fot. PAP/Rafał Guz

Narastająca agresja podczas protestów tzw. strajku kobiet. Atakowani są policjanci i dziennikarze

14 osób aresztowano, dwóch policjantów zostało poważnie rannych, wielu funkcjonariuszy znieważano i naruszono ich nietykalność; uszkodzono też radiowozy – taki bilans czwartkowych protestów tzw. strajku kobiet w stolicy przedstawił nadkomisarz Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Podczas protestów atakowani są także dziennikarze, zwłaszcza ci z mediów publicznych i prawicowych.

Protesty zwolenników tzw. aborcji nie są liczne, ale coraz bardziej zuchwałe i  agresywne. W czwartek doszło m.in. do wtargnięcia manifestantów na teren Trybunału Konstytucyjnego i  zniszczenia mienia.  Chodzi o trzy osoby, które zostały zatrzymane. [czytaj więcej]

W tym przypadku policja prowadzi czynności w kierunku przestępstwa – poinformował nadkomisarz Sylwester Marczak.

– Policjanci zatrzymali w czwartek łącznie czternaście osób, z czego sześć osób zostało zatrzymanych z racji popełnionego przestępstwa. Mówimy tutaj m.in. o naruszeniu nietykalności cielesnej i znieważeniu policjantów. Dwóch funkcjonariuszy doznało obrażeń. Jedna policjantka ma uraz barku, a policjant ma złamaną kość. Ponadto mamy do czynienia z uszkodzonymi i pomalowanymi radiowozami. Widzimy liczne napisy, których nie można przytoczyć z uwagi na wulgarne słowa. Mówimy również o uszkodzonych obiektach. Administratorzy tych obiektów wstępnie wyrazili chęć złożenia zawiadomienia  – powiedział rzecznik KSP.

Przed Trybunałem doszło do napaści na dziennikarkę Mediów Narodowych, Agnieszkę Jurczyk, i operatora kamery, a także skradziono sprzęt ekipy. Uczestnicy manifestacji dopuścili się spowodowania uszczerbku na zdrowiu kobiety i użycia przemocy wobec pracowników mediów. Miało to na celu – jak wskazują prawnicy – uniemożliwić interwencję prasową. Atak nie spotkał się z żadną reakcją organizatorów.

Dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris, poinformował na piątkowej konferencji rządowej o zamiarze złożenia zawiadomienia w tej sprawie do prokuratury. Wskazał, że podczas proaborcyjnych demonstracji dochodzi do naruszania standardów ochrony pracy dziennikarzy, która wynika nie tylko z prawa polskiego, ale także z orzecznictwa międzynarodowego.

– Mamy nadzieję, że te czyny spotkają się z jednoznacznym potępieniem ze strony środowiska dziennikarskiego. Już zostało wydane oświadczenie przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, jasno odcinające się od przemocy, ale też podkreślające konieczność silnej reakcji państwa. Mamy nadzieję, że te  czyny spotkają się także z sankcją karną, która może być jedynym środkiem, jaki w tej chwili może powstrzymać spiralę przemocy – oznajmił dr Tymoteusz Zych.

Instytut włączy się też w inną sprawę. Chodzi o atak na reportera Radia Poznań Huberta Jacha. Uczestnicy protestu proaborcyjnego w tym mieście popychali i szarpali dziennikarza, wyrwali mu także telefon, którym nagrywał przebieg zgromadzenia.

Działacze tzw. strajku kobiet, którzy nawołują do protestów, nie potępili ani nie przeprosili za akty agresji, m.in. wobec kobiety.

Nadkomisarz Sylwester Marczak poinformował ponadto, że w związku z protestami 417 osób zostało wylegitymowanych, nałożono 12 mandatów karnych i skierowano do sądu 10 wniosków.

RIRM

drukuj