że AfD jest radykalną i bardzo nieestetyczną partią (tak to dyplomatycznie nazwę), to Niemcy mówią, że już tak mają dość polityki migracyjnej i równoległych społeczeństw, które powstały (…), że wybierają tak skrajną partię. Niemcy chcą pokazać, że coś z tym robią i chcą relokować najgorszych migrantów od siebie do Polski – zwrócił uwagę Patryk Jaki.
Niemcy chcą też wprowadzenia tzw. paktu migracyjnego ze względów wizerunkowych, ponieważ Polska stanowi przykład na tle Unii Europejskiej, pokazujący, że w Europie może być inaczej.
– Polska tworzy kontrast, który jest symbolem pokazującym, jak zła była niemiecka polityka. Wystarczy przyjechać do Berlina i wystarczy przyjechać do Polski, żeby zobaczyć, że w Polsce można sobie wieczorem chodzić po parkach, po sklepach czy po mieście, natomiast w Berlinie jest już strach – szczególnie dla kobiet. Ludzie, którzy przyjeżdżają i widzą ten kontrast, od razu rozumieją, że są rzeczy, których nie da się wymieszać. Nie da się wymieszać kultury chrześcijańskiej z kulturą szalejącego szariatu, którą chcą nam zaprowadzić muzułmanie szturmujący nasze granice. Niemcy chcą zlikwidować ten pozytywny przykład w Europie, żeby nie powstał ten kontrast – podkreślał europoseł.
Dodatkowo Niemcy, poprzez ubieganie się o przyjęcie tzw. paktu migracyjnego, próbują zyskać nowych wyborców w Unii Europejskiej. Poprzez politykę migracyjną i wspieranie przemytu ludzi chcą zniszczyć przeciwne im na arenie europejskiej prawicowe rządy Polski czy Włoch.
– To, co wyprawiają Niemcy, niszcząc Europę, to nie jest pierwszy raz. Oni wielokrotnie robili to samo w historii. Dla nas to też jest wskazówka, by nie głosować w Polsce na proniemieckie partie – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.
W audycji poruszony został też temat zatrzymania piłkarzy Legii Warszawa w holenderskim mieście Alkmaar. W związku z tym wydarzeniem eurodeputowany zapowiedział złożenie w PE wniosku o pilną debatę ws. łamania praworządności przez Holandię. Polityk zaznaczył, że to nie jedyny przypadek tego procederu.
Całość rozmowy z europosłem Patrykiem Jakim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




