fot. pixabay.com

NIK przeprowadziła kontrolę w szpitalach. Krytycznie oceniono opiekę nad kobietami, które poroniły, urodziły martwe dziecko lub których dziecko zmarło tuż po porodzie

Najwyższa Izba Kontroli krytycznie oceniła opiekę w szpitalach nad kobietami, które poroniły, urodziły martwe dziecko lub których dziecko zmarło tuż po porodzie. Z kontroli NIK wynika, że główną przyczyną tego stanu była wadliwa organizacja procesu leczenia pacjentek oraz nieprzestrzeganie standardów opieki okołoporodowej.

Utrata dziecka jest dramatem dla przyszłych rodziców. W latach 2017-2019 każdego roku około 1700 kobiet urodziło martwe dziecko, a u około 40 tys. kobiet ciąża zakończyła się poronieniem.

Kobiety wymagają szczególnej troski w tym okresie, także ze strony pracowników medycznych. Kontrolerzy NIK sprawdzili, jak wyglądała opieka w 37 szpitalach położnych na terenie siedmiu województw.

– Opieka nad pacjentkami, które poroniły, urodziły martwe dziecko lub których dziecko zmarło tuż po porodzie, nie jest tak kompleksowa, jak wymagałby tego okoliczności. Wiele szpitali ogranicza się w tej sytuacji do udzielenia świadczeń medycznych. To nie zawsze wystarcza. Personelowi medycznemu często brakuje szkoleń np. z umiejętności rozmawiania z matkami po stracie dziecka, aby ulżyć ludzkim dramatom. Brakuje też psychologów, a czasem po prostu zwykłej ludzkiej empatii – powiedział Marian Banaś, prezes NIK.

Najwyższa Izba Kontroli skierowała wnioski pokontrolne do Ministerstwa Zdrowia oraz zarządzających podmiotami leczniczymi.

Izba zawnioskowała do resortu zdrowia m.in. o wprowadzenie obowiązku na oddziale ginekologiczno-położniczym psychologa w wymiarze co najmniej połowy etatu.

Ponadto NIK zapostulowało o ujednolicenie sposobu postępowania szpitali ze zwłokami dzieci martwo urodzonych i po poronieniu.

 

RIRM

drukuj