fot. twitter.com

Opozycja chce debaty ws. wprowadzenia waluty euro w Polsce

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna chce debaty ws. wprowadzenia w Polsce waluty euro. Jak przekonuje, unijna waluta zagwarantuje wzmocnienie naszego kraju na arenie międzynarodowej. Nie zgadza się z tym znaczna część ekonomistów, wskazując, że to złotówka wpływa na stabilność naszej gospodarki.

Temat wprowadzenia waluty euro w naszym kraju przewija się w dyskusjach od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ostatnio część środowisk politycznych wraca do debaty w tej sprawie. W sobotę przewodniczący Platformy Obywatelskiej przekonywał, że unijna waluta wzmocni nasze znaczenie wśród państw członkowskich wspólnoty.

– Wspólna europejska waluta to dla nas kolejne ważne narzędzie, które musimy wykorzystać do realizacji polskich interesów. Do wzmocnienia siły i pozycji Polski, do budowania dobrobytu Polaków – mówił Grzegorz Schetyna, lider PO.

W tej sprawie – zdaniem Grzegorza Schetyny – powinna odbyć się debata, która ma przekonać Polaków do zalet euro.

Przynależność do strefy euro to traktatowy obowiązek Polski – dodał Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

– My nie przesądzamy tego, w którym momencie powinniśmy wejść do strefy euro, ale mówimy że jest to poważny, realny dylemat, o którym warto rozmawiać. Udawanie, że tego problemu nie ma, mimo że on jest wpisany w traktat akcesyjny, to chowanie głowy w piasek – powiedział poseł PO Marcin Kierwiński.

Już w 2008 roku premier Donald Tusk zapowiadał, że Polska będzie mieć euro w 2011 roku. Od tamtego czasu z ust polityków Platformy padają podobne deklaracje. Wtóruje im Nowoczesna, która rok temu złożyła w Sejmie projekt uchwały dotyczący strategii wejścia Polski do strefy euro.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Gabriela Masłowska podkreśla, że Polska gospodarka nie jest gotowa do przyjęcia unijnej waluty i dodaje, że opozycja powinna skorzystać z doświadczeń krajów funkcjonujących w strefie euro.

– Przede wszystkim te, które były przed wejściem biedniejsze od najbogatszych krajów w ramach strefy euro, czyli kraje tzw. Grupy PIIGS: Portugalia, Irlandia, Grecja, Hiszpania – one w żaden sposób przez wejście do strefy euro nie poprawiły swojej sytuacji ekonomicznej – podkreśliła poseł PiS Gabriela Masłowska. 

Posiadanie własnej waluty pozwala na regulowanie sytuacji gospodarczej. Poprzez obniżenie stóp procentowych wpływa się na pobudzenie koniunktury gospodarczej, zaś podwyższenie spowalnia ją.

Pozbawienie możliwości prowadzenia własnej polityki monetarnej uniemożliwi zwalczanie sytuacji kryzysowych – podkreślił profesor Zbigniew Krysiak ze Szkoły Głównej Handlowej.

– Wyzbywamy się jakby istotnego instrumentu niezależności. Nasz Bank Centralny przestaje – można powiedzieć – istnieć, funkcjonować, przestaje wpływać na kształtowanie gospodarki poprzez ustalanie stóp procentowych – zauważył prof. Zbigniew Krysiak.

Ekonomista Mariusz Kękuś zaznaczył, że wprowadzenie waluty euro mogłoby skutkować podwyższeniem cen. Taka sytuacja miała miejsce m.in. na Litwie.

– Przedsiębiorcy czy też handlowcy wykorzystują moment i próbują zarobić dodatkowo na określonych towarach. Tak to wygląda, to było testowane na Litwie – tam był szereg protestów, szczególnie dotyczyło to artykułów pierwszej potrzeby – wskazał ekonomista Mariusz Kękuś. 

Na wizerunek wspólnej europejskiej waluty wpłynął kryzys gospodarczy w Europie w latach 2008-2010. Jak mówi profesor Zdzisław Kordel z Uniwersytetu Gdańskiego, euro traci poparcie państw członkowskich.

– Nawet w krajach, które mają euro, są również głosy społeczeństwa, że należałoby wrócić do swojej dawnej waluty, tak jak w Niemczech czy we Francji – powiedział prof. Zdzisław Kordel.

Według ekspertów, Polska mogłaby przyjąć walutę euro dopiero za około 25 lat, kiedy poziom rozwoju gospodarczego naszego kraju zbliży się do średniej unijnej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj