[NASZ DZIENNIK] Mord lekarski w Oleśnicy
Niezależnie od tego, co ustali śledztwo prokuratury, eksperci nie mają wątpliwości, że lekarz przeprowadzający tzw. aborcję na nienarodzonym dziecku dokonuje zabójstwa – przypomina Urszula Wróbel na łamach „Naszego Dziennika”. Redaktor odniosła się w ten sposób do sprawy zabicia w Oleśnicy Felka – nienarodzonego dziecka w dziewiątym miesiącu ciąży. Chłopcu odebrano życie poprzez wstrzyknięcie w serce chlorku potasu.
– Nie wiemy, co wykaże prokuratura, jak dalej potoczy się to śledztwo. Dla nas powinno być oczywiste, aby dobro nazywać dobrem, a zło – złem. Nie możemy naszych etycznych sądów uzależniać od działań prokuratorskich, bo wiemy, że często – zwłaszcza w ostatnim czasie – praktyka organów dyscyplinarnych jest fałszywa: zło nazywa dobrem, a dobro – złem. Niezależnie od tego, jak zakończy się ta sprawa, nie możemy dać się zmanipulować, że działano tu w interesie kobiety. Zabito dziecko, które było pacjentem. A dokonała tego osoba, która wbrew etyce nazywa się lekarzem – akcentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Olgierd Pankiewicz, adwokat.
O działaniach, które aktywiści aborcyjni fałszywie nazywają pomocą kobietom, mówi nam również prof. Bogdan Chazan, ginekolog-położnik.
– Działanie, jakiego dopuściła się lek. Gizela Jagielska, przynosi hańbę naszemu zawodowi. Lekarz powinien leczyć, usuwać niepotrzebne cierpienia i przedłużać życie, a nie z premedytacją je skracać. Dlatego nie mam wątpliwości, że taka osoba nie powinna mieć prawa wykonywania zawodu lekarza, bo dziś swoim postępowaniem zaprzecza temu, czym powinno być leczenie i pomaganie swoim pacjentom – zaznacza prof. Bogdan Chazan.
Przypomnijmy, że w łódzkim szpitalu lekarze odmówili tzw. aborcji matce będącej w 9. miesiącu ciąży. Planowali wykonać cesarskie cięcie, a następnie udzielić chłopcu – u którego podejrzewano wrodzoną łamliwość kości – i jego mamie pomocy w postaci specjalistycznego leczenia pediatrycznego i terapii pourodzeniowej. Ta jednak za namową aktywistek aborcyjnych udała się do Oleśnicy, gdzie lekarz Gizela Jagielska, ginekolog, wicedyrektor tamtejszego szpitala, wbiła w serce dziecka igłę z zastrzykiem chlorku potasu i w ten sposób je zabiła. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tego czynu z art. 152 § 3 kk w zw. z art. 152 § 1 kk, czyli wykonania nielegalnej aborcji. Kobieta jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie ukrywa też, że nie zamierza poprzestawać na tych morderczych praktykach. Również dyrekcja szpitala wydała komunikat, w którym zdawkowo tłumaczy, że działano „zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi”.
Mowa oczywiście o tzw. wytycznych dotyczących „prawa do aborcji”, które zezwalają na zabicie dziecka, jeśli kobieta stwierdzi, że ciąża i urodzenie dziecka zagraża jej zdrowiu psychicznemu. Dlatego, jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Marcin Warchoł, prawnik, poseł PiS, nie wiadomo, czy prokuratura zdecyduje się ukarać lekarza i aktywistki za pomocnictwo w dokonaniu tzw. aborcji.
– W świetle art. 152 § 3 kk karze powinien podlegać lekarz, który dokonał aborcji. Jednak zdecydowanie karę powinny ponieść również aktywistki, które podżegały do aborcji i ją ułatwiały, czyli były współsprawcami tego procederu, a także kierujący szpitalem, którzy się na aborcję zgodzili. Nie mam wątpliwości, że zastosowanie ma tu więc także art. 18 Kodeksu karnego – stwierdza.
I przyznaje także, że wszyscy uczestniczący w tzw. aborcji powinni odpowiadać za zabójstwo.
– Pamiętajmy, że mimo wytycznych minister Izabeli Leszczyny, których celem jest zastraszanie lekarzy, i mimo wytycznych Adama Bodnara, które mają zniechęcić prokuratorów do ścigania przestępstw aborcyjnych, prawo w Polsce jest od lat niezmienne. Konstytucja nadal chroni życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Dlatego zabijanie dzieci nienarodzonych jest zbrodnią, która wymaga najwyższego potępienia i rozliczenia. W Oleśnicy dokonano zabójstwa! Nie można tolerować zabijania dzieci. Przymykanie oczu na te zbrodnie jest niedopuszczalne i sytuuje nas pośród barbarzyńców – akcentuje prof. Marcin Warchoł.
Rozmówca nie ma też wątpliwości, że niezależnie od tego, co ustali prokuratura i co zasądzi sąd, takie zbrodnie trzeba będzie rozliczyć.
– Dziś takie rozliczenia dokonują się w Stanach Zjednoczonych. Niespełna miesiąc temu w Teksasie aresztowano Marię Margaritę Rojas, pracownicę służby zdrowia, właśnie za nielegalnie wykonywaną aborcję. Również amerykańska prokuratura, czyli Department of Justice, która brała udział w legalizacji aborcji, zachęcaniu do niej, jest dziś rozliczana. Jestem przekonany, że podobnie będzie w Polsce. Przypominam, że zabójstwo przedawnia się dopiero po 30 latach. Dlatego nie możemy tych spraw pozostawiać bez echa, bo chodzi zarówno o ukaranie zbrodniarzy, jak i zaprzestanie deprawowania ludzi. Dlatego już dziś zapewniam, że do tych spraw wrócimy i rozliczymy zbrodniarzy. Dziś wmawia się społeczeństwu, że zabójstwo jest „procedurą medyczną”. To kłamstwo. Nie można relatywizować życia ludzkiego i nie można usprawiedliwiać zbrodni – zaznacza.
W kontekście tzw. aborcji dokonanej w oleśnickim szpitalu prawnik przypomina, że w polskim orzecznictwie są przypadki wykazania zabójstwa, mimo że zabito dziecko poprzez wstrzyknięcie środka chemicznego „poza torem porodu”.
– Jest też przypadek skazania aktywistki aborcyjnej za pomocnictwo w aborcji, a konkretnie za dostarczenie tabletek aborcyjnych kobiecie. Dlatego uważam, że wszyscy, którzy pośredniczyli w przeprowadzeniu tego zabójstwa, powinni zostać ukarani – akcentuje.
I dodaje, że przykład zabicia Felka dobitnie świadczy o tym, jak bardzo polityka ma wpływ na prawo stanowione w Polsce.
– Dlatego katolik nie może się tłumaczyć brakiem zainteresowania polityką. To politycy tworzą prawo, które – jak pokazuje rzeczywistość – może zezwalać lub przymykać oko na zabójstwo. Dlatego tak ważne jest to, na kogo głosujemy. Już niedługo znów sami zadecydujemy, czy zgadzamy się na to, aby w Polsce można było zabijać, czy zechcemy postawić tamę złu. Ten wybór jest bardzo ważny – przypomina polityk.
Również dr Olgierd Pankiewicz wskazuje, że prawo w Polsce jest zależne od tego, jaką moralność reprezentują politycy je stanowiący.
– Stoimy przed groźbą zmiany w Polsce prawa aborcyjnego. Dlatego katolicy muszą pamiętać, że rozumowanie powinno się opierać na prawie naturalnym i prawie Boskim. Tak naprawdę to już widzimy, że prawo stanowione oderwało się od prawa naturalnego. Dlatego najważniejsze jest to, aby pilnować pryncypiów – ocenia.
I zwraca uwagę, że kluczowe jest to, aby prawo stanowione dostosować do prawa naturalnego.
– To podstawa. Nie może być mowy o żadnym kompromisie, bo to tylko rozmywa ustawę karną i przez to doprowadza do jeszcze większych zbrodni. Tak się stało np. w 1996 r., kiedy komuniści z SLD i środowiska liberalne przystały na tzw. kompromis aborcyjny. Mówiono wtedy, że aborcja miała być dozwolona w przypadku zagrożenia życia matki. I dziś widzimy, do czego takie zapisy doprowadzają. Dodatkowo aborter, bo przecież w sensie etycznym kobieta, która zabiła dziecko, nie jest lekarzem, chwali się publicznie po wykonaniu aborcji i zapowiada, że na tym nie poprzestanie. To jest nic innego, jak kpienie z przepisów prawa, które najpierw zostały przez samego prawodawcę ośmieszone, kiedy wprowadził tak daleko idące wyjątki zaprzeczające istocie przepisów. Dlatego niezależnie od tego, co postanowi prokuratura, zło musimy nazywać złem – wyjaśnia prawnik.
Wyparcie faktu morderstwa
Na mówienie prawdy o tzw. aborcji jako zabójstwie i jednocześnie na zakłamywanie rzeczywistości przez aborterów zwraca również uwagę prof. Bogdan Chazan.
– W tłumaczeniach pani Jagielskiej nie ma w ogóle sformułowań „matka” czy „dziecko”. Mówi tylko o kobietach, płodzie, ewentualnie o noworodkach. To jest bardzo znaczące, ponieważ skoro nie ma dziecka, to nie ma morderstwa. To jest niejako wyparcie faktu morderstwa. Jej tłumaczenia są bardzo pokrętne. Twierdzi, że nie każda z kobiet chce „widzieć okołoporodową śmierć noworodka”. Ale przecież matki te będą wiedziały, że pozwoliły na zabicie dziecka w ich łonie, przestaną w pewnym momencie czuć jego ruchy, a potem będą oglądać ciało martwego dziecka, do którego śmierci się przyczyniły. Pani doktor skazuje swoje pacjentki na tego rodzaju okropne przeżycia, a prawdopodobnie, mimo że wspomina o pomocy, skazuje je na poważne problemy związane z poczuciem winy po zabiciu własnego dziecka – wytyka paradoks prof. Bogdan Chazan.
I nie ma wątpliwości, że rolą lekarza nie jest zwalnianie matki z obowiązku troski o życie dziecka.
– Nie mamy takiej władzy. To nie jest nasza rola. Naszym zadaniem jest troszczyć się o pacjentów, a mamy pod opieką zarówno matkę, jak i dziecko – przypomina lekarz.
Urszula Wróbel/Nasz Dziennik




