[NASZ DZIENNIK] Pigułka śmierci

Do zapłodnienia, czyli poczęcia nowego życia, może dojść zaraz po stosunku, nie potrzeba na to 48 godzin, wszystko zależy od tego, w jakiej fazie cyklu jest kobieta. To bardzo mocno trzeba sobie uświadomić, również wobec ustawy o dostępności pigułki „dzień po” bez recepty już od 15. roku życia – podkreśla prof. Bogdan Chazan, ginekolog i położnik, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”

Małgorzata Bochenek: Panie Profesorze, jakie działanie ma pigułka „dzień po”?

To tzw. antykoncepcja po stosunku, która ma na celu przeciwdziałać zajściu w ciążę, jednak w rzeczywistości może prowadzić też do zabicia poczętego dziecka, co uzależnione jest od cyklu kobiety. Stosuje się w tym celu preparat zawierający antyprogesteron (w Polsce preparat ellaOne, substancja chemiczna: ulipristal). Preparat o podobnym składzie, mifepriston, jest stosowany w aborcji farmakologicznej.

Ulipristal może hamować owulację u kobiet lub ją opóźniać, jeżeli zostanie zastosowany w pierwszej fazie cyklu miesiączkowego, zanim jeszcze doszło do owulacji. Jeśli zostanie zastosowany w momencie owulacji lub nieco później, prowadzi do śmierci zarodka, a zatem poczętego człowieka, wskutek zmian wywołanych przez preparat w błonie śluzowej macicy.

Można stwierdzić, że jest to preparat poronny?

W badaniach wykazano, że ulipristal prowadzi do zmian w zakresie budowy tkanki i czynności wyściółki macicy (endometrium), które mogą uniemożliwić zagnieżdżenie się zarodka, prowadząc do jego śmierci. Tłumaczy to przypadki, kiedy nie dochodzi do ciąży, jeżeli środek zastosowano już po owulacji.

Pojawiającą się często informację, że pigułka „dzień po” nie prowadzi do przerwania ciąży, należy łączyć z promowanym przez Światową Organizację Zdrowia zaleceniem, by o ciąży mówić dopiero od momentu zagnieżdżenia się zarodka w macicy, a więc i o działaniu poronnym. Niezależnie od jakiego momentu liczymy okres ciąży, ważne jest, że stosowanie tego preparatu farmakologicznego może prowadzić do śmierci zarodka.

W opublikowanej przez KAI relacji ze spotkania z ks. kard. Willemem Eijkiem, który gościł w Polsce, padło stwierdzenie, że „pigułka ’dzień po’ jest dozwolona jedynie po gwałcie w ciągu 48 godzin”. Pojawiło się tam „wyjaśnienie”, że rzekomo dopiero po 48 godzinach użycie pigułki niosłoby ryzyko zabicia nowej istoty ludzkiej, jak w przypadku aborcji. Dlaczego nie można się z tym zgodzić nie tylko z moralnego, ale i medycznego punktu widzenia?

Mechanizm działania środka w konkretnym przypadku można z pewnym prawdopodobieństwem przewidzieć, jeżeli zna się fazę cyklu miesiączkowego, w której doszło do gwałtu. Jeżeli była to pierwsza faza cyklu, działanie środka zapobiegające ciąży będzie polegało na zahamowaniu lub opóźnieniu owulacji. Wówczas nie dojdzie do poczęcia. Działania polegającego na utrudnieniu zagnieżdżenia zarodka w błonie śluzowej macicy można się spodziewać wówczas, kiedy do gwałtu doszło w czasie owulacji lub tuż po niej.

Duży odsetek kobiet nie orientuje się w przebiegu własnego cyklu miesiączkowego, wiele z nich ma nieregularne miesiączki i trudno byłoby u nich określić fazę cyklu miesiączkowego w momencie gwałtu. Gwałt, brutalna przemoc wobec kobiety, może zresztą przebieg tego cyklu zakłócić. W praktyce będzie trudno określić, jaki w konkretnym przypadku będzie mechanizm pigułki „dzień po”, by poinformować o tym ofiarę gwałtu.

Każda forma antykoncepcji hormonalnej jest przez Kościół zakazana, niezależne od tego, jaki jest mechanizm działania konkretnego środka.

Do słów, które miał wypowiedzieć ks. kard. Willem Eijk, prymas Niderlandów, odniósł się w mediach ks. Piotr Kieniewicz MIC, członek Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych.

Zwrócił uwagę, że wkradła się w nie nieścisłość. Myślę, że warto zacytować wypowiedź ks. Piotra Kieniewicza: „Zasada bezwzględnej ochrony niewinnego życia ludzkiego obowiązuje także w stosunku do dziecka poczętego w wyniku gwałtu na jego matce”.

Do zapłodnienia, czyli poczęcia nowego życia, może dojść zaraz po stosunku, nie potrzeba na to 48 godzin, wszystko zależy od tego, w jakiej fazie cyklu jest kobieta. To bardzo mocno trzeba sobie uświadomić, również wobec ustawy o dostępności pigułki „dzień po” bez recepty już od 15. roku życia.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Bochenek/Nasz Dziennik

drukuj