fot. PAP/EPA

O. prof. Andrzej Wodka CSsR o nauczaniu papieża Franciszka: Ojciec Święty mówił, że Kościół prawdziwy to Kościół, który idzie do tych, którzy są poranieni. Ubodzy stali się centrum jego myśli

Papież mówił, że Kościół prawdziwy, ten, który Jezus Chrystus chce mieć jako wyraz swojego mistycznego ciała, to jest Kościół, który idzie do tych, którzy są poranieni, który będzie szpitalem polowym, który przynosi natychmiastową pomoc oraz perspektywę uzdrowienia – powiedział o. prof. Andrzej Wodka CSsR, redemptorysta, wieloletni profesor Akademii Alfonsjańskiej w Rzymie.

Argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio jako pierwszy w dziejach papież przyjął imię Franciszek, tym samym obierając sobie za patrona św. Franciszka z Asyżu. Ojciec Święty tak jak Biedaczyna z Asyżu chciał, żeby Kościół był ubogi i dla ubogich.

Ubodzy stali się centrum jego myśli, pragnień. Zresztą, kiedy ogłaszano śmierć papieża Franciszka, czynił to przecież ks. kard. Kevin Farrell, kamerling Świętego Kościoła Rzymskiego, wówczas sprowadził on całe to życie Papieża do jednego zdania. Dla mnie to jest ogromnie poruszająca rzeczywistość, jak w jednym zdaniu można zawrzeć bogate życie każdego chrześcijanina, a w tym wypadku samego papieża. W tym jednym zdaniu ks. kard. Kevin Farrell powiedział: „Nauczył nas żyć wartościami Ewangelii z wiernością, odwagą i powszechną miłością, szczególnie na rzecz najbiedniejszych i najbardziej zmarginalizowanych” – przypomniał o. prof. Andrzej Wodka CSsR.

Wyraz zatroskania o najbardziej opuszczonych, ubogich, był widoczny zarówno w nauczaniu Ojca Świętego Franciszka, jak i w jego posłudze. Papież wielokrotnie podkreślał również, że Kościół powinien być jak „szpital polowy”.

Ojciec Święty Franciszek przejmował zarządzanie Stolicą Apostolską w czasie, kiedy wybuchła przeogromna, mimo wszystko bolesna sprawa nadużyć. Chyba temu nie dał rady papież Benedykt XVI, poczuł się, pozbawiony sił, więc oddał ster Łodzi Piotrowej Franciszkowi. Był to zatem kontekst ogromnej boleści w Kościele, ale i w społeczności światowej, bo po 11 września 2001 r.  już zamiast pokoju mieliśmy nieustanną ciągłość wielu konfliktów. Dlatego Papież powiedział, że Kościół prawdziwy, ten, który Jezus Chrystus chce mieć jako wyraz swojego mistycznego ciała, to jest Kościół, który idzie do tych, którzy są poranieni, który będzie szpitalem polowym, który przynosi natychmiastową pomoc oraz perspektywę uzdrowienia – mówił redemptorysta.

Istotnym rysem pontyfikatu papieża Franciszka są jego działania na rzecz pokoju.

Pokój to nie jest tylko brak wojny, ale wizji teologii, którą przekazywał nam papież Franciszek. To jest pełnia wszystkich dóbr mesjańskich, za którymi człowiek tęskni, dla których został stworzony, dla których został predysponowany i które Chrystus ze sobą przyniósł, uzdolniając nowego człowieka do nowej kultury, do nowej rodzinności i do nowego – nazwijmy to dość hiperbolicznie – wszechświata naznaczonego pokojem – zaznaczył wieloletni profesor Akademii Alfonsjańskiej w Rzymie.

Ojciec Święty Franciszek darzył ludzi młodych ogromną czułością. Ona była też odwzajemniona – podkreślił gość audycji „Aktualności dnia”.

Pamiętam, kiedy w Lizbonie kończyły się Światowe Dni Młodzieży. Ojciec Święty Franciszek mówił do młodych, że to do nich należy przyszłość. (…) Chodzi o autentyczny realizm, czyli widzenie świata poprzez Chrystusowe rany. Młodzież szła za papieżem Franciszkiem, ufając temu, kim był; co do nich mówił, ale też, jak o tym wszystkim świadczył, wskazując na to, że Chrystus jest obecny, że spotkanie z Nim jest początkiem wszystkiego, że odrodzenie następuje przez komunikowanie Jego zmartwychwstania. Potem jest to posłanie w stronę otwartych ran, gdzie On nie tyle daje im jakieś zadanie nawet otwartego szpitala polowego, co raczej spotkania się z Nim właśnie w tych otwartych ranach ludzkości – powiedział redemptorysta.

Cała rozmowa z o. prof. Andrzejem Wodką CSsR dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj