Ograniczenie wydobycia ropy
Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) zapowiada ograniczenie wydobycia ropy. To może doprowadzić do wzrostu jej ceny nawet do 100 dolarów za baryłkę. Tak wysoka cena utrzymałaby wysoką inflację, również w Polsce.
Kraje Arabskie tworzące OPEC oraz państwa współpracujące z kartelem, w tym Rosja, w odpowiedzi na spadek cen ropy – spowodowany spowolnieniem gospodarczym i spadkiem popytu – ogłosiły ograniczenie jej wydobycia. Łącznie o ponad półtora miliona baryłek dziennie. Liczą tym samym na utrzymanie swoich zysków przez wzrost ceny na światowych rynkach.
– Chcą się upewnić, że nie zalewają rynku ropą, dostarczają właściwą ilość baryłek, są w stanie zrównoważyć te dwie kwestie, zarówno podaż, jak i popyt – powiedział John Driscoll, dyrektor firmy JTD Energy Services Consultanty.
Decyzja OPEC-u wywołała niepokój na zachodnich giełdach. Część ekspertów szacuje, że cena ropy za jedną baryłkę może wzrosnąć do stu dolarów, a to doprowadzi do utrzymania się presji inflacyjnej.
– Inwestorzy są obecnie niepewni. Widać to wyraźnie w przepływach zamówień. Ma to związek z ogólną sytuacją na świecie, która wciąż jest nie zbyt pewna – zauważył Marc Richter, ekspert niemieckiego Banku Baader.
Nie wykluczone, że Stany Zjednoczone będą uwalniać swoją rezerwę strategiczną, aby obniżyć ceny, ale to może okazać się niewystarczające. Zachód nie ma już zbyt wielu możliwości.
– Wydobycie amerykańskie czy wydobycie europejskie już jest w dużym stopniu rozwinięte. Szybkie zwiększenie tego wydobycia nie będzie łatwe – zaznaczył Grzegorz Piątkowski, ekonomista.
Utrzymanie się wzrostu cen ropy na światowych rynkach będzie miało wpływ na sytuację w Polsce, przede wszystkim na ceny na stacjach benzynowych oraz inflację.
– To na pewno będzie skutkowało wzrostem cen i ten szok inflacyjny w dalszym ciągu będzie się potęgował – wskazał prof. Marcin Szewczak.
Decyzja Arabii Saudyjskiej i innych państw arabskich jest na rękę Rosji. Moskwa też ogranicza swoje wydobycie i liczy na zwiększenie zysków ze sprzedaży ropy.
– To oczywiście więcej pieniędzy dla Moskwy na prowadzenie wojny – mówił Grzegorz Piątkowski, ekonomista.
Na początku marca w Arabii Saudyjskiej gościł premier Mateusz Morawiecki, który apelował o stabilizację na rynku ropy i szukał alternatywy dla ropy ze Wschodu. Tymczasem Arabowie coraz chętniej kupują rosyjską ropę, której cena spadła przez unijne sankcje, mimo że stali się partnerem dla Polski, przejmując 30 proc. akcji rafinerii gdańskiej i uzyskując dostęp do połowy jej produktów.
TV Trwam News



