O. J. Sok CSsR podczas uroczystości pogrzebowych śp. o. Mariana Sojki CSsR: Ojcze Marianie, pozostałeś wierny do końca i za to Ci dziękujemy

fot. Monika Bilska

Nie przegrał ostatniej walki, ale przyjął to, co niejednego by przytłoczyło. Podziwialiśmy go w tym wszystkim, bo nie narzekał, tylko dziękował lekarzom, którzy tak się o niego troszczyli w Lublinie i w Toruniu. Dziękował za modlitwę w Radiu Maryja i TV Trwam. Ojcze Marianie, pozostałeś wierny powołaniu, wspólnocie Kościoła, misji redemptorystów, sprawom Polski, bliźniemu i Bogu do końca, i za to Ci dziękujemy – mówił o. Janusz Sok CSsR, prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, w homilii wygłoszonej podczas uroczystości pogrzebowych śp. o. dr. Mariana Sojki CSsR w sanktuarium MBNP w Toruniu.

Posługujący w Radiu Maryja i TV Trwam o. dr Marian Sojka CSsR zmarł 25 maja br., przeżywszy 61 lat. [czytaj więcej] W piątek, 28 maja, podczas uroczystości pogrzebowych Zmarłego w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu homilię wygłosił o. Janusz Sok CSsR, prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów.

– Stajemy przy trumnie ojca Mariana i nie umiemy znaleźć słów współczucia, kochana Mamo i drogie Siostry. Nie bardzo wiemy, co mówić, ale wiemy, że patrząc na Was, powinniśmy Bogu za Was dziękować – za Ciebie, Mamo; za Was, Siostry. Bo Marian był, jaki był, dzięki Wam. Uczył się życia, słów, modlitwy i dobroci w dzieciństwie, w młodości, a także w ostatnich latach i miesiącach, doświadczając tak wiele ciepła, zatroskania i dobroci od Was. Za to Wam dziękujemy. To nie jest przypadek, że ojciec Marian został kapłanem, zakonnikiem. Znamy go. To był rozsądny człowiek, który umiał stawać w prawdzie – podkreślał o. Janusz Sok CSsR.

Ojciec Prowincjał, powołując się na słowa Pana Jezusa: „Nie wyście mnie wybrali. Ja was wybrałem”, nazwał je „historią ojca Mariana Sojki”, który o podjęciu życia kapłańskiego myślał od czasu szkoły średniej. Po misjach, jakie w rodzinnej parafii wygłosili redemptoryści, nawiązał kontakt ze zgromadzeniem, do którego wstąpił w 1978 roku.

– Ojciec Marian chciał być dobrym zakonnikiem i dobrym księdzem, a nie można być dobrym księdzem i zakonnikiem, gdy się nie jest dobrym człowiekiem. Tego dobra uczył się w domu, a potem je pielęgnował. My go znaliśmy jako człowieka dobrego, poczciwego, z dobrą twarzą, ciepłym głosem i uściskiem dłoni, który zapamiętamy. Darmo doszukiwać się w nim siły rażenia, bo to ciepły i dobry człowiek. (…) Kochał zgromadzenie i Kościół. Jego rozprawa doktorska poświęcona była redemptorystom do II wojny światowej. Był zafascynowany historią redemptorystów, gdy nie byliśmy jeszcze tak mocni liczebnie, ale jakże mocni duchem. Tym się dzielił z nami. Jakże wiele można zrobić, gdy duchowość, pasja i poświęcenie dla Kościoła są wielkie – mówił prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów.

O. Janusz Sok zaznaczył, iż można wymieniać wiele aspektów dotyczących osobowości i życia o. Mariana, które ukazywałyby człowieka ciepłego i dobrego, ale nie można zatrzymać się na tym, gdyż nie byłby to pełny obraz Zmarłego.

– Ten dobry człowiek o łagodnej twarzy i łagodnym uścisku dłoni był też w pewnych kwestiach bezkompromisowy, niełatwy, wojownik. (…) Dobry i poczciwy człowiek to nie jest ten, który zawsze ze wszystkimi się zgadza i wszystkim potakuje. Rok 1985. Pierwsza placówka ojca Mariana, więc neoprezbiter, Zamość. Wydział Wyznań Urzędu Wojewódzkiego domaga się po krótkim czasie usunięcia ojca Mariana z Zamojszczyzny, nie tylko z parafii. Dlaczego? Ojciec Marian dość szybko został kapelanem „Solidarności” i mówił kazania – jak to on – „prosto z mostu”, tzn. mówił prawdę. (…) Pamiętamy jego obecność na kapitułach, różnych gremiach. Czasem był odmienny od nas w swoim myśleniu. Kolejni prowincjałowie otrzymywali od ojca Mariana korespondencję, w której domagał się troski o sprawy ważne, np. troski o archiwa, biblioteki, kroniki, o szacunek do historii. Nie ustępował, nigdy nie ustąpił. Miał rację – wspominał zakonnik.

Redemptorysta odniósł się także do posługi o. Mariana Sojki w Radiu Maryja i TV Trwam, a także w innych dziełach przy nich powstałych. Był bowiem dyrektorem biblioteki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz dyrektorem instytutu „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II.

– Posługiwał w Radiu Maryja. Bardzo dobrze się tu czuł, ale nie dlatego, że był lubiany przez współbraci radiowców i przez pracowników. Bóg Wam zapłać za tę sympatię do niego. Ale dlatego, że środowisko, które chce rozeznawać właściwie, ma odwagę widzieć i o tym mówić, bronić tego, co święte i ważne dla Kościoła i ojczyzny. To był jego świat. Ostatnia walka, którą toczył od lat, to choroba, cierpienie. Ostatnia walka, której nie przegrał, ale przyjął to, co niejednego by przytłoczyło. Podziwialiśmy go w tym wszystkim, bo nie narzekał, tylko dziękował lekarzom, którzy tak się o niego troszczyli w Lublinie i w Toruniu. Dziękował za modlitwę w Radiu Maryja i TV Trwam. Bóg Wam zapałać, cała Rodzino Radia Maryja. (…) Ojcze Marianie, pozostałeś wierny powołaniu, wspólnocie Kościoła, misji redemptorystów, sprawom Polski, bliźniemu i Bogu do końca, i za to Ci dziękujemy – zakończył Ojciec Prowincjał.

fot. Monika Bilska

radiomaryja.pl

 

 

drukuj