fot. https://pixabay.com/

[NASZ DZIENNIK] Mord lekarski w Oleśnicy

Niezależnie od tego, co ustali śledztwo prokuratury, eksperci nie mają wątpliwości, że lekarz przeprowadzający tzw. aborcję na nienarodzonym dziecku dokonuje zabójstwa – przypomina Urszula Wróbel na łamach „Naszego Dziennika”. Redaktor odniosła się w ten sposób do sprawy zabicia w Oleśnicy Felka – nienarodzonego dziecka w dziewiątym miesiącu ciąży. Chłopcu odebrano życie poprzez wstrzyknięcie w serce chlorku potasu.

W ocenie prawników lekarz Gizela Jagielska, która w oleśnickim szpitalu zamordowała Felka, powinna odpowiadać jak za zabójstwo. Bez względu na to, jaką podstawę prawną wskazuje prokuratura, która bada okoliczności sprawy, czyn, jakiego dopuściła się lek. Gizela Jagielska na chłopcu, który był w 37. tygodniu życia prenatalnego, jest morderstwem. A ona sama – z etycznego punktu widzenia – nie jest lekarzem, tylko aborterem.

– Nie wiemy, co wykaże prokuratura, jak dalej potoczy się to śledztwo. Dla nas powinno być oczywiste, aby dobro nazywać dobrem, a zło – złem. Nie możemy naszych etycznych sądów uzależniać od działań prokuratorskich, bo wiemy, że często – zwłaszcza w ostatnim czasie – praktyka organów dyscyplinarnych jest fałszywa: zło nazywa dobrem, a dobro – złem. Niezależnie od tego, jak zakończy się ta sprawa, nie możemy dać się zmanipulować, że działano tu w interesie kobiety. Zabito dziecko, które było pacjentem. A dokonała tego osoba, która wbrew etyce nazywa się lekarzem – akcentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Olgierd Pankiewicz, adwokat.

O działaniach, które aktywiści aborcyjni fałszywie nazywają pomocą kobietom, mówi nam również prof. Bogdan Chazan, ginekolog-położnik.

– Działanie, jakiego dopuściła się lek. Gizela Jagielska, przynosi hańbę naszemu zawodowi. Lekarz powinien leczyć, usuwać niepotrzebne cierpienia i przedłużać życie, a nie z premedytacją je skracać. Dlatego nie mam wątpliwości, że taka osoba nie powinna mieć prawa wykonywania zawodu lekarza, bo dziś swoim postępowaniem zaprzecza temu, czym powinno być leczenie i pomaganie swoim pacjentom – zaznacza prof. Bogdan Chazan.

Przypomnijmy, że w łódzkim szpitalu lekarze odmówili tzw. aborcji matce będącej w 9. miesiącu ciąży. Planowali wykonać cesarskie cięcie, a następnie udzielić chłopcu – u którego podejrzewano wrodzoną łamliwość kości – i jego mamie pomocy w postaci specjalistycznego leczenia pediatrycznego i terapii pourodzeniowej. Ta jednak za namową aktywistek aborcyjnych udała się do Oleśnicy, gdzie lekarz Gizela Jagielska, ginekolog, wicedyrektor tamtejszego szpitala, wbiła w serce dziecka igłę z zastrzykiem chlorku potasu i w ten sposób je zabiła. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tego czynu z art. 152 § 3 kk w zw. z art. 152 § 1 kk, czyli wykonania nielegalnej aborcji. Kobieta jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie ukrywa też, że nie zamierza poprzestawać na tych morderczych praktykach. Również dyrekcja szpitala wydała komunikat, w którym zdawkowo tłumaczy, że działano „zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi”.

Mowa oczywiście o tzw. wytycznych dotyczących „prawa do aborcji”, które zezwalają na zabicie dziecka, jeśli kobieta stwierdzi, że ciąża i urodzenie dziecka zagraża jej zdrowiu psychicznemu. Dlatego, jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Marcin Warchoł, prawnik, poseł PiS, nie wiadomo, czy prokuratura zdecyduje się ukarać lekarza i aktywistki za pomocnictwo w dokonaniu tzw. aborcji.

– W świetle art. 152 § 3 kk karze powinien podlegać lekarz, który dokonał aborcji. Jednak zdecydowanie karę powinny ponieść również aktywistki, które podżegały do aborcji i ją ułatwiały, czyli były współsprawcami tego procederu, a także kierujący szpitalem, którzy się na aborcję zgodzili. Nie mam wątpliwości, że zastosowanie ma tu więc także art. 18 Kodeksu karnego – stwierdza.

I przyznaje także, że wszyscy uczestniczący w tzw. aborcji powinni odpowiadać za zabójstwo.

– Pamiętajmy, że mimo wytycznych minister Izabeli Leszczyny, których celem jest zastraszanie lekarzy, i mimo wytycznych Adama Bodnara, które mają zniechęcić prokuratorów do ścigania przestępstw aborcyjnych, prawo w Polsce jest od lat niezmienne. Konstytucja nadal chroni życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Dlatego zabijanie dzieci nienarodzonych jest zbrodnią, która wymaga najwyższego potępienia i rozliczenia. W Oleśnicy dokonano zabójstwa! Nie można tolerować zabijania dzieci. Przymykanie oczu na te zbrodnie jest niedopuszczalne i sytuuje nas pośród barbarzyńców – akcentuje prof. Marcin Warchoł.

Relatywizowanie życia

Rozmówca nie ma też wątpliwości, że niezależnie od tego, co ustali prokuratura i co zasądzi sąd, takie zbrodnie trzeba będzie rozliczyć.

– Dziś takie rozliczenia dokonują się w Stanach Zjednoczonych. Niespełna miesiąc temu w Teksasie aresztowano Marię Margaritę Rojas, pracownicę służby zdrowia, właśnie za nielegalnie wykonywaną aborcję. Również amerykańska prokuratura, czyli Department of Justice, która brała udział w legalizacji aborcji, zachęcaniu do niej, jest dziś rozliczana. Jestem przekonany, że podobnie będzie w Polsce. Przypominam, że zabójstwo przedawnia się dopiero po 30 latach. Dlatego nie możemy tych spraw pozostawiać bez echa, bo chodzi zarówno o ukaranie zbrodniarzy, jak i zaprzestanie deprawowania ludzi. Dlatego już dziś zapewniam, że do tych spraw wrócimy i rozliczymy zbrodniarzy. Dziś wmawia się społeczeństwu, że zabójstwo jest „procedurą medyczną”. To kłamstwo. Nie można relatywizować życia ludzkiego i nie można usprawiedliwiać zbrodni – zaznacza.

W kontekście tzw. aborcji dokonanej w oleśnickim szpitalu prawnik przypomina, że w polskim orzecznictwie są przypadki wykazania zabójstwa, mimo że zabito dziecko poprzez wstrzyknięcie środka chemicznego „poza torem porodu”.

– Jest też przypadek skazania aktywistki aborcyjnej za pomocnictwo w aborcji, a konkretnie za dostarczenie tabletek aborcyjnych kobiecie. Dlatego uważam, że wszyscy, którzy pośredniczyli w przeprowadzeniu tego zabójstwa, powinni zostać ukarani – akcentuje.

I dodaje, że przykład zabicia Felka dobitnie świadczy o tym, jak bardzo polityka ma wpływ na prawo stanowione w Polsce.

– Dlatego katolik nie może się tłumaczyć brakiem zainteresowania polityką. To politycy tworzą prawo, które – jak pokazuje rzeczywistość – może zezwalać lub przymykać oko na zabójstwo. Dlatego tak ważne jest to, na kogo głosujemy. Już niedługo znów sami zadecydujemy, czy zgadzamy się na to, aby w Polsce można było zabijać, czy zechcemy postawić tamę złu. Ten wybór jest bardzo ważny – przypomina polityk.

Również dr Olgierd Pankiewicz wskazuje, że prawo w Polsce jest zależne od tego, jaką moralność reprezentują politycy je stanowiący.

– Stoimy przed groźbą zmiany w Polsce prawa aborcyjnego. Dlatego katolicy muszą pamiętać, że rozumowanie powinno się opierać na prawie naturalnym i prawie Boskim. Tak naprawdę to już widzimy, że prawo stanowione oderwało się od prawa naturalnego. Dlatego najważniejsze jest to, aby pilnować pryncypiów – ocenia.

I zwraca uwagę, że kluczowe jest to, aby prawo stanowione dostosować do prawa naturalnego.

– To podstawa. Nie może być mowy o żadnym kompromisie, bo to tylko rozmywa ustawę karną i przez to doprowadza do jeszcze większych zbrodni. Tak się stało np. w 1996 r., kiedy komuniści z SLD i środowiska liberalne przystały na tzw. kompromis aborcyjny. Mówiono wtedy, że aborcja miała być dozwolona w przypadku zagrożenia życia matki. I dziś widzimy, do czego takie zapisy doprowadzają. Dodatkowo aborter, bo przecież w sensie etycznym kobieta, która zabiła dziecko, nie jest lekarzem, chwali się publicznie po wykonaniu aborcji i zapowiada, że na tym nie poprzestanie. To jest nic innego, jak kpienie z przepisów prawa, które najpierw zostały przez samego prawodawcę ośmieszone, kiedy wprowadził tak daleko idące wyjątki zaprzeczające istocie przepisów. Dlatego niezależnie od tego, co postanowi prokuratura, zło musimy nazywać złem – wyjaśnia prawnik.

Wyparcie faktu morderstwa

Na mówienie prawdy o tzw. aborcji jako zabójstwie i jednocześnie na zakłamywanie rzeczywistości przez aborterów zwraca również uwagę prof. Bogdan Chazan.

– W tłumaczeniach pani Jagielskiej nie ma w ogóle sformułowań „matka” czy „dziecko”. Mówi tylko o kobietach, płodzie, ewentualnie o noworodkach. To jest bardzo znaczące, ponieważ skoro nie ma dziecka, to nie ma morderstwa. To jest niejako wyparcie faktu morderstwa. Jej tłumaczenia są bardzo pokrętne. Twierdzi, że nie każda z kobiet chce „widzieć okołoporodową śmierć noworodka”. Ale przecież matki te będą wiedziały, że pozwoliły na zabicie dziecka w ich łonie, przestaną w pewnym momencie czuć jego ruchy, a potem będą oglądać ciało martwego dziecka, do którego śmierci się przyczyniły. Pani doktor skazuje swoje pacjentki na tego rodzaju okropne przeżycia, a prawdopodobnie, mimo że wspomina o pomocy, skazuje je na poważne problemy związane z poczuciem winy po zabiciu własnego dziecka – wytyka paradoks prof. Bogdan Chazan.

I nie ma wątpliwości, że rolą lekarza nie jest zwalnianie matki z obowiązku troski o życie dziecka.

– Nie mamy takiej władzy. To nie jest nasza rola. Naszym zadaniem jest troszczyć się o pacjentów, a mamy pod opieką zarówno matkę, jak i dziecko – przypomina lekarz.

Urszula Wróbel/Nasz Dziennik

drukuj