fot. Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nowy sąd nad Jezusem

Unia Europejska może stać się kolejnym uczestnikiem sporu o obecność krzyża w przestrzeni publicznej.

Polska dyskusja o miejscu symboli religijnych w przestrzeni publicznej nie jest przypadkiem odosobnionym. Temat ten był już podejmowany na wiele sposobów we wszystkich niemal państwach europejskich.

Wszystkie konstytucje państw europejskich gwarantują neutralność światopoglądową państwa, chociaż formułują to w różny sposób. Od zadekretowanej świeckości we Francji po gwarancję wolności religijnej przy obecności religii dominującej w Grecji. To samo mówią międzynarodowe konwencje praw człowieka, w tym Europejska Konwencja Praw Człowieka, w oparciu o którą orzeka Trybunał w Strasburgu.

Tym właśnie zagadnieniom poświęcona była międzynarodowa konferencja zorganizowana na KUL.

Kluczowe znaczenie dla dyskusji ma sprawa Lautsi przeciwko Włochom rozstrzygnięta przez ETPC w 2009 r. i Wielką Izbę w 2011 roku. Chodzi o rodziców włoskiej uczennicy, którzy uznali, że krzyż w klasie szkoły publicznej stanowi naruszenie zasady neutralności religijnej i ich obraża. Pierwsza instancja przychyliła się do skargi, uznając, że wynikająca z tradycji obecność krzyża w miejscach publicznych powinna ustąpić prawu do niewiary i religijnego pluralizmu. Prawnicy włoskiego rządu twierdzili, że w szkołach w tym kraju krzyż nie jest traktowany jako symbol religijny, ale raczej znak uniwersalny i element kultury i tradycji.

Wyrok wywołał wiele protestów. Prawnicy podkreślali, że wyrok zawiera bardzo dużo pojęć abstrakcyjnych, takich jak obiektywizm czy pluralizm. Także wiele krajów przyłączyło się do apelacji złożonej przez rząd w Rzymie. Dwa lat później Wielka Izba uznała, że krzyż w klasie nie narusza prawa do wolności religijnej ucznia ateisty. Trybunał użył dwóch argumentów. Po pierwsze, uznał, że krzyż jest symbolem „biernym”, to znaczy sam w sobie nikogo nie indoktrynuje i do niczego nie przymusza. Po drugie, w ocenie sędziów, poszczególne państwa mają prawo do pewnego „zakresu swobodnej oceny” tego, jak stosować uniwersalne prawa człowieka.

Wielu uczestników konferencji, choć oczywiście popiera orzeczenie Wielkiej Izby, miało wątpliwości, czy jej argumentacja była trafna.

Profesor Rik Torfs, rektor Katolickiego Uniwersytetu w Lovanium, zwrócił uwagę na szereg niebezpieczeństw, jakie ta linia orzecznictwa może rodzić w przyszłości. „Zakres swobodnej oceny” może się przecież zmienić w każdym państwie, także pod wpływem sekularyzacji i imigracji. Każdy symbol w pewnym kontekście może być uznany za „aktywny”, a nie wiadomo, jakie będą rozstrzygnięcia w przyszłości, bo przecież składy sędziowskie będą się zmieniać. Torfs uważa, że Trybunał usiłował zachować pewien poziom równowagi między interesami stron, szukał myślenia kompromisowego, które jest typowe dla myślenia europejskiego.

Tymczasem np. w USA mamy do czynienia z zupełnie inną koncepcją. Wprawdzie państwo jest ściśle oddzielone od religii, ale daje poszczególnym obywatelom lub grupom obywateli szeroki zakres swobód, które pozwalają na tworzenie „stref wolności” dla chcących żyć według własnych przekonań.

Inni dyskutanci podnosili jeszcze jeden bardzo poważny argument. Mianowicie, protest może budzić linia argumentacji, w której aby wydać wyrok zgodny z odczuciem większości Europejczyków, musiano tak przeinterpretować sens krzyża, że traci on całe swoje duchowe znaczenie i przesłanie.

Doktor Michał Rynkowski, pracownik Komisji Europejskiej, zwrócił uwagę, że wkrótce także Unia Europejska może stać się kolejnym uczestnikiem sporu o krzyż. UE jako taka ma przystąpić do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i będą możliwe skargi obywateli Europy (nie tylko UE) przeciwko Unii Europejskiej na naruszenia praw człowieka. Ponieważ skarżący mogą się powoływać na artykuły dotyczące religii, Unia także musi wypracować jakąś politykę w tych sprawach.

Najciekawszą częścią konferencji były jednak wystąpienia wybitnych prawników akademickich.

Eurokratyczna utopia

Profesor Giorgio Feliciani z Włoch reprezentuje państwo, które stało się areną europejskiego sporu o krzyż. Włoskie przepisy są fragmentaryczne i niejednorodne, pochodzą z lat 20. XX wieku. Obecność krzyża w szkołach wynika z dekretów królewskich, krzyż towarzyszy fladze i portretowi władcy, w innym miejscu uznawany jest za „konieczny materiał dydaktyczny”. Krzyż pojawia się w sądach (jako znak sprawiedliwości) oraz niektórych pomieszczeniach urzędów. Istnieje zapis, mówiący, że „krzyż stanowi uniwersalny symbol dający możliwość identyfikacji społeczeństwa”, ale jednocześnie włoski sąd najwyższy orzekł, że państwo ma charakter świecki. Idea laickości wpływa na władzę, orzecznictwo i urzędy, ale nie zawsze na społeczeństwo. Było wiele przypadków usuwania krzyży, ale w sprawie Lautsi głosy przeciw krzyżowi były w zdecydowanej mniejszości, przeciw usuwaniu krzyża była nawet lewica. Feliciani uważa, że świeckość to „eurokratyczna utopia”.

Hiszpanię reprezentował prof. Javier Martinez-Torron. Jego kraj do 1975 r. był nazywany w konstytucji „królestwem katolickim”. Zapis zniesiono, ale wciąż przeważająca większość mieszkańców uznaje się za katolików. Kwestia krzyża rzadko wywołuje spory prawne. Podobnie jak wielu innym państwom europejskim Hiszpanii grozi bardziej sekularyzacja i religijna obojętność niż walczący ateizm, choć taki także występuje. Martinez-Torron uważa, że poglądy na temat obecności wiary i jej znaków w życiu publicznym są silnie upolitycznione. Dwie kadencje rządów radykalnej lewicy dotknęły mocno wielu sfer życia (w tym kwestii bioetycznych), ale nie kwestii wyznaniowych. W prawie Hiszpanii o krzyżu mówi się w kontekście odznaczeń wojskowych i przysiąg publicznych. Wierzący Hiszpanie mogą podczas ślubowań posłużyć się nie tylko konstytucją, ale także krzyżem lub Biblią.

Przed sprawą Lautsi były dwa przypadki żądania usunięcia krzyża, zostały odrzucone. Sąd uznał np., że władza publiczna nie ma prawa usuwać krzyża tam, gdzie znajduje się on od kilkuset lat. Chodziło o krzyż w sali obrad rady miejskiej. Inny sąd stwierdził, że posunięcie radykalne, jakim byłoby zburzenie krzyża na górze w pobliżu Walencji, nie może wynikać z postulatu neutralności. Sąd Najwyższy uznał, że neutralności religijnej państwa nie łamie tradycyjny udział żołnierzy lub policjantów w niektórych ceremoniach (np. w procesjach w Wielkim Tygodniu), a jedynie nikt nie może być do tego zmuszany. Z drugiej strony w nowych budynkach publicznych nie umieszcza się krzyży.

Znacznie trudniejsza sytuacja jest w Niemczech. Ojciec prof. Stephan Häring OSB, prawnik Konferencji Episkopatu Niemiec, przypomniał, że pochodzący z Niemiec przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz zadeklarował, że powinno się wyeliminować wszelkie symbole religijne z przestrzeni publicznej.

We wschodnich najczęściej nie ma ich wcale, w Bawarii krzyże są we wszystkich klasach. Niemieckie sądy rozpatrywały przypadki sporów o krzyże, nie tylko w szkołach, ale także pomników w formie krzyża. Ogólna tendencja niemieckiego orzecznictwa jest taka, że sędziowie wydają wyroki niechętnie i raczej zachęcają strony do ugody i poszukiwania kompromisu.

Zupełnie inaczej patrzy na to Wielka Brytania. Lord Mark Hill, członek Rady Królewskiej, przypomniał, że w jego kraju istnieje Kościół państwowy, którego głową jest królowa.

W parlamencie są biskupi anglikańscy, jest wiele szkół wyznaniowych realizujących państwowe nauczanie. Obecność krzyża nie jest więc tak kontrowersyjna, chociaż jego znaczenie osłabia sekularyzacja społeczeństwa. Sprawy dotyczące symboli religijnych rzadko trafiają do sądów. Dwa najbardziej znane przypadki to pracownica British Airways oraz pielęgniarka w państwowym szpitalu. Obie kobiety zostały zwolnione z pracy z powodu noszonego krzyżyka. Pracodawcy argumentowali, że reprezentują one swoje instytucje wobec klientów i nie powinny posiadać symboli jakiejkolwiek religii. Decyzje te zaskarżyły do sądów, powołując się na prawo do wolności wyznania. Lokalne sądy uznały we wszystkich instancjach, że krzyż na piersi to nie symbol religijny, ale po prostu biżuteria, gdyż doktryna chrześcijańska nie nakazuje noszenia go. Ich sprawa trafiła do Strasburga, gdzie prawnicy skarżących argumentowali, że krzyż to centralny element wiary chrześcijańskiej. Ten punkt widzenia został uznany przez sędziów i pracownica linii lotniczych wygrała. Pielęgniarka przegrała, ale dlatego, że w jej przypadku szpital dodatkowo argumentował, że łańcuszek z krzyżem może stanowić zagrożenie bezpieczeństwa w przypadku zahaczenia itp.

Z kolei państwem nieakceptującym żadnych odniesień religijnych w życiu publicznym jest Francja, która wpisała do konstytucji świeckość państwa i jest krajem państwowego laicyzmu. To jedyny kraj na świecie z takim zapisem, i to w pierwszym artykule. Profesor Philippe Nélifoff twierdzi jednak, że prawo francuskie w żaden sposób nie mówi, co to jest świeckość.

Referent próbował mimo wszystko bronić francuskiego systemu. Zwrócił uwagę, że Francuzi są mocno zsekularyzowani, ale nie tak antyreligijni. Jednak nad Sekwaną każdy symbol religijny jest uważany za afirmację idei religijnej i jako taki nie może się pojawiać. O korzeniach duchowych Francuzów najwięcej mówią pogrzeby – aż 70 proc. to religijne, głównie katolickie. Jest ok. 20-25 proc. agnostyków, a samych ateistów bardzo mało, lecz to grupa aktywna i wpływowa. Poza tym we Francji jest 4-6 milionów muzułmanów i to religia bardzo widoczna. We Francji obecne są bardzo liczne religie pozaeuropejskie i sekty.

Od ponad stu lat nie ma mowy o żadnych symbolach religijnych, w tym krzyżach, w szkołach publicznych. Mogą wisieć w szkołach katolickich otrzymujących dotacje państwowe. Sądy rozstrzygnęły, że może być on również podczas przeprowadzania egzaminu maturalnego, co było kwestionowane. Nie wolno nosić ostentacyjnych, dużych oznak religijnych, a także ubrań takich jak turban lub burka. Na początku XX wieku zniesiono elementy religijne w przysięgach składanych w sądach. Jest wiele wyroków przeciwko krzyżom w miejscach publicznych, były próby usunięcia krzyży nawet z cmentarzy. W natłoku rozstrzygnięć w duchu antyklerykalnym znakiem pozytywnym jest zgoda na publiczne niesienie wiatyku osobie umierającej.

Krzyże na mundurach

A jak na te sprawy patrzy się na Wschodzie? Największe skupisko krzyży na świecie znajduje się na Litwie, w Szawlach. Do tych naszych sąsiadów kampania ateizacji sfery publicznej jeszcze nie dotarła i jak dotąd litewskie sądy zajmowały się głównie nadużywaniem krzyża w przedsięwzięciach komercyjnych. Sędziowie musieli rozstrzygnąć m.in. to, co jest przestrzenią publiczną, a co symbolem religijnym. Państwo litewskie, jak podkreślił prof. Jonas Juskevicius, nie uznaje świeckości za prawo człowieka, zaś państwo i Kościół z natury współpracują w ochronie wolności i szacunku dla wiary i symboli religijnych.

Problemów takich jak Włochy czy Hiszpania nie ma też Rumunia. Tam krzyż jest w herbie państwowym, mowa o nim w hymnie, ludzie w wielu sytuacjach czynią znak krzyża publicznie (np. przechodząc przed świątyniami). Doktor Laurentiu Tanase wymienił szereg typów obecności krzyża w życiu publicznym. Może mieć on zastosowanie wprost religijno-liturgiczne, ale także państwowe. Krzyż jest w orderach, stale jest obecny publicznie w szkołach, szpitalach, więzieniach, jednostkach wojskowych (także w rumuńskiej misji w Afganistanie), w sądach, także na centralnym miejscu w parlamencie.

Sekularyzacja w Rumunii nie następuje tak szybko jak na Zachodzie – największe zaufanie Rumuni mają właśnie do Cerkwi Prawosławnej i armii. Nawet socjalistyczny premier i kandydat na prezydenta Victor Ponta używał w kampanii stylizowanego krzyża w barwach narodowych. Pojedyncze przypadki procesów przeciwko obecności symboli religijnych kończyły się odrzuceniem skargi. Liberalne zasady równościowe ministerstwa edukacji zostały oprotestowane przez wszystkie wyznania (w tym muzułmanów i żydów) i w efekcie je uchylono.

Mało kto wie, że międzynarodowy symbol czerwonego krzyża pochodzi z flagi Szwajcarii. W Bernie krzyż jest nie tylko na fladze, ale i budynku parlamentu, w wielu miejscach publicznych, klasach szkolnych i nie jest to kontrowersyjne – twierdzi prof. René Pahud deMortanges. Dla odmiany referendum w 2009 r. zdecydowano o zakazie budowy minaretów i noszenia chust islamskich.

Pojawiły się jednak grupy osób, nazywanych wolnomyślicielami, którzy uważają krzyż za symbol obraźliwy. W 1990 r. sąd najwyższy uznał krzyże w szkołach za zamach na neutralność religijną państwa, ale jednocześnie stwierdził, że ma to zastosowanie tylko do konkretnej szkoły i klasy skarżącego. Nie doszło więc do masowego usuwania krzyży ze wszystkich szkół. Zdejmuje się je tam, gdzie ktoś ich obecność kwestionuje. Niedawno rozpoczęto dyskusję nad usunięciem elementów religijnych z hymnu.

Piotr Falkowski, Lublin/Nasz Dziennik

drukuj