fot. Monika Bilska

Niemcy: Rocznica wyzwolenia obozu Ravensbrück: „Głosy ocalałych milkną, jest ich coraz mniej”

Dziś w Ravensbrück uczczono 76. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego dla kobiet. Z powodu ograniczeń spowodowanych epidemią uroczystości odbyły się częściowo online. W obchodach w miejscu pamięci wzięli udział przedstawiciele Ambasady RP w Berlinie.

Ambra Laurenzi, przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Ravensbrück, podkreśliła: „Również w tym roku, w 76. rocznicę wyzwolenia, w uroczystościach upamiętniających nie mogą brać udziału ani ocaleni i ich rodziny, ani delegacje z różnych krajów. Wiemy, że jest to konieczne, by chronić zdrowie nas wszystkich, lecz przez to nie jest to mniej bolesne”.

Ambra Laurenzi zwróciła uwagę, że mimo obowiązujących ograniczeń, Międzynarodowy Komitet Ravensbrück podjął próbę wypełnienia swoich zobowiązań wobec ofiar i ich rodzin. Spośród wielu inicjatyw wskazała na wystawę „Twarze Europy”, zorganizowaną przez Komitet we współpracy z Miejscem Pamięci Ravensbrück, która po raz pierwszy zaprezentowana została online w Pradze. Ambra Laurenzi podkreśliła również fakt, że „pojawiają się nowe, ważne teksty”, wśród których wymieniła m.in. książki polskich autorek: poświęcone dzieciom więźniarek niemieckich obozów „Pogłosy” Marii Buko i już trzecie wydanie „Ravensbrück” Wandy Kiedrzyńskiej.

„To ważne inicjatywy, ponieważ głosy ocalałych milkną, jest ich coraz mniej” – mówiła przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Ravensbrück.

„My, z drugiego i trzeciego pokolenia musimy dbać, by pamięć o nich żyła. Jesteśmy im to winni i jesteśmy to winni przyszłym pokoleniom” – dodała.

Ursula Nonnemacher, wicepremier Brandenburgii, wyraziła podczas uroczystości nadzieję, że „wiedza o tym, że miejsca grozy zostały przekształcone w miejsca pamięci stanowi pomoc, choćby niewielką w uporaniu się z traumą zadaną przez Niemców”.

FKL (Frauen-Konzentrationslager) Ravensbrück w Brandenburgii, 90 km na północ od Berlina, był jedynym obozem już z nazwy przeznaczonym dla kobiet. Przez piekło Ravensbrück przeszło ok. 132 000 osób 40 narodowości. Historycy spierają się o liczbę ofiar. Według Encyklopedii Britannica w obozie zginęło około 50 tys. ludzi.

Wielu więźniów było zatrudnionych jako niewolnicza siła robocza przez firmę Siemens & Halske. Od 1942 do 1945 roku naziści przeprowadzali eksperymenty medyczne w celu sprawdzenia skuteczności sulfonamidów.

Liczbę Polek w Ravensbrück szacuje się na ok. 40 tysięcy, z tej liczby przeżyło 8 tys. Wiele Polek trafiło tu z oddziałów Armii Krajowej oraz po Powstaniu Warszawskim. Więźniarki umierały z głodu, zimna, wycieńczenia i chorób. Masowe egzekucje dotyczyły w szczególności kobiet z polskiego ruchu oporu oraz Żydówek. Wśród więźniarek była Karolina Lanckorońska słynna historyk sztuki, pisarka, żołnierz Armii Krajowej. Swoje przeżycia spisała m.in. w książce „Wspomnienia wojenne”.

„Bach… Duerer… Hoelderlin… Beethoven, przecież oni wszyscy rzeczywiście żyli i tworzyli i również rzeczywiście byli Niemcami. Przecież kultura świata bez nich nie byłaby tym, czym jest… Pomyślałam o nauce niemieckiej, której sama tak wiele zawdzięczam… A teraz ci sami Niemcy własną swoją egzystencją hańbią ludzkość, do której należą. Kto za to, co się tutaj dzieje, będzie kiedyś odpowiadał? Przecież nikt nigdy nie będzie mógł powiedzieć, że to wszystko dlatego się stało, że kilku zbrodniarzy dorwało się do władzy. Nie jest ich przecież kilku, są ich legiony… legiony… Iluż ich było trzeba, aby wymyślić, stworzyć i prowadzić jeden obóz Ravensbrück…” – pisała Karolina Lanckorońska.

PAP

drukuj