fot. PAP/Darek Delmanowicz

Maseczki na ulicy już nieobowiązkowe

Od dziś maseczki nie są już obowiązkowe na ulicy. Warunkiem jest zachowanie dystansu społecznego, minimum dwóch metrów. Maseczki pozostają obowiązkowe m.in. w sklepach i kościołach.

Kiedy rząd wprowadzał obowiązkowe maseczki liczba dziennych, potwierdzonych przypadków koronawirusa, była na podobnym poziomie jak dzisiaj. Minister Łukasz Szumowski tłumaczył jednak, że wtedy krzywa zachorowań szła w górę. Dziś idzie w dół. Dodatkowo te osoby, które dowiadują się, że są chore, już przebywają na kwarantannie. To oznacza, że Polska ograniczyła transmisję poziomą wirusa. Ograniczone zostało ryzyko, że zarazimy się od przypadkowego przechodnia na ulicy.

– Dzięki temu możemy te ograniczenia, choćby dotyczące maseczek na zewnątrz, zaproponować, żeby już to nie obowiązywało – wskazał prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Noszenie maseczek na otwartej przestrzeni od dziś nie jest obowiązkowe.

Specjalista epidemiolog dr Zbigniew Hałat zaleca jednak ostrożność.

– Ta ostrożność decyduje o tym, czy ludzie w otoczeniu będą zdrowi, nie zarażą się od nas, ale też o tym, czy sami się nieraz zarazimy od kogoś – akcentował dr Zbigniew Hałat, specjalista epidemiolog.

Dlatego, choć idąc ulicą, możemy zdjąć maseczkę, to wciąż obowiązuje dystans społeczny. Minimum 2 metry od siebie. Maseczki utrzymane zostały, m.in. w sklepach – mówił premier Mateusz Morawiecki.

– W sklepie, w środkach komunikacji publicznej, w kościołach czy w kinach – wyliczał premier RP.

Ale także tutaj, w sklepie i tramwaju, obok maseczek, należy zachować 2 metry odległości od siebie.

– Utrzymywanie minimum 2 metrów odstępu od osób, z którymi się nie mieszka, jest wymogiem podstawowym, czy to jest w sklepie, czy w kościele, czy w tramwaju, czy gdziekolwiek – podkreślał dr Zbigniew Hałat.

Zwłaszcza, że dzisiaj rząd znosi obostrzenia co do liczby klientów w sklepach. Już teraz nie ma tutaj ograniczeń. I podobne rozwiązania dotyczą kościołów.

TV Trwam News

drukuj