fot. Wojciech Heron

Niespełna dwa lata od zamachu w Berlinie – na ile bezpieczny jest jarmark na Breitscheidplatz

Blisko dwa lata temu, 19 grudnia 2016 roku, na Breitscheidplatz przy kościele Pamięci w dzielnicy Charlottenburg w Berlinie doszło do zamachu, w którym zginęło 12 osób. Jednym z zabitych był polski kierowca uprowadzonej ciężarówki. Niemcy, nauczeni doświadczeniem tego wydarzenia, nie rezygnują z tradycyjnych rynków świątecznych, ale starają się zapewnić im należytą ochronę, by nic podobnego się nie wydarzyło.

12 ofiar i ponad 50 rannych osób – to bilans ataku terrorystycznego, jakiego w Berlinie pod koniec 2016 dopuścił się Tunezyjczyk Anis Amri. Zamachowiec uprowadził ciężarówkę polskiego kierowcy Łukasz Urbana, którego ciało znaleziono później w kabinie pojazdu. Następnie 40-tonowa ciężarówka wjechała w tłum ludzi przebywających na bożonarodzeniowym jarmarku na Breitscheidplatz.

W tym roku, decyzją niemieckich senatorów, rynek powinien być w stu procentach bezpieczny; stać się wręcz twierdzą. Przygotowania do zapewnienia spokojnego przebiegu jarmarku, który rozpoczął się oficjalnie 26 listopada, trwały już na długo przed jego otwarciem. Wokół placu pojawiły się olbrzymie stalowe kosze, które mają na celu uchronić jarmark przed incydentami terrorystycznymi z wykorzystaniem pojazdu. Bryły ze stalowych prętów są skręcane w taki sposób, aby tworzyły ogrodzenie wokół chronionej strefy, a do ich wnętrza pakowane są worki z piaskiem. Według pomysłodawców, bariery tego typu są w stanie ochronić tłum zgromadzony na jarmarku. Berliński Senat na elementy ochronne, które później przejdą na własność lokalnej policji, przeznaczył 2,6 miliona euro.

Policjanci wskazują, że poczucie bezpieczeństwa będzie zdecydowanie większe.

– To, co zdarzyło się w zeszłym roku nie powinno się powtórzyć. Jeśli nawet by tak było, to nie powinno dojść do katastrofy, która miała miejsce prawie dwa lata temu. Plac jest dobrze przygotowany na przyjęcie tych, którzy będą chcieli przyjść na jarmark – wskazuje Tobias, jeden z policjantów, którzy czuwali na miejscu podczas przygotowań.

Jednak próby ataku nigdy nie można wykluczyć. Ataki terrorystyczne są przecież nieplanowane.

– Nigdy nie można wykluczyć, że do takich wydarzeń nie dojdzie. Szanse są 50/50, ale wątpię, żeby uderzyli ponownie w to samo miejsce – dodaje Niklas, drugi z policjantów.

O wydarzeniu siłą rzeczy nie zapominają też ci, którzy odwiedzają plac, na którym doszło do tragedii. Na schodach przed kościołem Pamięci umieszczono nazwiska ofiar. Stale palą się przy nich znicze i składane są kwiaty.

– Myślę, że to wydarzenie na długo wyryje się w pamięci. Będzie przypominało o tym, że przy okazji organizacji jarmarku trzeba zadbać o bezpieczeństwo. O ile samo w sobie było złe, może przynieść pozytywny efekt – podkreśla Lara, która zatrzymała się na chwilę przy schodach.

– To jasne, że trzeba o nich pamiętać, by nie dopuścić do tego, żeby stało się to ponownie – dodaje David.

Wśród osób, które zamierzają wybrać się na tegoroczny jarmark nie słychać zbyt wielu głosów obaw o to, że kolejny raz stanie się on miejscem ataku. Tylko nieliczni zastanawiają się, czy nie skorzystać z alternatywnych świątecznych rynków. Większość chce jednak pamiętać o tym, co wydarzyło się dwa lata temu, by w tym roku lub za kolejne dwa lata podobna sytuacja się nie wydarzyła.

RIRM

drukuj