Opozycja chce siłą obalić legalnie wybrany rząd?

Trwa polityczna awantura wywołana przez polityków liberalno-lewicowej opozycji. Wszystko wskazuje na to, że jest to bardzo dobrze zaplanowana akcja, która ma skłócić ze sobą Polaków i powstrzymać rząd przed dalszymi reformami.

Politycy opozycji nadal okupują sale plenarną Sejmu. Pojawiają się głosy, że pozostaną w parlamencie, co najmniej do styczniowego posiedzenia Sejmu. Stawiają też konkretne warunki: domagają się powtórzenia głosowania dotyczącego budżetu.

– Polski Sejm to jest miejsce do toczenia najtrudniejszej debaty parlamentarnej i nie może być tak, że politycy PiS-u słysząc trudne pytanie zbierają zabawki i idą do innej sali – powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.  

Głosowanie odbyło się zgodnie z prawem – odpowiadają politycy obozu rządzącego. Kolejny postulat opozycji to dymisja marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

– Naszym zdaniem mandat marszałka Sejmu się wyczerpał. Żądamy natychmiastowej dymisji marszałka Kuchcińskiego i zrzeczenia się przez niego immunitetu. Mam nadzieje, że prokuratura zajmie się tą sprawą – wskazał Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

Wczoraj marszałek Marek Kuchciński wraz z prezesem Prawa i Sprawiedliwości rozmawiali z prezydentem Andrzejem Dudą. Po spotkaniu marszałek napisał na Twitterze.

– Podczas spotkania zapewniłem prezydenta RP, że sprawa funkcjonowania przedstawicieli środków przekazu w gmachu parlamentu pozostaje otwarta – napisał Marek Kuchciński.

W parlamencie z przedstawicielami mediów spotkał się natomiast marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Zapowiedział, że ograniczenia w dostępie do parlamentu na razie nie wejdą w życie. Obecne rozwiązania mają obowiązywać aż do momentu wypracowania nowych.

– Ustaliliśmy, że zasady, które obowiązują, będą obowiązywały. Ja do 6 stycznia obiecałem przedstawić nowe propozycje wszystkim redakcjom. Później usiądziemy i będziemy rozmawiać o ostatecznych rozwiązaniach – powiedział Stanisław Karczewski.

Na pozytywne rozwiązanie sytuacji liczy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Krzysztof Skowroński.

– To jest ekosfera; miejsce pracy i dziennikarzy, i polityków. Tu powinien być szacunek jednych dla drugich. To spotkanie było wyrazem pewnego szacunku – wskazał Krzysztof Skowroński.

Walka opozycji o wolność mediów jest jednak tylko pretekstem czegoś zupełnie innego – zaznaczył kulturoznawca dr Tomasz Szturo.

– To służy do rozgrzewania emocji, do rozkręcania spirali chaosu, w czym widać, że media sekundowały. To są mocne słowa – puczystowskie tendencje – podkreślił dr Szturo.

Nikt nie ma wątpliwości, że opozycja i ludzie z nią powiązani walczą o przetrwanie – dodała Lucyna Kulińska.

– To już jest walka o wszystko. Ci ludzie mają pieniądze, a tutaj się boją. Kolejna afera jest wymieniana i każda – jak twierdzi rząd – zostanie w taki czy inny sposób rozliczona – mówiła.

Protesty wymykają się jednak spod kontroli. Przedwczoraj grupa przeciwników Prawa i Sprawiedliwości próbowała zablokować wjazd prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i polityków partii na Wawel, gdzie chcieli się pomodlić przed grobem pary prezydenckiej.

Przekraczane są kolejne granice przyzwoitości i zasady społeczne. To bardzo niebezpieczne – podkreślił mec. Jacek Figurski.

– Jeżeli przekracza się takie ograniczenia, jeżeli się łamie takie zasady, to co czeka nas dalej? Kompletne zdziczenie – powiedział mec. Figurski.

Rozpalanie nastrojów społecznych może się skończyć bardzo tragicznie. Machina nienawiści wymierzona w Prawo i Sprawiedliwość w 2010 r. doprowadziła do zabójstwa działacza partii Marka Rosiaka.


TV Trwam News/RIRM

drukuj