fot. Monika Bilska

„Nasz Dziennik”: Bezpodstawne zarzuty pod adresem Fundacji Lux Veritatis

Fundacja Lux Veritatis dopełniła obowiązku udzielenia informacji publicznej. Jednak została bezpodstawnie oskarżona przez stowarzyszenie Watchdog – wyjaśnia „Nasz Dziennik”.

Mimo trzykrotnej odmowy wszczęcia postępowania przez prokuraturę stowarzyszenie Watchdog skierowało tzw. subsydiarny akt oskarżenia w sprawie obowiązku udzielenia informacji publicznej. Zarzuciło w nim członkom Zarządu Fundacji Lux Veritatis popełnienie przestępstwa nieudzielenia informacji publicznej.

Pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbyło się 9 kwietnia przed Sądem Rejonowym Warszawa-Wola. Subsydiarny akt oskarżenia można wnieść wówczas, kiedy prokuratura powtórnie odmówi wszczęcia postępowania lub je umorzy, w przypadku postępowań ściganych z oskarżenia publicznego. [czytaj więcej]

– Absolutnie nie zgadzamy się z zarzutami, i to na kilku poziomach – mówi „Naszemu Dziennikowi” mec. Maciej Zaborowski, jeden z obrońców Fundacji w tej sprawie.

– W naszej ocenie wszystkie obowiązki informacyjne udzielenia informacji publicznej zostały wypełnione, w części w 2017 r., a w pozostałym zakresie w momencie wydania prawomocnej i ostatecznej decyzji administracyjnej, która nie została zaskarżona przez drugą stronę – zaznacza adwokat.

Wyjaśnia, że ten akt oskarżenia w ogóle nie powinien trafić do sądu.

– W naszej ocenie ten subsydiarny akt oskarżenia jest pozbawiony podstaw merytorycznych i nigdy nie powinien trafić do sądu – podkreśla adwokat.

Dodaje, że jednak uwarunkowania formalne są takie, że jak już został skierowany, to sąd się nim zajmuje. Zaborowski wskazuje, że obrona przedstawiła szereg wniosków dowodowych, które sąd ma rozpatrzyć na następnym posiedzeniu, zaplanowanym na 29 kwietnia.

– Jest przedstawionych szereg wniosków dowodowych, głównie z zakresu dokumentów, ponieważ wynika to ze specyfiki tego postępowania, ale są też zgłoszeni świadkowie – mówi Maciej Zaborowski.

Dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis, Lidia Kochanowicz-Mańk, podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że całkowicie nie zgadza się z zarzutami postawionym w akcie oskarżenia członkom zarządu Fundacji. Wskazuje, że Fundacja udzieliła informacji publicznej stowarzyszeniu Watchdog w maju 2017 r. w zakresie, „jakie środki publiczne Fundacja Lux Veritatis otrzymała od 2008 r. do 2016 r.”. Natomiast w drugiej części, dotyczącej wydatkowania uzyskanych środków publicznych, odmówiono, zgodnie z prawem, udzielenia informacji publicznej ze względu na niewykazanie przez Watchdog szczególnie istotnego interesu publicznego.

– Wezwaliśmy Watchdog do tego, aby ten cel wykazał, zresztą zgodnie ze wskazówkami warszawskiego wojewódzkiego sądu administracyjnego, i na to pytanie stowarzyszenie nam nie odpowiedziało. Dlatego wydaliśmy decyzję administracyjną w której odmówiliśmy udzielenia informacji przetworzonej, argumentując to bardzo szeroko, m.in. tym, że Watchdog nie wykazało tego szczególnie istotnego interesu publicznego – wyjaśnia Lidia Kochanowicz-Mańk.

Tajemnica handlowa

Dyrektor finansowa podkreśla, że dany podmiot ma prawo odmówić udzielenia tzw. informacji przetworzonej, czyli opracowanych danych dotyczących działalności, jeżeli brakuje takiego szczególnego interesu. Poza tym liczy się tutaj kwestia ochrony danych osobowych i tajemnicy handlowej. Następnie Watchdog skierowało do sądu administracyjnego sprawę, że Fundacja zwleka z udzieleniem informacji. Sąd tę skargę odrzucił, uznając ją za bezzasadną, a działania Fundacji w zakresie decyzji uznał za prawidłowe.

– A teraz Watchdog stawia członkom zarządu Fundacji zarzut, że nie udzieliliśmy tej informacji wbrew oczywistym dokumentom wynikającym z akt sprawy – wskazuje dyrektor finansowy, dodając, że nie ma merytorycznych podstaw do kierowania sprawy do sądu.

– Według mnie potrzebny jest rozgłos, nieważny jest późniejszy wynik, chodzi o wywołanie tego, co się dzieje od wielu dni w mediach, że stajemy przed sądem karnym, ponieważ nie udzieliliśmy informacji publicznej, co stoi całkowicie w sprzeczności z faktami – uważa Lidia Kochanowicz-Mańk.

Wszystko to faktycznie godzi w dobre imię członków zarządu Fundacji, samej Fundacji i całej jej działalności.

– Nie mam najmniejszej wątpliwości, że ta sprawa ma swoje odbicie w kwestiach związanych z dobrami osobistymi, i stawianie na ławie oskarżonych tych konkretny osób z zarządu Fundacji w odbiorze społecznym będzie miało wydźwięk negatywny, nawet jeśli potem, w co głęboko wierzymy, zostaną one uniewinnione – akcentuje mec. Maciej Zaborowski.

Dyrektor finansowy Fundacji zaznacza, że różnego rodzaju organizacje pozarządowe chcą szczególnie kontrolować działalność fundacji czy stowarzyszeń, które podejmują działania na rzecz katolickiej tożsamości Polski i Polaków. Lidia Kochanowicz-Mańk argumentuje, że działalność Fundacji jest przejrzysta, przygotowuje ona sprawozdania i podlega kontrolom w zakresie realizowanych programów.

– Fundacja Lux Veritatis uczestniczy w konkursach organizowane przez różne organy, które dysponują środkami na realizację określonych celów dotyczących spraw społecznych, tak jak każdy inny podmiot – podnosi.

Zaznacza, że Fundacja, podobnie jak inne organizacje, przedstawia oferty, i „raz otrzymujemy te środki, innym razem nie”.

– Potem składamy sprawozdania, a instytucje państwowe nas rozliczają, jesteśmy poddani kontroli, do czego są powołane odpowiednie organy – konkluduje dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.

Zenon Baranowski/Nasz Dziennik

drukuj