fot. wikipedia

NIE dla konsolidacji stoczni

Radni Świnoujścia apelują do najwyższych władz kraju o wstrzymanie procesu konsolidacji tamtejszej stoczni ze szczecińską stocznią remontową.

W apelu m.in. do prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska radni zwracają się również o „podjęcie działań mających na celu wyjaśnienie aktualnej sytuacji pracowników Morskiej Stoczni Remontowej w Świnoujściu w świetle procesu konsolidacji z Szczecińską Stocznią Remontową Gryfia”.

Tymczasem rady nadzorcze „Gryfii” oraz Morskiej Stoczni Remontowej już zaakceptowały plan połączenia obu firm. Całość majątku stoczni ze Świnoujścia ma zostać przeniesiona do „Gryfii” w zamian za akcje szczecińskiej stoczni dla dotychczasowych akcjonariuszy Morskiej Stoczni Remontowej.

Stocznie będą kontynuować działalność pod nazwą Morska Stocznia Remontowa „Gryfia”. Siedzibą spółki będzie Szczecin. Cały proces konsolidacji miałby się zakończyć we wrześniu tego roku.

Niepokój radnych wynika z braku konkretnych działań zmierzających do zabezpieczenia interesów pracowników stoczni w Świnoujściu oraz pracowników licznych firm kooperujących z tym zakładem. „Od roku obserwujemy poważne zagrożenia dotyczące nie konsolidacji, a wrogiego przejęcia” – akcentuje Jacek Jurkiewicz, radny PiS w Świnoujściu.

– Zgadzamy się ze stanowiskiem związków zawodowych Morskiej Stoczni Remontowej w Świnoujściu jak i całej załogi, że jest to po prostu niedopuszczalne. Chcemy ten proces zatrzymać; on nie może iść w tym kierunku. Załoga boi się o miejsca pracy – i słusznie, gdyż proces ten niesie poważne zagrożenie. Już są różne ruchy kadrowe. Dla mnie jest to wrogie przejęcie. Po raz kolejny protestujemy, bo nie chcemy się na to zgodzić. Miejsca pracy są najważniejsze, ale przede wszystkim rodziny, które z tą stocznią są związane. Kilka tysięcy ludzi żyje ze stoczni na terenie Świnoujścia i okolic. Na pozbawienie ich tego po prostu nie możemy pozwolić. W dalszym ciągu będziemy protestowali – akcentuje Jacek Jurkiewicz.

„Obawiamy się, że tzw. konsolidacja może doprowadzić do całkowitego zamknięcia stoczni w Świnoujściu i Szczecinie” – dodaje Jacek Jurkiewicz.

– Obawiam się, że efekt tego będzie taki, że „zatonie” zarówno jedna, jak i druga stocznia. To co się dzieje z Pomorzem Zachodnim – to po prostu dramat. Byliśmy kiedyś państwem kompletnie morskim tak jak Wielka Brytania i Japonia – państwa wyspiarskie. W tej chwili ginie u nas całkowicie edukacja morska. Chcą tę naszą niewielką stocznię – stocznię dobrze rentowną, dobrze działającą, z 40-letnią tradycją, która ma pełen portfel zamówień tak potraktować, szukając ratunku dla jakiejś słabszej stoczni szczecińskiej. Nie mam nic przeciwko stoczni w Szczecinie; chciałbym żeby i jej została udzielona pomoc, ale nie kosztem naszej stoczni, która de facto może popaść w stan upadłości, tak samo jak stocznia, której mamy rzekomo pomóc. Nie wiem czy to będzie kosztem Gdańska, kogokolwiek, ale widzę działania polityczne – powiedział Jacek Jurkiewicz.

RIRM

drukuj