fot. flickr.com

Medycy ostrzegają przed suplementami diety

Ostrożne szacunki mówią, że rynek suplementów diety jest dziś wart 3 miliardy złotych. W pierwszej połowie tego roku Polacy kupili ponad 94 miliony opakowań tych produktów.

Często kupujemy je pod wpływem chwili bądź na zapas. Wierzymy, że biorąc je, będziemy zdrowsi, piękniejsi i będziemy dłużej żyć. Dlaczego tak łatwo dajemy się nabrać? Czy jest to wina wszechobecnej reklamy? Czy w zakresie suplementów diety wciąż brakuje edukacji?

Włączając radio czy oglądając telewizję, możemy być pewni, że podczas przerwy na reklamę usłyszymy o cudownych środkach, które uzupełnią naszą dietę we wszystko, czego potrzebujemy. W teorii suplementy są bogate w witaminy, mikroelementy, dodają sił witalnych, chronią przed stresem czy rozjaśniają umysł. Niestety, praktyka jest zupełnie inna. Co gorsza, często mylimy suplementy diety z lekami.

– One nie mają działania leczniczego. Wyraźnie to podkreślam – suplementy diety nie leczą – zaznacza Mariusz Politowicz, farmaceuta z Apteki „Pod wagą” w Pleszewie.

Żeby zacząć produkcję suplementów nie potrzeba wiele. Wystarczy przysłowiowy garaż. Wprowadzenie tego, co wyprodukujemy do obrotu również nie nastręcza trudności. Suplement, który chcemy sprzedać, zgłaszamy  do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. I tyle.

– Co te suplementy z naszym zdrowiem mogą zrobić? Na pewno nie mogą pomóc. Nie ma takiej możliwości. Czy zaszkodzą? A to już zależy od dobrej woli tego, kto je produkuje – mówi Mariusz Politowicz.

Specjaliści biją na alarm. W zakresie suplementów diety brakuje nam edukacji. A producenci takich substancji żerują na naszej naiwności i łatwowierności.

– Myślę, że przede wszystkim największy wpływ ma tutaj reklama. To jest podstawowa sprawa, że rynek suplementów jest w tej chwili tak duży i reklama w prasie, w telewizji, w internecie jest tak duża, że ludzie ulegają – tłumaczy Karol Mulczyński, dietetyk.

Ulegają, i kupują tony niepotrzebnych substancji, wydając przy tym niemałe pieniądze. Szacuje się, że rynek suplementów dziś wart jest 3 miliardy złotych. Suplementy można dostać niemal wszędzie: w markecie, kiosku ruchu czy na stacji benzynowej.

– Łatwiej jest ludziom uwierzyć, że za stan ich zdrowia odpowiada brak jakiejś substancji, którą można uzupełnić z zewnątrz, a trudniej jest przyjąć fakt, że odpowiedzialny jest nasz tryb życia – stwierdza dr Tomasz Karmiński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie.

„To brak sportu, nadmierny stres bądź złe nawyki” – podkreśla  dr Tomasz Karmiński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie. Lekarz ostrzega przed niekontrolowanym zażywaniem substancji, do kupienia których nie jest potrzebna recepta.

– My dzisiaj nie mamy problemu z niedoborem witamin w naszym społeczeństwie, tylko często wręcz z ich nadmiarem.  My mamy problem nie tyle z wprowadzaniem substancji do organizmu, ile z usuwaniem wielu substancji, które spożywamy, a które bardzo trudno jest naszemu organizmowi rozłożyć – wyjaśnia dr Tomasz Karmiński.

W pierwszej połowie tego roku kupiliśmy ponad 94 miliony opakowań suplementów diety.  To o 10 milionów więcej niż w tym samym okresie w roku ubiegłym. Zanim sięgniemy po następny cudowny preparat warto pamiętać o tym, że suplementy diety nigdy nie zastąpią zdrowego jedzenia.

Co więcej, takie substancje nie podlegają restrykcyjnym przepisom farmaceutycznym. Wiele środków wciąż pozostaje bez kontroli, bo producenci nie powiadamiają o tym, że je sprzedają. Zezwala na to unijne prawo.  Zgodnie z nim odpowiedzialność za jakość suplementu spoczywa tylko na producencie.

 

 

TV Trwam News/RIRM

 

 

drukuj