fot. twitter.com/marcin_przydacz

M. Przydacz: Nadmierne przyspieszanie integracji w ramach UE może popsuć projekt współpracy europejskiej

Jako rząd uważamy, że nadmierne przyspieszanie integracji w ramach UE może popsuć projekt współpracy europejskiej – powiedział Marcin Przydacz, wiceszef MSZ. Paweł Zalewski z Polski 2050 wskazywał, że rozmowa o federalizacji UE to „standardowa dyskusja unijna”, która nie prowadzi do konkluzji.

Socjaldemokratyczna SPD, Zieloni i liberalna FDP doszły do porozumienia w sprawie utworzenia nowego rządu Niemiec. Tygodnik „Spiegel” pisał, że zgodnie z umową koalicyjną partnerzy chcą nadać UE konstytucję i rozwinąć ją w „federalne państwo europejskie”. O te doniesienia pytani byli we wtorek goście Programu Trzeciego Polskiego Radia – wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz oraz poseł koła Polska 2050 Paweł Zalewski.

Marcin Przydacz zauważył, że w Europie „w naturalny sposób” toczy się dyskusja o przyszłości UE. Według niego, siły lewicowo-liberalne oczekują przyspieszenia integracji, „które finalnie ma doprowadzić do jakiegoś superpaństwa europejskiego”, z kolei siły centroprawicowe opowiadają się „za utrzymaniem takiego statusu organizacji, jaki był w zamyśle ojców-założycieli – czyli funkcji współpracy państw członkowskich”.

„My w naturalny sposób stoimy – jako rząd polski – na takim stanowisku, uważając, że nadmierne przyspieszanie integracji może tak naprawdę zepsuć ten dobry projekt współpracy europejskiej i ci, którzy chcą go przyspieszać, tak naprawdę mogą mu zaszkodzić. Nie można ponadprzeciętnie akcelerować tego typu procesów” – ocenił wiceszef MSZ.

Marcin Przydacz zauważył, że „głos takiego państwa jak Niemcy jest tu jakimś wyznacznikiem”.

„Mam nadzieję, że praktyka zweryfikuje te często zbyt ambitne pomysły, a czasami wręcz niebezpieczne, bo na nie też tak można spoglądać” – dodał.

Zalewski stwierdził, że wypowiedź Marcina Przydacza „bardzo korzystnie odbija się na tle rządu”.

„Rozumiem, odczytałem (…) ten obecny stan rozwoju UE za odebrany przez pana ministra jako pozytywny. Bardzo się z tego cieszę, bo z obozu rządzącego mamy sygnały odwrotne. (…) Bardzo wyraźnie pan minister aprobował ten stan rzeczy w przeciwieństwie do jakiegoś rozwoju federalnego UE. I ja muszę powiedzieć, że się z tym zgadzam” – zaznaczył.

Polityk Polski 2050 wskazywał, że dyskusja o federalizacji UE jest „taką standardową dyskusją unijną, która nie prowadzi do żadnych konkluzji”. Jak mówił, to dyskusja polityczna, raczej wyrażająca pewną wolę i „poziom odpowiedzialności, które poszczególne partie czy politycy chcą wziąć na swoje barki, czy też chcieliby, by UE razem z nimi na swoje barki wzięła”.

Na uwagę, że takie zapisy znalazły się w niemieckiej umowie koalicyjnej, odparł, że stało się tak „niewątpliwie pod wpływem Zielonych, którzy rzeczywiście mają najdalej idące integracyjne plany, koncepcje wewnątrz nowego rządu, który za chwilę się już utworzy w Niemczech”. Paweł Zalewski dodał jednocześnie, że nie odbiera tego „jako poważnego wezwania do federacji”, „bo na to nie ma miejsca i w przewidywalnej przyszłości kilku, kilkunastu lat”.

„Ja to odbieram raczej jako wzięcie odpowiedzialności przez partie, które tworzą rząd w Niemczech, za to, co się będzie działo z UE. To jest powiedzenie: tak, UE jest dla nas bardzo ważnym projektem politycznym. Chcemy się w ten projekt zaangażować bez reszty” – powiedział Paweł Zalewski.

Marcin Przydacz zaznaczył, że UE, do której wchodziła Polska, „była własnością państw członkowskich”.

„Nie widzę tu odosobnienia mojego głosu na tle całego rządu” – dodał.

PAP

drukuj