Nie chcemy Stanów Zjednoczonych Europy

Z Jánosem Latorcaiem, wiceprzewodniczącym parlamentu Węgier z ramienia Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej, rozmawia Maciej Walaszczyk

Dlaczego parlamentarzyści z Węgier przyjechali akurat na Jasną Górę, dokładnie w to miejsce, które jest najważniejszym narodowym sanktuarium maryjnym Polaków?
– Bardzo dobrym pomysłem jest, by polsko-węgierska grupa parlamentarna spotkała się właśnie na Jasnej Górze, która jest miejscem szczególnym także dla Węgrów.

Złożyliście kwiaty pod epitafium smoleńskim. Rozumiem, że pamięć o ofiarach tej katastrofy jest ważna również dla parlamentarzystów z Węgier?
– Wielkim honorem jest oddanie hołdu tym, którzy tak naprawdę polegli tam za nasze narody. Tym wszystkim, którzy ponieśli bohaterską śmierć w tej katastrofie. Naszym obowiązkiem jest, by przy takim upamiętnieniu, jakim jest jasnogórskie epitafium smoleńskie, złożyć nasz hołd.

A dlaczego uważa Pan, że jest to ważne również dla Węgrów? Czy także dla Waszego państwa znacząca była misja budowy politycznej wspólnoty narodów Europy Środkowo-Wschodniej, w którą zaangażował się Lech Kaczyński?
– Przede wszystkim hołd składamy w tym konkretnym miejscu, a więc na Jasnej Górze, gdzie od wieków obecni są Ojcowie Paulini jako gospodarze tego miejsca. A to, jak powszechnie wiadomo, część naszej wspólnej historii, nasze dziedzictwo. Z nią łączą się przecież król św. Stefan, a także św. Emeryk. Wymownym faktem jest, że tablica poświęcona ofiarom katastrofy smoleńskiej znalazła swoje miejsce właśnie tutaj. Z drugiej strony dzięki prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, a także na skutek takich, a nie innych okoliczności jego śmierci świat dowiedział się o zbrodni katyńskiej. To ważne również dla Węgrów. Mając na uwadze nasze wspólne doświadczenie historyczne, mamy znów szansę wspólnie chwycić się za ręce i rozpocząć dalszy etap naszej wspólnej drogi, którą wytyczyli nasi, często wspólni narodowi bohaterowie.

Jak ocenia Pan to, co dzieje się wokół Węgier w związku z reformami politycznymi, jakie realizuje rząd Viktora Orbána? Pamiętamy słynny konflikt z Komisją Europejską i wielkie naciski, jakie wywierano na węgierski rząd.
– Spotkanie posłów z Polski i Węgier ma na celu między innymi omówienie różnic, jakie istnieją w polityce naszych krajów, i dokonanie pewnych uzgodnień. W Europie obecna jest tendencja i podejmowane są działania mające na celu zbudowanie czegoś na wzór Stanów Zjednoczonych Europy, na co w takiej formie oczywiście się nie godzimy. Uważamy, że wspólnota europejska powinna składać się z państw narodowych, tak jak Polska i Węgry współtworzyły tę Europę przez setki lat. Chcemy, by UE pozostała wspólnotą niezależnych państw narodowych, ale równocześnie deklarujemy przez następne lata być jej częścią, podkreślając fakt, że przez 1000 lat staliśmy na jej straży.

Węgry nie obawiają się, że znajdą się pod dużą presją silnych krajów UE czy Komisji Europejskiej?
– Chciałbym najpierw podziękować tym wszystkim Polakom, którzy kilka miesięcy temu stanęli w obronie Węgier, gdy trwały wspomniane konflikty z UE. W momencie, w którym się znajdujemy, sytuacja jest oczywiście ciężka. Ale doświadczenie historyczne uczy, że ciemny tunel ma dwa końce. Będziemy więc konsekwentnie zmierzali do samego końca tego tunelu, tam, gdzie jest widoczne światełko. Mamy nadzieję, że dostaniemy wsparcie, by pokonać trudności, i liczymy na pomoc również ze strony Polaków. Wierzymy, że uda się nam rozwiązać wszystkie konflikty i problemy. Jeszcze raz podkreślam: chcemy być częścią Europy, ale nie możemy rozpuścić się w tym wspólnym tyglu, pozwolić, by zaniknęły nasze wartości i odrębności narodowe. Na to nie ma naszej zgody.

Obronie narodowej i państwowej odrębności służą również zmiany w sferze symbolicznej: zmieniliście konstytucję, nazwę państwa. 4 czerwca Węgry na powrót powróciły do dnia żałoby w związku z traktatem z Trianon. Dlaczego bijące kościelne dzwony mają przypominać o tym wydarzeniu?
– W Trianon w 1920 r. uchwalono traktat, na mocy którego dwie trzecie terytorium Węgier i około jedna trzecia ludności zostały oddzielone od państwa. Chcemy więc w jakimś stopniu przypomnieć, jakie szkody dla narodu węgierskiego przyniósł ten traktat. Niestety, w grudniu 2004 r. została zablokowana obywatelska inicjatywa, która miała na celu umożliwienie uzyskania obywatelstwa Węgrom mieszkającym za granicą. Chodziło o przyznanie im tzw. Karty Węgra. Została ona jednak storpedowana przez rządzący wówczas rząd socjalistyczny. Sprawa ta oczywiście łączy się z rocznicą traktatu z Trianon.

Rząd Orbána chce objąć ochroną całą wspólnotę węgierską, także m.in. z Rumunii i Słowacji?
– Jedną z pierwszych decyzji obecnego parlamentu było ustanowienie 4 czerwca Dniem Solidarności Narodowej. Jednak by nie był on wyłącznie dniem żałoby narodowej przypominającym o tej smutnej dla nas rocznicy, rząd postanowił naprawić błąd socjalistów z 2004 r. i doprowadzić do sytuacji, by każdy Węgier zamieszkujący poza granicami ojczyzny mógł uzyskać również węgierskie obywatelstwo.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj