fot. PAP/Leszek Szymański

Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL udostępniło zwiedzającym zrekonstruowaną celę, w której przebywał Witold Pilecki

W przeddzień 75. rocznicy zamordowania rotmistrza Witolda Pileckiego Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie udostępniło zwiedzającym zrekonstruowaną celę, w której przebywał bohater polskiego podziemia. Córka rotmistrza, Zofia Pilecka-Optułowicz, przekazała na rzecz muzeum najcenniejszą pamiątkę po swoim ojcu.

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu w północnej Rosji, w rodzinie przesiedleńców. Jako nastolatek brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1939 roku wziął udział w kampanii wrześniowej, a po jej zakończeniu przedostał się do Warszawy, gdzie stał się jednym z organizatorów konspiracyjnej Tajnej Armii Polskiej. Witold Pilecki należał do pokolenia, które musiało walczyć o niepodległość wielokrotnie – wskazał dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, dr Robert Derewenda.

– To pokolenie, które przede wszystkim doświadczyło wolnej Polski w dwudziestoleciu międzywojennym, a z drugiej strony chciało doprowadzić do odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności po II wojnie – powiedział dr Robert Derewenda.

Do konspiracji przedostawały się informacje o zakładanych przez Niemców obozach śmierci i mordowanych tam Żydach i Polakach. To wpłynęło na decyzję Witolda Pileckiego, by dobrowolnie udać się do obozu. W 1940 roku podczas łapanki w Warszawie pozwolił się aresztować, by przedostać się do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz i zdobyć informacje o panujących tam warunkach.

– Pilecki rzeczywiście błyszczy jako przykład. To człowiek właściwie bez skazy, człowiek, który całe swoje życie oddał za Polskę – wskazał dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Obozowe przeżycia nie złamały rotmistrza psychicznie, ale dodatkowo zmobilizowały go do walki. Pilecki zawiązał siatkę konspiracyjną w Auschwitz, dzięki czemu mógł sporządzić raport o bestialstwach dokonywanych przez Niemców. Z obozu uciekł w 1943 roku. Później uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Jednak ostateczna walka o wolną Polskę miała dopiero nadejść po wojnie.

– Przywiązanie rotmistrza do Boga, do Ojczyzny, do rodziny powodowały w komunistach, a więc w zdrajcach, rodzaj szczególnej nienawiści – podkreślił prezes Instytutu Pamięci Narodowej, dr Karol Nawrocki.

Komuniści rozpoczęli śledztwo przeciwko rotmistrzowi. W połowie 1947 roku bezpieka rozpoczęła przesłuchanie i tortury rotmistrza w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej 37 w Warszawie. Obecnie znajduje się tu Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Oddajemy dzisiaj zrekonstruowaną celę, w której torturowany był rotmistrz – akcentował dyrektor muzeum, prof. Filip Musiał.

– Mamy głębokie przekonanie, że będzie miało to dla osób, które odwiedzają muzeum, olbrzymie znaczenie, gdy będą mogły wejść do celi i zobaczyć te mury, których dotykał rotmistrz Pilecki – powiedział prof. Filip Musiał.

Na rekonstrukcję przybyła również córka rotmistrza, Zofia Pilecka-Optułowicz. Przekazała do zbiorów muzeum pamiątki po swoim ojcu, m.in. książkę „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis. Rotmistrz miał ją ze sobą w celi przy Rakowieckiej, gdzie oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci. Oddaję przyszłym pokoleniom najdroższą pamiątkę po moim ojcu – mówiła Zofia Pilecka-Optułowicz.

– Oddaję dla was wszystkich to, co najdroższe było do tej pory dla nas. Ojciec dał ją mamie w ostatniej chwili, przekazał nie żaden list, tylko tą książeczkę „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis – podkreśliła córka rotmistrza Witolda Pileckiego.

Książka „O naśladowaniu Chrystusa” towarzyszyła rotmistrzowi przez niemalże całe życie. To z niej uczył się, jak kochać Boga i Ojczyznę – podkreślił prezes IPN.

– Każdy jej fragment, werset, poprowadzi nas do głębokiej refleksji o życiu, a przede wszystkim o życiu po życiu – zaznaczył dr Karol Nawrocki.

25 maja 1945 roku o godz. 21.30 kat mokotowskiego więzienia strzałem w tył głowy wykonał wyrok śmierci na bohaterze Polskiego Państwa Podziemnego. Rotmistrz Witold Pilecki na moment przed egzekucją powiedział: „Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać”.

TV Trwam News

drukuj