fot. Monika Tomaszek

Ks. bp W. Szlachetka dla „Naszego Dziennika”: Misja Radia Maryja to misja prorocka

Radio Maryja jest głosem dla Ewangelii, która – w myśl naszego Zbawiciela – ma być „głoszona na dachach”, ma być głoszona „w porę i nie w porę”. Biorąc pod uwagę kontekst biblijny, można powiedzieć, że misja Radia Maryja to misja prorocka. Wierność tej misji zawsze będzie łączyć się z doświadczeniem prześladowań, co też nieustannie się dzieje – mówił ks. bp Wiesław Szlachetka, pasterz archidiecezji gdańskiej w wywiadzie udzielonym Katarzynie Ciegielskiej na łamach „Naszego Dziennika”.

Katarzyna Cegielska „Nasz Dziennik”: Przed nami 35. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, w której uczestniczyć będzie – jak co roku – wielotysięczna rzesza słuchaczy. Ksiądz Biskup powiedział kiedyś w homilii, że należy do Rodziny Radia Maryja. Co ta przynależność znaczy dla Ekscelencji?

Ks. bp. Wiesław Szlachetka: Nie tylko przynależę do Rodziny Radia Maryja, ale też chętnie słucham tego Radia. Dla mnie Rodzina Radia Maryja to wspólnota obdarowana ogromnym bogactwem charyzmatów, która znacząco przyczynia się do budowania Ciała Chrystusa, tzn. Kościoła. Jest to wspólnota, która trwa na gorliwej modlitwie, zwłaszcza za tych, którzy tej modlitwy szczególnie potrzebują, i tych, którzy o tę modlitwę proszą. Jest to wspólnota, która stara się wiernie trwać w szkole wiary Maryi i uważnie wsłuchuje się w to, co mówi Jej Syn.

W Rodzinie Radia Maryja bardzo też sobie cenię pielęgnowanie wartości patriotycznych, kształtowanie postawy, o której tak pięknie zaświadczył bł. ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia: „Po Bogu najbardziej kocham Ojczyznę”. Jestem dumny, że przynależę do Rodziny Radia Maryja, gdzie spotykam się z wielką życzliwością i zaangażowaniem w życie Kościoła. Ta przynależność daje mi też dużo wsparcia w pełnieniu posługi pasterskiej.

Rodzina Radia Maryja to fenomen w Polsce. Wielu socjologów bada ten ruch i trudno im sobie poradzić z jego definicją, opisem. Wielu lękliwie patrzy na Rodzinę Radia Maryja, a nawet się jej boi. Z czego to wynika?

– Fenomen Rodziny Radia Maryja dlatego trudno zdefiniować i opisać, bo jest to dzieło Ducha Świętego i Maryi, która jest Jego Przybytkiem – jak Ją nazywa litania loretańska. Zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa dzieła Ducha Świętego są kontynuacją zbawczej historii aż do chwalebnego jej kresu, kiedy to niebo zstąpi na ziemię, a ziemia stanie się niebem. Chociaż możliwe jest poznawanie tych dzieł, to jednak wykraczają one poza poznawcze możliwości rozumu, dlatego stanowią też tajemnicę. Ale jest to błogosławiona tajemnica, która służy zbawieniu wszystkich ludzi, także tych naszych sióstr i braci, którzy, nie znając Chrystusa, szukają prawdy.

Trzeba też ze smutkiem stwierdzić, że wśród naszych bliźnich zdarzają się ludzie złej woli, którzy świadomie i dobrowolnie, często pod wpływem pychy, odrzucają drogę zbawienia. Dla tych naszych bliźnich spotkanie z jakimkolwiek świadectwem wiary będzie rodziło jakiś niezrozumiały lęk, który może się też wyrażać w agresji. Ogromnie się cieszę, że Rodzina Radia Maryja nie pozostawia tych naszych bliźnich samym sobie, ale otacza ich serdeczną modlitwą.

Ksiądz Biskup został kapłanem w 1986 roku i od początku pracował w dużym mieście – Gdańsku. Radio Maryja powstało w 1991 roku, po niedługim czasie było słyszane w całej Polsce. Jak zmieniło się duszpasterstwo, praca z wiernymi, odkąd powstało Radio Maryja. Czy Ksiądz Biskup zauważył różnicę?

– Moim zdaniem Radio Maryja cieszy się coraz większym zainteresowaniem, zwłaszcza osób starszych i chorych. Znam także wielu ludzi pracujących na uczelniach, którzy regularnie słuchają Radia Maryja, szczególnie podczas jazdy samochodem, gdyż – jak zwykli zaznaczać – jest wtedy czas, aby wspólnie ze słuchaczami pomodlić się czy wysłuchać felietonu lub katechezy. Również dzieci i młodzież mogą w Radiu Maryja znaleźć szeroką ofertę audycji dla siebie. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się homilie i katechezy wygłaszane w Radiu. I wielu, zwłaszcza dorosłych, chętnie z nich korzysta, co – jak zauważam – przyczynia się do podniesienia poziomu wiedzy religijnej. Osobiście przekonuję się o tym podczas licznych spotkań z wiernymi.

Dla wielu Radio Maryja jest stałym domownikiem. Są tacy, którzy przejmują pozdrowienie ojców redemptorystów, jak czynił to chociażby zmarły przed niespełna dwoma laty, znany nam dobrze kpt Zbigniew Sulatycki. Stając przed środowiskiem ludzi morza, bardzo zróżnicowanym w poglądach, kapitan witał się słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja, zawsze dziewica”. Było to wyraźnym znakiem jego przynależności do Rodziny Radia Maryja i wpływało na środowisko…

– Tak rzeczywiście było. Pana Zbigniewa Sulatyckiego, kapitana żeglugi wielkiej, znałem osobiście. Był ogromnym autorytetem w dziedzinie morza, a przy tym odważnym świadkiem wiary. Zawsze na początku każdego publicznego wystąpienia pozdrawiał wszystkich słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja, zawsze dziewica!”, na które nawet niewierzący odruchowo odpowiadali: „Na wieki wieków. Amen”. Pan kapitan niczego nie udawał, dlatego cieszył się nie tylko wielkim uznaniem, ale też zaufaniem.

Radio Maryja upomina się zarówno o sprawy duchowe, jak i ważne sprawy społeczne – o życie poczęte, godność dla rodzin, dla poszczególnych grup zawodowych, o prawo do lekcji religii w szkole i wychowywanie dzieci w duchu wartości chrześcijańskich. Dlaczego ważne jest to, by mówić o tych sprawach głośno, upominać się o nie?

– Radio Maryja mówi o tych sprawach dlatego, że jest głosem dla Ewangelii, która jest adresowana do całego świata, do każdego człowieka. Ewangelia to Dobra Nowina o zbawieniu, a więc dotyczy sprawy najważniejszej – naszej wieczności. W darze życia wiecznego, jakie ukazało się dla nas w Chrystusie w wielkanocny poranek, rozpoznajemy sens naszego obecnego życia, gdyż rozpoznajemy, że zmierza ono do życia wiecznego, do życia w obfitości, do tego życia, za którym tęskni serce każdego człowieka, bo każde serce pragnie być szczęśliwe. Ewangelia jest szkołą mądrości. Uczy nas podejmować decyzje, w których zawsze będzie obecna miłość do Boga i drugiego człowieka. W tym zawiera się porządek życia społecznego, tak ważny dla poszanowania życia i godności każdego człowieka. Ewangelia, wiara w Chrystusa, stanowiła i nadal stanowi inspirację do tworzenia kultury – jakże pięknej, bogatej i wielowymiarowej, czego świadectwem jest kultura europejska.

Trzeba zaznaczyć, że również o istnieniu naszej Ojczyzny i jej tożsamości zadecydowała misja Kościoła. Nasza Ojczyzna, Europa, świat tak wiele zawdzięczają chrześcijańskim wartościom. Historia uczy, że zawsze, gdy ludzie się nawracają, gdy zmieniają myślenie i kształtują je według ducha Ewangelii, to wtedy dokonują się wielkie, wspaniałe dzieła. Zauważmy, że to właśnie chrześcijaństwo nauczyło świat troski o ubogich, głodnych, samotnych i pogardzanych przez innych. To chrześcijaństwo nauczyło świat zakładania sierocińców, domów opieki społecznej, przytułków, budowy szpitali. To chrześcijaństwo wprowadziło powszechne szkolnictwo, nauczyło świat zakładania szkół i uniwersytetów. To chrześcijaństwo przypomina światu o godności i prawach każdego człowieka niezależnie od rasy, pochodzenia, płci i wieku.

Dlatego tak bardzo potrzebne jest wychowanie do wartości…

– A zatem potrzebne są lekcje religii, lekcje etyki. Jakże zdumiewa fakt, że rząd w Polsce zadecydował, iż lekcje te są nadobowiązkowe, czyli nieważne! Jakże zdumiewa dyskryminowanie w szkole lekcji religii i tych, którzy w nich uczestniczą. Lekcje te złośliwie umieszczane są poza siatką zajęć, co sprawia, że uczeń musi nieraz czekać na lekcję religii kilka godzin. Zakazywane jest też wliczanie ocen z lekcji religii do średniej, co jest nie tylko niepedagogiczne, ale też jest lekceważeniem trudu uczniów. To jest jawny przejaw dyskryminacji i lekceważenia ludzi wierzących w Chrystusa. Brakuje dobrej woli ze strony rządu, by poznać, że nauczanie religii wspiera wychowawczą rolę szkoły, że lekcje religii uczą budowania relacji osobowych, wrażliwości serca, postawy braterstwa, wzajemnego szacunku i dialogu, że dają możliwość rozpoznania sensu życia i poświęcenia dla innych, że mają bardzo ważne znaczenie dla poznania i tworzenia kultury.

To bezmyślne dążenie, by wyrzucić ze szkół w naszej Ojczyźnie lekcje religii, stało się swoistą obsesją. Być może chodzi o to, aby dzieci i młodzież wychować na egoistycznych ateistów, którzy – w imię stanowionego bezprawia – nie będą mieli skrupułów, aby w przyszłości stosować eutanazję, czyli skazywać na śmierć starych i chorych, a także tych najmniejszych, którzy sami nie mogą się obronić. Trzeba tu też zaznaczyć, że szkoła nie jest własnością jakiejś ideologii, nie jest własnością jakiejkolwiek władzy, ale jest dobrem wspólnym, własnością Ojczyzny, Narodu i rodziny, a ponadto szkoła w przeważającej mierze utrzymywana jest z podatków ludzi wierzących w Chrystusa.

O tym nieustannie przypomina Radio Maryja. Przypomina o respektowaniu sprawiedliwości, prawdy i poszanowaniu prawa, Konstytucji, międzynarodowych umów. Broni wartości, bez których życie staje się absurdem, a świat zmienia się w koszmar. Radio Maryja jest głosem dla Ewangelii, która – w myśl naszego Zbawiciela – ma być „głoszona na dachach”, ma być głoszona „w porę i nie w porę”. Biorąc pod uwagę kontekst biblijny, można powiedzieć, że misja Radia Maryja to misja prorocka. Wierność tej misji zawsze będzie łączyć się z doświadczeniem prześladowań, co też nieustannie się dzieje.

Dwa lata temu w amerykańskiej Częstochowie Ksiądz Biskup powiedział, że misją Kościoła jest ewangelizować i modlić się za wszystkich, szczególnie tych, którzy nie znają Chrystusa. Na pewno do tej grupy należy dołączyć tych, którzy odrzucają Jezusa, idąc za modnymi, ale niebezpiecznymi prądami.

– Wśród naszych bliźnich jest wielu, którzy mimo że nie znają Jezusa, to jednak są ludźmi dobrej woli i szukają prawdy. A szukając prawdy, szukają samego Jezusa, bo Jezus jest prawdą. I ci nasi siostry i bracia są blisko Jezusa, a nawet jest to już w jakimś sensie wiara. Ale zdecydowanie więcej modlitwy potrzebują ci nasi bliźni, których umysły zostały zniewolone ideologią.

Ideologia to prawda wymyślona na użytek jakieś grupy, by podporządkować sobie wszystkich. Stąd biorą się totalitaryzmy. Ideologia, która dzisiaj kolonizuje umysły także wielu ludzi wykształconych, to neomarksizm. Neomarksizm to współczesna odmiana marksizmu, z którego wcześniej wyrósł komunizm. Żeby się przekonać, jak wielka jest sympatia dla tej ideologii, zwłaszcza w krajach zamożnych, wystarczy wspomnieć, że tak niedawno (bo przed kilkoma laty) uroczyście celebrowano 200. rocznicę urodzin Karola Marksa, nazywając go „obywatelem europejskim” i wystawiając mu ponadpięciometrowy pomnik w Trewirze, który sprezentowały chińskie władze.

Ideologia neomarksistowska występuje pod nową flagą i nowymi symbolami. Charakteryzuje się tym, że szczęście ludzkości upatruje w nowych, wymyślanych prawach, np. w rozszerzaniu „prawa” do zabijania człowieka w początkach jego życia, w promowaniu tzw. zmiany płci już u kilkunastoletnich dzieci, co wywołuje psychiczny zamęt, w redefiniowaniu pojęcia małżeństwa i rodziny – że u jej podstaw niekoniecznie musi być związek mężczyzny i kobiety, w rozszerzaniu możliwości stosowania eutanazji – czyli zadawania śmierci ludziom starym i chorym, gdyż przeszkadzają w szczęściu młodym pokoleniom uformowanym według egoistycznych projektów. Inną cechą neomarksizmu jest zjawisko humanizacji zwierząt, a tym samym dehumanizacji człowieka. Uwidacznia się to np. wtedy, gdy w wózkach dziecięcych zamiast dzieci wożone są psy. Ideologia neomarksistowska dąży do przemian nie na drodze tworzenia dobra, ale na drodze burzenia naturalnego porządku.

Ideolodzy neomarksistowscy chcą zdobywać dla swych poglądów młode pokolenie.

– Mamią je wizją „dobrostanu” wynikającego z całkowitej, niczym nieskrępowanej swobody seksualnej. Tę demoralizację próbują wprowadzać już w przedszkolach, i to pod pretekstem „rzetelnej wiedzy”, ośmieszając tradycyjne małżeństwo i rodzinę oraz wychowanie do czystości i wierności. Te działania widoczne są np. we wprowadzaniu na siłę w miejsce wychowania do życia w rodzinie innego przedmiotu (zatrutego ideologią), podstępnie zwanego „edukacją zdrowotną” (przedmiot ten przypomina szklankę pomarańczowego soku, do którego dolano trucizny). Ktoś może powiedzieć, że w internecie młodzież i dzieci mają dostęp do większego zła. I to jest prawda. Ale jeśli w szkole – i w ogóle – zło nazywane jest dobrem, to zgoda na to staje się grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który nigdy nie będzie odpuszczony.

Ponadto środowiska przesycone ideologią neomarksistowską otwarcie dążą do zniszczenia Kościoła katolickiego. Aktywiści tych środowisk coraz częściej dopuszczają się profanacji znaków i symboli religijnych, zwłaszcza bezczeszczenia krzyża i wizerunków Matki Bożej. Te bezprawne działania wspierane są też przez niektórych sędziów, którzy tego rodzaju profanacje i szydercze akty nazywają „środkami artystycznego wyrazu”. Dlatego tak bardzo potrzebna jest modlitwa za tych naszych braci i siostry, których umysły zaślepiła ideologia i chodzą w ciemności, aby ciemność nie stała się ich wiecznością.

Hasło trwającego roku duszpasterskiego i pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę brzmi: „Uczniowie – misjonarze”. Jaka droga prowadzi do tego, by być uczniem, ale też, by nie zatrzymać się na tej roli, tylko przejść do roli misjonarza? I co każdy wierny, każdy słuchacz Radia Maryja, może w tej materii zrobić?

– Uczniami Jezusa staliśmy się przez chrzest i wiarę. Autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że bez wiary nie można podobać się Bogu. A wierzyć to szukać Boga, poznawać Go i przyjmować Jego dary, które są dla naszego zbawienia. Przez wiarę Pan Jezus przychodzi do naszego życia. Przychodzi nie po to, aby nam coś zabrać, ale po to, by dać nam zbawienie, tzn. by dać nam wszystko, abyśmy byli szczęśliwi. Dlatego wiara to dar najcenniejszy, bo wiara prowadzi do zbawienia. Ale też trzeba – jak apostołowie – nieustannie prosić: „Panie, przymnóż nam wiary”. Pan Jezus przymnaża nam wiary, gdy ją praktykujemy. A praktykujemy wiarę wtedy, gdy nie tylko mówimy do Jezusa: Panie, Panie, ale gdy spełniamy wolę Jego Ojca, którą objawił nam w Ewangelii. Przez praktykę wiary stajemy się uczniami – misjonarzami.

Do praktyki wiary należy dzielenie się nią z bliźnimi, którzy mają wiarę jeszcze słabą, nieukształtowaną, albo w ogóle jej nie mają. Przekazanie komuś wiary jest przekazaniem największego dobra. Ten, kto przekazuje wiarę innym, nigdy nie będzie pozbawiony wiecznej nagrody. W przekazie wiary nie chodzi o jakąś indoktrynację, czyli przymuszanie do jakiejś teorii. W przekazie wiary chodzi o świadectwo dawane słowem i czynem, czyli o przykład wiary. By zapalić u kogoś wiarę, czasem wystarczy jeden życzliwy gest, jedno budujące słowo lub chociaż krótka modlitwa za kogoś, kto się nie modli. Jeśli kochamy naszych bliźnich, to powinniśmy pragnąć, aby i oni mieli wiarę, aby i oni trafili do nieba, nawet gdyby byli naszymi nieprzyjaciółmi, bo i o nawrócenie nieprzyjaciół powinniśmy się modlić, tak jak Jezus modlił się za tych, którzy Go ukrzyżowali.

Hasło tego roku duszpasterskiego i jednocześnie tegorocznej Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę przypomina nam, że jesteśmy nie tylko uczniami Jezusa, ale też Jego misjonarzami. Być uczniem Jezusa to wierzyć w Boga i żyć wiarą. A być misjonarzem Jezusa to dzielić się swoją wiarą z bliźnimi, to świadczyć o swej wierze słowem i czynem, ale także modlitwą. To jest powołanie nie tylko Rodziny Radia Maryja, ale też wszystkich, którzy należą do Kościoła.

Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik”

drukuj