fot. PAP/Piotr Nowak

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje dialog z protestującymi medykami

O godzinie 11.00 w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie  odbędzie się kolejne spotkanie protestujących medyków z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia. Ratownicy domagają się m.in. wyższych pensji, ale także lepszych warunków pracy.

Ratownicy medyczni – jak sami mówią – by żyć godnie, muszą pracować po 300/400 godzin miesięcznie. Wpływa to na ich zdrowie i kondycję, choć nie tylko – mówi Krzysztof Flis, ratownik medyczny.

– Ratownicy medyczni pracują po 300/400 godzin w miesiącu, więc mnożąc tę ilość godzin razy stawkę, wydaje się to bardzo duża kwota. Wydaje się, że jest to horrendalna suma. Jednak pamiętajmy o tym, że pieniądze, które zarobimy, musimy przeznaczyć na różnego rodzaju podatki, ubezpieczenia i szkolenia certyfikowane, które czasami kosztują tys. zł. Jednak odbija się to przede wszystkim na naszej rodzinie – wyjaśnia Krzysztof Flis.

Ratownicy chcieliby zarabiać godnie, nie musząc wypracowywać nadgodzin.

– Nie chcemy zarabiać nie wiadomo jakich sum. Chcemy po prostu pracować mniej za pieniądze, które będą w stanie zabezpieczyć nasze podstawowe potrzeby – mówi ratownik medyczny.

W wyniku porozumienia zawartego 21 września br., do ratowników medycznych ma wrócić tzw. dodatek wyjazdowy przysługujący za pracę w ciężkich warunkach. Pracodawcy zobowiązali się do tego, by pracownik zatrudniony na podstawie umowy cywilnoprawnej nie mógł zarabiać mniej niż 40 zł brutto na godzinę – wyjaśnia Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia.

– Czasem trzeba przedostać się do pacjenta przez różne niedogodności i ten dodatek był w wysokości 30 proc. W 2011 roku został on zabrany przez PO i PSL. Dlatego w tej chwili przywracamy ten dodatek, który będzie nie tylko dla pracowników pracujących na umowie o pracę, ale także dla ratowników na tzw. cywilno-prawnej umowie – tłumaczy wicemin. Waldemar Kraska.

Zawarte porozumienie nie obejmuje jednak wszystkich protestujących – podkreśla Gilbert Kolbe, rzecznik  tzw. Białego Miasteczka.

– Na spotkaniu ratowników medycznych z Ministerstwem Zdrowia było więcej przedstawicieli niż tylko pan Piotr Dymon. Niestety reszta powiedziała, że nie zamierza podpisywać tego porozumienia. Ponadto środowisko ratowników medycznych, którzy są niezrzeszeni w żadnych związkach zawodowych, tudzież innych organizacjach – jasno wypowiedziało się, że dla nich to porozumienie jest nieaktualne, nie jest ważne i oni w żaden sposób go nie popierają, wręcz kategorycznie nie zgadzają się na nie – informuje Gilbert Kolbe.

Jak wskazuje ratownik Bartłomiej Matyszewski, porozumienie nie dotyczy ratowników pracujących na szpitalnych oddziałach.

– Dokument, który wczoraj został podpisany, w żaden sposób nie ujmuje ratowników medycznych pracujących na SOR-ach, izbach przyjęć, w transportach medycznych i zapomina o kierowcach ratownictwa medycznego, którzy pracują z nami w karetkach ramię w ramię – wyjaśnia Bartłomiej Matyszewski, ratownik medyczny.

Resort zdrowia zapowiada jednak, że myśli o wsparciu pozostałych medyków.

– Na pewno będziemy także myśleli o pracownikach, którzy pracują w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. To też jest element ratownictwa medycznego, dlatego myślę, że także ta grupa zostanie w jakiś sposób uhonorowana – mówi wiceminister zdrowia.

W resorcie zdrowia trwają także prace nad nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Rozmowy protestujących z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia mają rozpocząć się o godz. 11.00.

TV Trwam News

drukuj