fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Manifestacje rolników ws. złej sytuacji na rynku warzyw i ziemniaków

W Błaszkach i Wróblewie w województwie łódzkim trwają kolejne manifestacje rolników. Plantatorzy z tego regionu przez dwie godziny (od 10.00) blokują drogę krajową numer 12, aby zwrócić uwagę na złą sytuację na rynku warzyw i ziemniaków.

Domagają się ograniczenia niekontrolowanego importu tych produktów do Polski, który powoduje nieopłacalność krajowej produkcji, nadwyrężonej już rosyjskim embargiem.

Plantatorzy skarżą się też na brak nadzoru nad działaniami dużych sieci handlowych, które promują i sprzedają ogromne ilości zagranicznej żywności w Polsce.

W związku z brakiem działań rządu w tej sprawie, protestujący postulują też o odwołanie ze stanowiska ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, choć podkreślają, że ich protest ma charakter apolityczny.

– My ciągle nie potrafimy obronić naszego kapitału. Mamy ogromny potencjał rolniczy. My go nie wykorzystujemy, nie bronimy rynku. Nasza manifestacja nie jest w żaden sposób wymierzona w rząd. Jest to konstruktywna krytyka. Jeżeli rząd natychmiast podejmie odpowiednie kroki, to na pewno będzie to z wielkim plusem dla samego rządu oraz dla nas rolników. W tej chwili ruch należy do rządzących. Niech wykażą inicjatywę, że chcą coś zmienić. Wmawianie ludziom, że wszystko jest dobrze nic nie daje. Tutaj jest problem. Ludzie wpatrzeni są w statystyki, ale statystyki nie zawsze będą odwzorowywały tego, jakie są realia. Dzisiaj niestety lekką ręką pozwala się na to, aby te gospodarstwa mogły przestać istnieć. My nie chcemy się na to zgodzić – wskazał Michał Kołodziejczyk, rolnik i prezes Unii Warzywno-Ziemniaczanej.

Rolnicy zaapelowali do premiera Mateusza Morawieckiego i Ministerstwa Rolnictwa o konstruktywny dialog i wspólne działanie w celu rozwiązania problemów.

Nie wykluczają jednak, że w przypadku dalszego braku reakcji rządu na swoje postulaty, będą kontynuować protesty. Podobną akcję jak dziś, przeprowadzili w środę.

RIRM

drukuj