fot. PAP/Wojtek Jargiło

Niespójne komunikaty władz i prokuratury ws. wybuchu drona na Lubelszczyźnie. Polskie MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną

Eksplozja wojskowego drona na Lubelszczyźnie. Wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Ministerstwo Obrony Narodowej, resort dyplomacji i prokuratora przekazują niespójne komunikaty. Opozycja domaga się precyzyjnych informacji. MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną.

Odpowiedzi na kluczowe pytania o drona, który spadł przed prawie dwoma dniami na Lubelszczyźnie w miejscowości Osiny oczekuje prezydent Karol Nawrocki.

– Biuro Bezpieczeństwa Narodowego monitoruje całą sprawę i będziemy w Kancelarii Prezydenta sprawę oczywiście wyjaśniać i monitorować – zapewnił prezydent RP.

Jeszcze w środę według prokuratury trudno było ustalić, skąd nadleciał dron.

– Na chwilę obecną nie wiemy, jakiej był produkcji – mówił w środę Grzegorz Trusiewicz, prokurator okręgowy w Lublinie.

Wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, był bardziej konkretny.

„Mamy do czynienia z prowokacją Federacji Rosyjskiej, z rosyjskim dronem” – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz.

Słów ministra obrony nie potwierdził rano wiceszef resortu dyplomacji, Marcin Bosacki.

– Ja jeszcze tego typu dowodów nie znam – zaznaczył Marcin Bosacki.

Po południu MSZ w nocie protestacyjnej do Rosji stwierdziło, że jest tak, jak mówił wicepremier Kosiniak-Kamysz.

– To zdarzenie jest świadomą prowokacją ze strony Federacji Rosyjskiej, elementem wojny hybrydowej i kolejnym aktem wysoko nieprzyjaznym wobec Rzeczypospolitej Polskiej, a także wobec państw europejskich – oznajmił Paweł Wroński, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Ale śledczy nadal nie potwierdzają żadnych, kluczowych informacji. Prokuratora mówi o kierunku, z którego mógł nadlecieć dron, i nie wskazuje na Rosję.

„Istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że obiekt ten nadleciał prawdopodobnie z terenu Białorusi” – wskazał prokurator Grzegorz Trusiewicz

Opozycja domaga się precyzyjnych informacji. Politycy Prawa i Sprawiedliwości pojawili się w MON z interwencją poselską.

– Od 36 godzin mamy chaos. Chaos informacyjny, chaos działania państwa – zwrócił uwagę poseł PiS, Łukasz Kmita.

Koalicja rządowa nie ma sobie nic do zarzucenia.

– Ministerstwo Obrony Narodowej prowadzi bardzo rzetelną politykę informacyjną w tej sprawie. Niczego nie ukrywa i na pewno niczego nie będzie ukrywało – zapewniła poseł Agnieszka Pomaska z Koalicji Obywatelskiej.  

Pojawiają się pytania o system Skyctrl. To polski zestaw urządzeń, wykorzystywany na ukraińskim polu walki, który wykrywa i neutralizuje drony, także te lecące bardzo nisko. Czy ten system jest rozstawiony na wschodniej granicy i czy jest modernizowany? – pytał były minister obrony, Mariusz Błaszczak.

– Rada Modernizacji Technicznej, a więc takie grono, które jest odpowiedzialne za modernizację polskiego wojska, zdecydowało o tym, że ta modernizacja nie będzie prowadzona – podkreślił Mariusz Błaszczak.

Specjalista ds. bezpieczeństwa, Tomasz Spych, zwrócił z kolei uwagę na moment, w którym niezidentyfikowany obiekt rozbił się w Polsce.

– Czemu ten dron akurat wylądował parę dni po tym, jak mamy rozmowy dotyczące zawieszenia broni w konflikcie ukraińsko-rosyjskim, a nie pojawił się wcześniej? – zastanawiał się Tomasz Spych.

Do podobnych incydentów dochodziło wcześniej w innych krajach wschodniej flanki NATO.

 

TV Trwam News

drukuj