fot. Robert Sobkowicz / Nasz Dziennik

Niemiecka kolonizacja

Permisywizm moralny i torpedowanie działań polskiej prawicy to rozpoznawcze znaki ukazujących się w Polsce gazet należących do niemieckich koncernów.

Rynek prasowy w Polsce pod względem narodowości kapitału, a także prezentowanego świata wartości nie odzwierciedla struktury i poglądów polskiego społeczeństwa. Pozorny pluralizm w postaci dużej ilości tytułów wcale jeszcze nie świadczy o tym, że polskie społeczeństwo ma dostateczny dostęp do informacji. I mimo że nie ma obecnie formalnej urzędowej cenzury, to czytelnik chcący dotrzeć do rzetelnych treści musi bardzo rozważnie dobierać tytuły, z których korzysta. Bowiem punkty sprzedaży zalała prasa polskojęzyczna.

Niedomagania polskiego rynku prasowego po upadku komunizmu wykorzystały bez żadnych skrupułów koncerny zagraniczne, wśród których bardzo szybko wiodącą pozycję zdobyły firmy niemieckie. Polska stała się dla nich łatwym do skolonizowania terenem dającym potężne zyski.

Verlagsgruppe Passau (określana również jako Passauer Neue Presse, w Polsce występuje obecnie pod nazwą Polska Press), Axel Springer i Bauer – te niemieckie firmy mają największy wpływ na przekaz informacji na polskim rynku prasowym. Zliczając nakłady dzienników regionalnych, okazuje się, że 92 procent wydrukowanych egzemplarzy należy do tytułów kontrolowanych przez Niemców.

Cichy rewizjonizm

W 1994 r. Franz Xavier Hirtreiter, ówczesny szef Passauer Neue Presse, na łamach „Spiegla” tłumaczył, iż dokonane przez Niemców przejęcia mediów w Europie Środkowo-Wschodniej – w tym w Polsce – to nie tylko efekt konieczności dziejowej, ale wręcz wyraz dobroduszności w ratowaniu podupadających po latach komunizmu tytułów. A obiekcje wobec niemieckiego kapitału motywował stereotypowym i emocjonalnym reagowaniem na Niemców. Mając świadomość wątpliwości Polaków co do istoty niemieckich inwestycji na początku lat 90. XX w. Passauer Neue Presse, aby nie przyblokować swoich pierwszych zakupów, nie dokonywał ich samodzielnie, lecz za pomocą szwajcarskiego wydawnictwa Schweizer Interpublication AG. W ten sposób nabył udziały w „Gazecie Robotniczej” (obecnie „Gazeta Wrocławska”) oraz krakowskim „Dzienniku Polskim”.

W 1994 r. wydawcy z Bawarii zdeterminowani w zdobyciu silnej pozycji kupili również od francuskiego koncernu Hersanta wycofującego się z polskiego rynku kolejne gazety regionalne. A w 2013 r. bez wahania wchłonęli swojego dotychczasowego konkurenta Media Regionalne. W 2014 r. Verlagsgruppe Passau nabył również od innego niemieckiego wydawnictwa Rheinisch-Bergische Verlagsgesellschaft GmbH funkcjonujące na Kujawach i Pomorzu wydawnictwo Express Media, które posiada m.in. „Express Bydgoski” oraz bliźniacze toruńskie „Nowości”. Trzeba też odnotować, że do Verlagsgruppe Passau należy wydawnictwo „Pro Media” wydające „Nową Trybunę Opolską”. A w obszarze wpływów niemieckich znajduje się „Gazeta Olsztyńska”, jako że w 1998 r. udziały w wydającej ją spółce zakupił Franz Xavier Hirtreiter, wieloletni prezes Passauer Neue Presse. Wówczas to wiele osób, w tym Halina Nowina Konopka, ówczesna poseł z Olsztyna, uznało ten zakup za jawną prowokację. Albowiem „Gazetę Olsztyńską” założyli za czasów zaborów polscy patrioci jako oręż do walki z germanizacją.

Po sprzedaży „Gazeta Olsztyńska” z jednej strony chętnie odwołuje się do polskości i chwalebnych chwil ze swojej historii, ale z drugiej strony – jak stwierdza dr Andrzej Wilk na łamach naukowego czasopisma „Przedsiębiorstwo Przyszłości” – jej łamy „zapełniają takie tematy jak historia Niemiec, dokumentacja wysiedlania Niemców, rekonstruowanie miejsc pochówku żołnierzy Wehrmachtu, popularyzacja historii miast, miasteczek, pałaców szlacheckich niemieckich rodów zamieszkujących w przeszłości polskie ziemie zachodnie i północne”.

Wielokrotnie podnoszono w polskiej debacie publicznej, że gazety kontrolowane przez niemieckich wydawców unikają przypominania tak oczywistego faktu jak wywołanie II wojny światowej przez Niemców. Już w latach 90. XX w. polscy parlamentarzyści alarmowali, iż Bawarczycy chyba nie mają tylko interesów ekonomicznych na terenie Polski, skoro preferowali w swojej strategii zakupów zwłaszcza tytuły ukazujące się na terenach leżących wcześniej w granicach Prus i zaboru pruskiego.

I tak w ukazującym się w Katowicach „Dzienniku Zachodnim” nie od dziś ukazują się artykuły sugerujące, że Śląsk powinien być odłączony od Polski, a Ruch Autonomii Śląska znalazł na łamach tego tytułu dogodne miejsce do nagłaśniania swych postulatów. Dla przykładu, w „Dzienniku Zachodnim” ogłaszali, iż w roku szkolnym 2016/2017 będzie miała miejsce w szkołach reedukacja na bazie podręcznika do edukacji regionalnej, który przygotował sympatyzujący z RAŚ prof. Ryszard Kaczmarek z Instytutu Badań Regionalnych. Paweł Smolorz na łamach „Dziennika Zachodniego” narzeka zaś, że „Wychowanie wczesnoszkolne pozostaje constans – tak jak wcześniej nasi ojcowie, później my, a teraz nasze dzieci futrowane są nadal patetycznym polskim patriotyzmem, ideą narodowej homogeniczności, ojczyzną bohaterów walczących ze ’złym Niemcem i Rusem’”.

Płacz po PO

Gazety kontrolowane przez Bawarczyków można określić jako centrolewicowe. Axel Diekmann, obecny szef Verlagsgruppe Passau, w wywiadzie udzielonym branżowemu miesięcznikowi „Press” w 2007 r. wyraźnie zdystansował się wobec ówczesnego polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego też obecnie trudno się dziwić, iż tytuły kontrolowane przez Passauer Neue Presse wypatrują u aktualnie rządzących potknięć nawet tam, gdzie ich nie ma. Przełomowy program „Rodzina 500+” według Przemysława Franczaka z „Gazety Krakowskiej” to nic innego jak zasiłek. Felietonowi tego dziennikarza znanego bardziej z działu sportowego nadano prześmiewczy tytuł zawierający sformułowanie o „masowej produkcji dzieci” oraz okraszono przaśną historyjką odnoszącą się do – jak to określono – „przyjemnej roboty” mającej dać „sześć tysięcy ekstra za rok” („Gazeta Krakowska” 12.02.2016).

Warto też wspomnieć, iż dziennikarz ten w swoim poprzednim felietonie domagał się uznania ludzi z KOD za „suwerena” i sugerował, iż obecnie rządzący, nie czyniąc tego, odmawiają KOD praw. Byli już dziennikarze TVP – Tomasz Lis i Karolina Lewicka – skarżyli się na swój los czytelnikom „Die Welt”, którego wydawcą jest obecny również na polskim rynku niemiecki koncern Axel Springer, w Polsce występujący od 2010 r. w duecie ze szwajcarskim wydawnictwem Ringier.

Walka z Kościołem

„W uznaniu zasług za szczególne osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbanie o niemieckie interesy” – to treść dyplomu, który niedawno z rąk uczestnika spotkania autorskiego przyjął Tomasz Lis, kierujący tygodnikiem „Newsweek” wprowadzonym na nasz rynek w 2001 r. przez Niemców z Axel Springer.

Wydaje się m.in. na podstawie bezczeszczących narodowe godło okładek „Newsweeka”, że redakcja tygodnika ma poważny problem z patriotyzmem. A co gorsza, nawet drażni ich on u innych – w numerze z początku lutego br. jako zarzutu wobec Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu użyto faktu, iż na zajęciach wykładowcy dotykają tematu patriotyzmu.

Warto też wiedzieć, że w wydanym pod koniec 2014 r. cyklicznym raporcie Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie tygodnik kierowany przez Tomasza Lisa został wymieniony obok „Nie” Jerzego Urbana oraz „Faktów i Mitów” jako ten, którego publikacje są „elementem świadomej kampanii antyklerykalnej”.

Polskiej tradycji i kultury nie honoruje także wprowadzony w 2003 r. na polski rynek przez Axel Springer brukowy „Fakt”. Walka z polskością i katolicką tożsamością naszego Narodu jest prowadzona na łamach dziennika wyjątkowo perfidnie – czytelnik w jednym wydaniu znajdzie dodatek „Fakt Religia z medalikiem”, a w innym przeczyta rzewną historyjkę o tym, jak pewien celebryta spędzi Boże Narodzenie ze swoim „narzeczonym”. Genderowa rewolucja na łamach „Faktu” zatoczyła szerokie kręgi, łamy gazety od zawsze otwarte były dla prezentacji roszczeń homoseksualistów, „tęczowych” happeningów i „ślubów”.

Tuba ”wypędzonych”

Opis świata polityki w „Fakcie” jest ewidentnie uproszczony i stereotypowy. Chociażby po wizycie premier Beaty Szydło w Berlinie 12 lutego br. gazeta, reasumując efekty zagranicznego wyjazdu, stwierdza: „Sukces zatem jest jeden: stąpanie po dywanie [nie zgubiła się na czerwonym dywanie i nie potrzebowała pomocy kanclerz Merkel – jak tłumaczy tabloid]. Reszta pozostaje bez zmian”. Należy też zauważyć, iż w tym wydaniu gazety ukazał się niezwykle obszerny artykuł – zwłaszcza jak na tabloid – gdyż zajmujący aż trzy strony, o wysiedleniach Niemców z Ziem Zachodnich oraz Warmii i Mazur. Tekst ten zawiera bardzo drastyczne opisy i jednoznaczne stwierdzenia w stylu „Na łasce zwycięzców. Okradani i poniżani”. „Fakt” dokładnie precyzuje, iż chodzi o wschodnie ziemie Rzeszy, na których postanowiono powołać – jak to określa – jednolite narodowo komunistyczne państwo polskie. A powtarzającą się myślą przewodnią jest pogląd, iż „potomkowie twórców bogactwa Śląska i Prus zostali obrabowani i wygnani”(„Fakt” 13-14.02.2016).

Rodzi się tu pytanie, czy na wymowę tego typu publikacji może mieć wpływ przyjaźń niemieckiej kanclerz Angeli Merkel z Friede Springer, ostatnią, piątą żoną zmarłego w 1985 r. Axela Springera, która jest właścicielką 55 procent akcji w stworzonej przez Springera firmie i zajmuje się ustalaniem planów ekspansji koncernu. Warto też pamiętać, iż Axel Springer w młodości terminował w kierowanym przez swojego ojca Heinricha Springera nazistowskim „Altonaer Nachrichten”. A za trzecią żonę wziął sobie Rosemarie Lorenz, córkę generała Waffen SS Wernera Lorenza, niemieckiego zbrodniarza wojennego, pełniącego m.in. funkcję szefa Głównego Urzędu Kolonizacyjnego dla Niemców etnicznych. A urząd ten zajmował się etnicznymi Niemcami, żyjącymi poza Rzeszą, i tworzył z nich tzw. piątą kolumnę w państwach ościennych. Trzeba też nadmienić, że koncern Axel Springer otrzymał w 2008 r. od Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich tytuł Hieny Roku „za podjudzanie przeciwko sobie Polaków i Niemców” w celach marketingowych.

Gwoli uzupełnienia dodać należy, że wydawnictwo Ringier Axel Springer posiada na polskim rynku jeszcze m.in. dzienniki sportowe: „Przegląd Sportowy” oraz „Sport” i portal internetowy Onet. I jak zapewnił w grudniu 2015 r. Mark Dekan, prezes Ringier Axel Springer, w wywiadzie przeprowadzonym przez „Rzeczpospolitą”, Polska to dla niemiecko-szwajcarskiej spółki rynek numer jeden.

dr Paweł Pasionek

Nasz Dziennik

drukuj