Nauczyciele nadal poniżani

Rząd kontynuuje program degradacji i poniżania zawodu nauczyciela – powiedział Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Szef oświatowej „Solidarności” Ryszard Proksa odniósł się do kolejnych rządowych zmian w Karcie Nauczyciela. Według założeń projektu nowelizacji najwyższy stopień w pedagogicznej karierze ma nadawać gmina, a lata przepracowane w prywatnej placówce zaliczą się do awansu zawodowego.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak zmiana organu nadającego stopień nauczyciela dyplomowanego. O awansie ma decydować np.: wójt, a nie tak jak dotychczas – kurator oświaty. Zmieni się także skład komisji egzaminacyjnej na stopnie nauczyciela kontraktowego i mianowanego. Stopień nauczyciela kontraktowego będzie można uzyskać z dniem nawiązania stosunku pracy w publicznej placówce, jeśli nauczyciel prowadził przynajmniej przez trzy lata zajęcia w innej formie wychowania przedszkolnego.

Z propozycji nie są zadowoleni związkowcy. Przewodniczący oświatowej „Solidarności” akcentuje, że rządowe zmiany obniżają poziom polskiej edukacji.

– Jeśli chodzi o komisje dyscyplinarne i awans zawodowy nauczyciela, to jest to dalszy ciąg degradacji i poniżania zawodu nauczyciela w Polsce. Okazuje się, że państwo nie chce się już tym zajmować. To wójt, sołtys będzie decydował o tym czy nauczyciel może się dyplomować; później jeszcze będzie szefem komisji, która decydować będzie o tym czy dać taki stopień. Ewenementem jest sposób traktowania oświaty. Wiemy, że mamy antyoświatowe ministerstwo edukacji, ale że aż tak daleko posunięte, tego się nie spodziewaliśmy – akcentuje Ryszard Proksa.

Zniesienie nadzoru państwa nad samorządami ws. oświaty przyczyni się do dramatycznego spadku kwalifikacji nauczycieli i systematycznego obniżania poziomu szkolnictwa – dodaje przewodniczący oświatowej „Solidarności”.

– Jeżeli – do tej pory – nauczyciel chce awansować, poprawiać swoją wiedzę i umiejętności, robi to na własne życzenie. Droga do awansu jest niezależna od dyrektora czy od samorządu. Decydują umiejętności nauczyciela. Teraz okazuje się, że jest to niepotrzebne. O tym czy nauczyciel może awansować, nie będą decydować jego chęci czy umiejętności, tylko wola samorządu. A to, co wyrabia samorząd widzimy na każdym kroku. Oni najchętniej zwolniliby wszystkich dyplomowanych nauczycieli, bo są zbyt kosztowni. Woleliby zatrudnić samych młodych, bo są najtańsi – zwrócił uwagę Ryszard Proksa.

 

RIRM

drukuj