fot. PAP/Maciej Kulczyński

„Nasz Dziennik”: Lewicowe protesty w Polsce inspirowane przez zagranicę?

Czy lewicowe protesty w Polsce są inspirowane przez zagranicę? Jaki jest naprawdę ich cel? O zbadanie tej możliwości zwrócił się do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wiceprzewodniczący Trybunału Stanu sędzia Piotr Ł. Andrzejewski. Sędzia wskazuje na wiele budzących wątpliwość posunięć organizatorów protestów w imię zalegalizowania nieograniczonej aborcji.

– Sprawa, która obecnie dotyka Polskę, jest bardzo poważna. Dotyczy zdrowia całego społeczeństwa, ale też powagi państwa polskiego. Wyprowadzając tysiące osób na ulice, organizatorzy protestów ułatwiają transmisję wirusa. Co więcej, w swoim działaniu podważają orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, i jest to sprawa bardzo niebezpieczna, bo uderza w fundamenty funkcjonowania państwa – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sędzia Piotr Ł. Andrzejewski.

Jak podkreśla w swoim wniosku, podczas protestów na terenie miast i miasteczek doszło do masowych wystąpień naruszających wiele norm prawa karnego, cywilnego i administracyjnego, noszących znamiona rewolty z użyciem przemocy. Zauważa, że protesty cechowała duża skala przemocy psychicznej i fizycznej, a demonstranci dążyli do obalenia konstytucyjnych gwarancji i praw człowieka. W piśmie do ministra Ziobry stwierdza, że „charakter tych działań wskazuje na zaplanowane ich wcześniejsze przygotowanie organizacyjne, strukturalne o wymiarze terenowym i ogólnokrajowym”.

„Wymagać ono mogło wcześniejszych decyzji sztabowych, krajowych i zagranicznych, na co wskazuje zakres treści przygotowanych w tym celu materiałów do wystąpień i sprzętu nagłaśniającego wraz z transportem” – czytamy we wniosku.

W rozmowie z nami sędzia Piotr Ł. Andrzejewski dodaje, że jego niepokój potęguje fakt, iż protesty są bliźniaczo podobne do tych, które odbywają się w wielu krajach Zachodu.

– Scenariusz jest taki sam jak przy protestach Black Lives Matter. Atakuje się świętości, tradycje i wartości. Organizatorzy protestów szybko zatroszczyli się o zaplecze techniczne. W spontaniczność tych ruchów nie wierzę. Dlatego należy sprawdzić, czy protesty nie są inspirowane z zagranicy i jaki jest ich ukryty cel. Bo nie chodzi w nich o prawa kobiet. Bo te zostały wzmocnione orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego – zwraca uwagę wiceprzewodniczący Trybunału Stanu.

Jaki cel?

W swoim wniosku sędzia Trybunału Stanu zwraca uwagę, że celem protestu mogą być próby politycznego zamachu stanu „za pośrednictwem wywołania stanu powszechnego zagrożenia zdrowia, życia i mienia obywateli w eskalowaniu pandemii koronawirusa COVID-19”.

„Wnoszę o zlecenie Prokuraturze Krajowej i prokuratorom terenowym wszczęcie postępowania wyjaśniającego w przedmiocie prawdopodobieństwa zorganizowania na terytorium państwa polskiego struktur przestępczości zorganizowanej” – napisał w swoim wniosku sędzia Andrzejewski.

Prokuratura Krajowa poinformowała „Nasz Dziennik”, że na razie nie będzie komentować sprawy.

Wątek powiązań organizatorów protestów w Polsce również w opinii politologa dr. Krzysztofa Kawęckiego wymaga zbadania.

– Jest wiele wątków, które pozwalają nam sądzić, że to, co się dzieje na ulicach polskich miast, jest inspirowane z zagranicy. A jak się możemy domyślać, nie dzieje się to bez przyczyny – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Krzysztof Kawęcki.

Przypomina, że od 2016 r. zaczęła się formować luźna i nieformalna współpraca organizacji skrajnej lewicy i feministycznych, która przyjęła nazwę: Międzynarodowy Strajk Kobiet. Według różnych szacunków dotarła ona już do ponad 60 państw świata.

– Jego struktura jest luźna, ale bardzo dobrze skoordynowana. Od tego czasu strajk ten przeszedł falą przez wszystkie kraje Ameryki Południowej. Towarzyszyły im te same znaki i hasła. Metody działania były również podobne. Co więcej, wysuwano te same postulaty z uwzględnieniem specyfiki danego kraju. Ich głównym postulatem jest zniszczenie chrześcijaństwa i wprowadzenie niczym nieograniczonej aborcji – podnosi dr Kawęcki.

– Tu nie tylko chodzi o organizacje międzynarodowe czy koncerny, które łożą miliardy dolarów na promocję aborcji. Na osłabieniu Polski zależy wielu krajom świata, także tym w Unii Europejskiej. Słaba Polska to dla nich szansa na powiększanie swojej strefy wpływów – akcentuje.

Ujawnić finansowanie

Dzisiaj nikt z organizatorów strajku nie kryje, że głównym celem manifestacji jest odsunięcie legalnie i demokratycznie wybranego rządu.

– Od tygodni zalega w rządowych szufladach projekt ustawy nakazujący organizacjom pozarządowym ujawnianie źródeł swojego finansowania. Opracowali go wspólnie ministrowie Michał Woś i Zbigniew Ziobro. Jest to dokument, który powinien być przyjęty w trybie pilnym. Ujawnienie źródeł finansowania tych organizacji rzuciłoby nam dużo światła na to, co aktualnie dzieje się w Polsce. Prokuratura powinna zbadać wątek finansowania tych organizacji. Tego wymaga interes społeczny – podkreśla dr Krzysztof Kawęcki.

Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”

drukuj