fot. pl.wikipedia.org

Międzynarodowe Zawody Drwali w Bobrowej

W Bobrowej koło Opola w siedemnastych Międzynarodowych Zawodach Drwali zmierzyli się zawodnicy z Polski, Słowacji, Niemiec i Francji. To również eliminacje do Mistrzostw Świata.

Pomysł zorganizowania zawodów powstał w 2000 roku na warsztatach z programu odnowy wsi województwa opolskiego:

– W miejscowości Bobrowa zamknięto nam szkołę. Nie było nic. Zrodził się pomysł, żeby zagospodarować ten plac i tę pustkę, która powstała. Połączyliśmy historię z teraźniejszością. W miejscowości był zakład usług leśnych, byli drwale, ale nie było zawodów – mówi Edward Gładysz, druh OSP, organizator zawodów.

Do tegorocznej edycji przystąpiło 28 zawodników. Zmierzyli się w 5 konkurencjach. Pierwszą z nich było obalenie drzewa na cel na polu zrębowym. Kolejne zmagania to przygotowanie pilarki do pracy oraz złożona przerzynka, czyli odcinanie plastrów z dwóch ułożonych pod różnym kątem kłód.

– Czwartą konkurencją jest przerzynka na dokładność. Trzeba odciąć po 2 plastry i zostawić kawałek nie dopiłu. Piąta konkurencja to okrzesywanie – tłumaczy Wojciech Jaroń, sędzia główny zawodów.

W tych zawodach wygrywają najsprawniejsi.

– Takie zawody to jest nic innego, tylko połączenie dokładności i szybkości. Wiadomo, im wykonujemy coś szybciej, tym tracimy na dokładności. Tutaj cała sztuka polega na tym, żeby konkurencje wykonać szybko i jednocześnie nie zapomnieć o dokładności, czyli połączenie. To jest cała sztuka tych zawodów – wskazuje Kamil Szarmach, jeden z uczestników rywalizacji.

Praca w tym zawodzie ze względu na bezpieczeństwo wymaga również wiele uwagi, choć przez kilkanaście lat bardzo wiele się zmieniło.

– Gdybyśmy porównali poprzednie pilarki, które były 20 lat temu, z tymi, które są teraz, to różnica jest bardzo duża. Podobnie ze środkami ochrony osobistej. Wtedy praktycznie nie istniały. W tej chwili robotnik, można powiedzieć, wygląda jak z kosmosu. Są przy tym używane najnowocześniejsze technologie, żeby robotnik był dobrze, lekko ubrany – zwraca uwagę Jacek Stochniałek z Żytniowa.

Największe zapotrzebowanie na drwali jest w krajach, w których wysoko rozwinięto leśnictwo. Państwami, w których pracuje ich najwięcej, są Stany Zjednoczone, Kanada oraz kraje Skandynawskie. Nie brakuje ich również w Rosji czy Niemczech. W Polsce mamy około 10 tysięcy drwali.  Niewysokie zarobki zniechęcają wielu z nich. We Francji pracuje 30 tysięcy drwali. Mimo wyższych zarobków młodzież nie jest taką ciężką pracą zainteresowana.

– We Francji nie ma zbyt wielu uczniów, którzy chcą się kształcić w tym zawodzie. W całym kraju jest około 30 – 40 szkół przygotowujących do wykonywania tej profesji. Są to szkoły finansowane z funduszy państwowych i regionalnych, a także wojewódzkich – podkreśla Didier Blanowski, dyrektor szkoły rolniczej we Francji.

W szkołach rolniczych kształcą się również kobiety. Bardzo dobrze spełniają się w roli zarządzających powierzchniami leśnymi. Żeby utrzymać las w dobrej kondycji potrzebne jest wykaszanie, podcinanie, grodzenie, sadzenie i wiele innych czynności. To bezpośredni kontakt z naturą.

– Zawód drwala to nie tylko zawód, który wymaga ogromnej siły, bo ta siła jest przy okazji, ale wymaga przede wszystkim bardzo dużej precyzji. Jeśli chodzi o precyzję, to kobiety akurat są dość dobre w takich sprawach. Kończyłam szkołę, jako drwal, ale potem poszłam na studia pomaturalne, studia, które związane są z zarządzaniem powierzchnią, z zarządzaniem lasem – mówi Amelia, uczestniczka zawodów.

Medaliści pojadą na Mistrzostwa Świata, które w tym roku odbędą się w Wiśle.


TV Trwam News/RIRM

drukuj