fot. Jakub Szymczuk/KPRP

M. Przydacz: Nie można paraliżować naszych obrońców. Oni bronią naszej granicy nie po to, aby robić krzywdę ludziom, ale po to, by nie dochodziło do łamania prawa i zalewu migrantów celowo wysyłanych przez autokratę z Mińska

Nie może dochodzić do sytuacji, które miały miejsce w ostatnim czasie, czyli kucia żołnierzy kajdanami za odpowiednie działanie. Jak wszyscy wiemy, Prokurator Generalny, Adam Bodnar, specjalnie stworzył zespół prokuratorski, który ma ścigać żołnierzy za tego typu sytuacje. Próbowano to ukryć przed opinią publiczną, ale to wszystko ma bardzo negatywny skutek paraliżujący polskiego żołnierza. Polski żołnierz dwa razy się zastanowi, zanim użyje środku przymusu, ponieważ będzie się obawiał o ewentualną odpowiedzialność karną. Nie można w ten sposób paraliżować naszych obrońców. Oni bronią naszej granicy nie po to, aby robić krzywdę ludziom, ale po to, by nie dochodziło do łamania prawa i zalewu migrantów celowo wysyłanych przez autokratę z Mińska – mówił Marcin Przydacz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Napięta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej nie ustępuje. Każdego dnia nielegalni migranci próbują przedostać się na polską stronę. Dochodzi również do ataków na pograniczników, którzy bronią polskiego bezpieczeństwa. Dyskusja toczy się również wokół uprawnień żołnierzy, funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Jak wskazał poseł Marcin Przydacz, przepisy są jasne i dają uprawnienia żołnierzom chociażby do oddania strzałów ostrzegawczych czy innych środków przymusu, gdy dochodzi do złamania prawa, a nielegalne przekroczenie granicy – jak dodał – jest złamaniem prawa.

– Z całą pewnością nie może dochodzić do sytuacji, które miały miejsce w ostatnim czasie, czyli kucia żołnierzy kajdanami za odpowiednie działanie. Jak wszyscy wiemy, Prokurator Generalny, Adam Bodnar, specjalnie stworzył zespół prokuratorski, który ma ścigać żołnierzy za tego typu sytuacje. Próbowano to ukryć przed opinią publiczną, ale to wszystko ma bardzo negatywny skutek paraliżujący polskiego żołnierza. Polski żołnierz dwa razy się zastanowi, zanim użyje środku przymusu, ponieważ będzie się obawiał o ewentualną odpowiedzialność karną. Nie można w ten sposób paraliżować naszych obrońców. Oni bronią naszej granicy nie po to, aby robić krzywdę ludziom, ale po to, by nie dochodziło do łamania prawa i zalewu migrantów celowo wysyłanych przez autokratę z Mińska – podkreślił polityk.

W momencie gdy rozpoczęła się wojna hybrydowa i nielegalni migranci masowo szturmowali polską granicę, a władzę w Polsce sprawował rząd Prawa i Sprawiedliwości, ówczesna opozycja krytykowała decyzje rządu PiS i działania na granicy polsko-białoruskiej. Dziś, gdy władza jest w rękach koalicyjnego rządu Donalda Tuska, zmieniła się ich narracja, bowiem teraz twierdzą, że napływ migrantów jest jednak zagrożeniem dla polskiego bezpieczeństwa. Warto wspomnieć, że w czasie gdy budowana była zapora na granicy, obecna „koalicja 13 grudnia” usiłowała zablokować tę inwestycję.

W ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do ataków wymierzonych w polskich pograniczników. Poseł Marcin Przydacz zwrócił uwagę, że nie można dopuścić do sytuacji, w której polski żołnierz pozostawałby zupełnie bezbronny wobec ataku. Dodał, iż paraliżujące dla osób broniących polskiej granicy są dzisiejsze decyzje koalicji rządzącej.

– Przez ostatnie lata tworzono atmosferę (…) wylewania morza hejtu i nienawiści wobec naszych bohaterów, wobec żołnierzy, policjantów, strażników, którzy chronią naszego bezpieczeństwa. Nie są tam z własnej przyjemności, tylko wykonują swój obowiązek wobec ojczyzny i nas wszystkich – zaznaczył poseł Marcin Przydacz.

Były szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP odniósł się także do prezydenckiego projektu ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Regulacja ta – jak wskazał gość programu – zmienia sposób dowodzenia i uszczegóławia przepisy.

– To jest bardzo dobry projekt i powinien być procedowany (…). Nie stawiajmy takiej tezy, że tylko ta ustawa dawałaby uprawnienie żołnierzowi do zastosowania środków przymusu bezpośredniego. Dziś przepisy również na to pozwalają – powiedział poseł PiS.

Dodał, że to decyzje ministra Adama Bodnara, działania premiera Donalda Tuska czy ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza nie pozwalały żołnierzom na użycie środków przymusu.

Polityk wskazał, że działania na granicy polsko-białoruskiej są agresywną operacją hybrydową prowadzoną nie przez grupy przestępcze, kryminalistyczne, tylko przez państwo białoruskie. Podkreślił również, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości przekonał na poziomie europejskim wszystkich partnerów do zastosowania sankcji na Rosje, a także wcześniej na Białoruś.

– Od momentu kiedy rząd przejął Donald Tusk, nie został przyjęty żaden pakiet sankcyjny i żadna kara nie spadła na Białoruś i Rosję. Oni nie są w stanie skutecznie przekonać naszych zachodnich partnerów do wspólnej decyzji. Trzeba zbierać dowody i formułować zarzuty karne wobec tych, którzy prowadzą tę operację zarówno przed sądami polskimi, jak i w przyszłości przed sądami międzynarodowymi, a także informować Białoruś, że złoczyńcy, którzy łamią prawo i wykorzystują ludzi do swoich niecnych politycznych celów, kiedyś za to karnie zapłacą – zaznaczył Marcin Przydacz.

Polityk odniósł się również do paktu migracyjnego, który zakłada przymusowe relokowanie nielegalnych migrantów. Zaznaczył, że rząd Prawa i Sprawiedliwości blokował przyjęcie paktu, a przegłosowany został już za rządów Donalda Tuska.

– Do grudnia [pakt migracyjny – red.] był blokowany między innymi za sprawą Polski, a od 13 grudnia nastąpiło drastyczne przyspieszenie prac nad tymi regulacjami do tego stopnia, że w kwietniu podjęto decyzję.  Wtedy już nie rządziło Prawo i Sprawiedliwość (…). Całość odpowiedzialności za decyzje podjęte w tej sprawie ponosi dzisiejsza koalicja rządząca. My zaciągaliśmy hamulec ręczny, jeśli chodzi o pakt migracyjny w takiej formule, a oni spuścili ten hamulec (…). Niestety, koszty będziemy płacić wszyscy, bo efektem będzie albo przymusowa relokacja migrantów, albo kary [finansowe red.] – podsumował poseł PiS.

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl