Min. K. Smoliński: tworzenie mieszkań do wynajmu zlikwiduje problem zaciągania kredytów

Znalezienie mieszkania jest dla Polaków jedną z największych dzisiejszych wyzwań. Brak perspektyw na jego szybkie otrzymanie stanowi główny z determinantów emigracji społeczeństwa poza granice kraju. O obecnym stanie mieszkalnictwa oraz programach obecnego rządu mówił we wczorajszych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Podstawowym wskaźnikiem obecnego stanu mieszkalnictwa jest ilość mieszkań na tysiąc mieszkańców. Porównując Polskę do innych krajów Europejskich – mamy ich najmniej.

– Biorąc pod uwagę aktualną sytuację mieszkalnictwa w Polsce zauważamy, że na przestrzeni co najmniej ostatnich 25 lat nie ma w tym obszarze żadnej poprawy. Możemy ulec złudzeniu, że rozwijamy się szybciej, ale tak absolutnie nie jest. Jeśli chodzi o dane statystyczne, prawie we wszystkich wskaźnikach obszaru mieszkalnictwa, albo mamy ostatnie miejsce w Europie, albo ewentualnie trzecie od końca. Wyprzedzamy Rumunię i Bułgarię, ale też nie na każdym etapie – powiedział wiceminister infrastruktury i budownictwa.

W Polsce znajdują się dwa rodzaje niezamieszkanych mieszkań: mieszkania substandardowe, tzw. rudery oraz bardzo ekskluzywne apartamenty, na których zakup nie stać obywateli polskiego państwa. Równie ważnym wskaźnikiem poziomu mieszkalnictwa jest ilość lat pracy potrzebnych do zarobienia pieniędzy na mieszkanie o określonej powierzchni.

– Aby kupić mieszkanie o powierzchni 70 m2 Polacy muszą pracować 7 lat. Pod tym względem mamy jeden z najgorszych wskaźników. Tylko Brytyjczycy pracują od nas dłużej, dokładnie o rok,  ale cena mieszkania w Wielkiej Brytanii jest tam czterokrotnie wyższa niż w naszym państwie – zwrócił uwagę Kazimierz Smoliński.

W „Rozmowach niedokończonych” minister podkreślał, że na polskim rynku panuje duży deficyt ofert mieszkaniowych.

– Za czasów komuny budowaliśmy ok. 300 tysięcy mieszkań rocznie. W tej chwili budujemy niecałe 150 tys., z czego większość to są domki jednorodzinne. W małych miastach brakuje deweloperów, nie ma spółdzielni mieszkaniowej, czy TBS-u. Jesteśmy skazani na samodzielne budowanie, bo nie ma innej oferty. Własny dom jest oznaką zamożności społeczeństwa, my do takich społeczeństw jeszcze nie należymy – wyjaśniał gość w programie TV Trwam.

Przez to, że nie ma ofert mieszkań innego typu, niż jednorodzinne, Polacy decydują się na kredyty, zadłużanie, co – jak mówił Kazimierz Smoliński – jest  bardzo niebezpieczne.

– Wpadamy w pułapkę zadłużeniową. Kredyty są ogromnym problemem społecznym, gdyż stanowią uwiązanie na całe życie. Stajemy się niewolnikami pracy, której nie możemy stracić, bo inaczej nie mamy dochodu, a całe środki przeznaczamy na spłatę kredytu mieszkaniowego. To skutek braku mieszkań na wynajem. W Polsce występuje 4-5 proc. ilości wynajmowanych mieszkań przy średniej europejskiej ok. 30-50 proc., a więc dziesięciokrotnie mniej – zaznaczał wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Po prospołecznym programie „Rodzina 500 plus” polski rząd przyjął kolejny – „Mieszkanie plus”. Skarb Państwa posiada grunty w większości miastach. W samej Warszawie jest około 400-500 ha gruntów, które można wykorzystać pod budowę mieszkań.

– Jako rząd przyjęliśmy, że musi być ingerencja państwa na rynku mieszkaniowym. Do tej pory ten problem nie został rozwiązany. Wszystko wskazuje na to, że bez interwencji państwa nie uda się zmienić tej sytuacji. Nie wiemy, jak długo ta ingerencja będzie trwała, zakładamy, że poprzez budowanie mieszkań na wynajem – rynek prywatny również się rozwinie. Sądzimy, że deweloperzy będą chcieli korzystać z instrumentów, które będziemy chcieli zaoferować. Nie jest tak, że dla wynajmujących tylko państwo będzie budowało. Zaangażowane będą polskie firmy – zaakcentował Kazimierz Smoliński.

Rząd zaproponował utworzenie Narodowego Programu Mieszkaniowego, który zostanie przyjęty na przełomie III/IV kwartału.

– Od wielu lat nie było w Polsce polityki, która obejmowałaby wszystkie dziedziny związane z mieszkalnictwem. To są mieszkania socjalne, mieszkania chronione, noclegownie, mieszkania komunalne, TBS-owskie, spółdzielnie mieszkaniowe, domki jednorodzinne – przejawów aktywności na rynku mieszkaniowym jest bardzo dużo. Nasz program będzie dotykał wszystkie te dziedziny – dodał gość „Rozmów niedokończonych”.

Program pomocowy „Mieszkanie plus”  opiera się na trzech podstawowych filarach, których zamierzeniem jest przede wszystkim zwiększenie ilości mieszkań do wynajmu oraz tańszy do nich dostęp. Inicjatywa wpisuje się także w program odpowiedzialnego rozwoju ministra Mateusza Morawieckiego. Gość programu TV Trwam opisał najpierw pierwszy filar.

– Program „Mieszkanie plus” to budowa mieszkań przez państwo polskie na gruntach Skarbu Państwa i gruntach społecznych, także komunalnych. W budżecie nie ma w tej chwili pieniędzy, żeby przeznaczyć kilkadziesiąt miliardów, więc wkładem rządu są grunty, których jest bardzo dużo. Znajdują się bezpośrednio w gestii Skarbu Państwa, ale także w różnego rodzaju agencjach, np. Agencji Nieruchomości Rolnych, Agencji Mienia Wojskowego, czy spółkach Skarbu Państwa – kolej, poczta. Chcemy stworzyć Narodowy Fundusz Mieszkaniowy. To będzie „bank ziemi” z którego będziemy mogli czerpać budując na tej bazie mieszkania. Chcemy także pomagać samorządom, które są bardzo zadłużone i nie mają funduszy na budowę mieszkań do wynajmu – tłumaczył minister.

Drugim filarem jest wsparcie budownictwa społecznego – budownictwo komunalne, budownictwo TBS-owskie oraz budownictwo spółdzielni mieszkaniowych.

– Nasza pomoc będzie sięgała od 35 do 55 proc. wartości inwestycji. W tej chwili jest to mniej, my zwiększamy, poszerzamy krąg tych, którzy mogą z niego skorzystać, ale także podwyższamy dofinansowanie – powiedział wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Trzecim filarem jest systematyczne oszczędzanie z premią, które państwo polskie będzie wypłacać z budżetu.

– W 2019 roku będą wypłacane pierwsze premie. Pracujemy w tej chwili z Ministerstwem Finansów nad sposobem funkcjonowania tego systemu. Uważamy, że w Polsce kredytów jest bardzo dużo, dlatego zdecydowaliśmy się na indywidualne konta mieszkaniowe. W bankach spółdzielczych, w kasach oszczędnościowych takie konta będą mogły być zakładane i po minimalnym okresie oszczędzania, który zakładamy, że będzie wynosił 5 lat, będzie można co roku dostawać premię od państwa i przeznaczyć je na dowolny cel mieszkaniowy – poinformował Kazimierz Smoliński.

Głównym założeniem polityki mieszkaniowej obecnego rządu jest tworzenie mieszkań do wynajmu, a nie do ich natychmiastowego wykupienia, ponieważ po odpowiednim czasie będzie można stać się właścicielem mieszkania. Takie rozwiązanie pomoże uniknąć zaciągania kredytów, które są dla obywateli bardzo niekorzystne.

– Młodzi ludzie wchodząc na rynek starają się za wszelką cenę zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Muszą zaciągnąć kredyt po to, by kupić mieszkanie. Jak już wspomniałem, prowadzi to do niebezpiecznego zjawiska. Młodzi wszystkie swoje oszczędności przeznaczają na spłatę kredytu. Nie stać ich na dodatkowe dobra, szkolenia, czy zakładanie rodziny – zauważył gość w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

Minister zaznaczył, że w związku z tym, iż w Polsce brakuje mieszkań występuje także inne negatywne zjawisko – wyludniają się powiatowe gminy. Ludzie migrują do większych ośrodków, gdzie istnieją realne szanse na znalezienie mieszkania. Rząd Premier Beaty Szydło nie zgadza się z taką tendencją i poprzez program „Mieszkanie plus” podejmuje działania by zatrzymać to zjawisko.

Całość audycji [tutaj]

RIRM

drukuj