fot. sxc.hu

Oskładkowanie zleceń to margines

Wpływy ZUS mogłyby być znacznie wyższe, gdyby obowiązkiem składkowym objęto wszystkie umowy śmieciowe. Liczba osób zatrudnionych na takich umowach szacowana jest na 4 miliony.

Od nowego roku dochody członków rad nadzorczych zostaną objęte składką na ZUS. Rok później także wszystkie umowy-zlecenia zostaną oskładkowane do wysokości minimalnego wynagrodzenia, co ma wyeliminować proceder zaniżania składki przez rozbicie zlecenia na kilka umów, z których tylko jedna jest objęta obowiązkiem odprowadzenia składki. Według rządowych szacunków, dodatkowe wpływy ZUS z tego tytułu w 2016 r. wyniosą 650 mln zł, po 2021 r. przekroczą 1 mld zł rocznie, aby w kolejnej dekadzie wzrosnąć do 2,7 mld zł w skali roku. Wprawdzie będą też rosły wypłaty z FUS na emerytury zleceniobiorców i członków rad nadzorczych, jednak bilans tej operacji dla FUS przez cały czas będzie dodatni, a różnica pomiędzy dodatkowymi wpływami a wydatkami będzie utrzymywać się na poziomie ok. 600 mln zł – wynika z rządowych wyliczeń. Wielkość wpływów ZUS zależy, rzecz jasna, od liczby osób, których dotyczą składki. Ministerstwo pracy szacuje, że nowe przepisy obejmą 935 tys. zleceniobiorców i 50 tys. członków rad nadzorczych, a więc razem blisko milion osób. Jednak zdaniem związków zawodowych pracujących na „śmieciówkach” jest kilkakrotnie więcej.

– Te 935 tys. to tylko niewielka część osób, których dotyczy problem umów śmieciowych. Według naszych obliczeń na takich zasadach pracuje w tej chwili w Polsce około 4 mln ludzi – podał Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”, dla portalu Money.pl. Jak zaznaczył, nie chodzi tylko o zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, ale również tzw. miks, czyli np. pracujących na części etatu i do tego na umowie cywilnoprawnej.

Wyliczenia związkowców są oparte na danych GUS, z których wynika, że w mikroprzedsiębiorstwach zatrudnionych jest około 3,5 mln osób, z czego tylko jedna trzecia na etatach, a pozostałe 2,3 mln na umowach cywilnoprawnych, najczęściej zleceniach lub umowach o dzieło. Do tego należałoby doliczyć ponad milion pracujących bez etatu w dużych i średnich przedsiębiorstwach oraz dalsze kilkadziesiąt tysięcy samozatrudnionych świadczących pracę dla jednego zleceniodawcy. Na inwazję „śmieciówek” wskazują też, zdaniem związkowców, dane Związku Banków Polskich, według których ponad 3 mln wniosków o kredyty hipoteczne jest odrzucanych z powodu niestabilnych form zatrudnienia wnioskodawców. – Obecnie szacuje się, że jedna trzecia spośród 16 mln zatrudnionych pracuje na innych umowach niż umowa o pracę. Do tego należałoby dodać około 1,5 mln osób pracujących na czarno, które nie są uwzględnione w grupie „zatrudnionych” – wyjaśnia prof. Józefa Hrynkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

Według związków zawodowych, nowelizacja przepisów uchwalona w końcu października to tylko pierwszy krok w kierunku ucywilizowania stosunków pracy w Polsce. Znowelizowane przepisy nie objęły składką ZUS-owską umów o dzieło, od których nie odprowadza się składki. Ponadto przewidują opłacanie składek od zarobków nieprzekraczających minimalnego wynagrodzenia, tymczasem zdaniem związkowców należy oskładkować cały dochód osoby pracującej.

Związki pracodawców krytycznie podchodzą do nowych regulacji, wskazując, że podniosą one koszty pracy. Ostrzegają, że właściciele firm przerzucą koszty na pracowników, co doprowadzi do obniżenia wynagrodzeń, albo też będą ograniczać zatrudnienie, co spowoduje wzrost bezrobocia i poszerzenie sfery pracy na czarno. Według ekspertów Konfederacji Lewiatan, cytowanych przez Money.pl, najdotkliwiej odczuje zmianę sektor usług administracyjnych i pomocniczych, bo w tej branży udział zatrudnionych na zlecenie sięga prawie 70 procent. Siedmiu na dziesięciu pracowników ochrony mienia i firm sprzątających jest zatrudnionych na jednej lub kilku umowach-zleceniach. Możliwości przerzucenia kosztów na pracowników są w tych firmach ograniczone, gdyż stawki za godzinę pracy wynoszą około 4-5 złotych. Zatrudnieni na „śmieciówkach” dominują także w firmach budowlanych, gastronomii i placówkach handlowych. W przemyśle stanowią około 7 proc., przy czym skala zjawiska, według Państwowej Inspekcji Pracy, rośnie. W transporcie stanowią na razie niewiele, bo tylko 5 proc. zatrudnionych.

PIP, która opracowała raport na temat pozakodeksowych form zatrudnienia, mówi o narastaniu tego zjawiska. I wskazuje, że aby powstrzymać wypieranie z rynku umów o pracę, trzeba zlikwidować nieuczciwą konkurencję ze strony pracodawców, którzy obniżają koszty z naruszeniem norm kodeksu pracy.

– Należy w ogóle usunąć umowy śmieciowe z rynku pracy, a do tego konieczne jest oskładkowanie umów o dzieło oraz uporządkowanie kwestii wynagrodzeń – podkreśla prof. Hrynkiewicz.

Polacy w większości dobrze oceniają wprowadzenie obowiązku odprowadzania składek na ZUS od umowy-zlecenia i umowy o dzieło – wynika z badania przeprowadzonego przez CBOS w październiku br. Oskładkowanie popiera 57 proc. ankietowanych, a 31 proc. respondentów deklaruje się jako „zdecydowani zwolennicy” tego rozwiązania. Przeciwnych nowym regulacjom jest 28 proc. respondentów, a 15 proc. nie wyraziło zdania w tej sprawie.

Małgorzata Goss/Nasz Dziennik

drukuj