fot. TT/Monika Przeworska

M. Przeworska: W Polsce nie mamy problemu z dobrostanem zwierząt. Mamy problem z dobrostanem rolników

Tzw. ustawa łańcuchowa to tak naprawdę ustawa o ogromnych pieniądzach dla NGO-sów, które – delikatnie rzecz ujmując – nie są sprzymierzeńcami hodowców. Z dobrostanem zwierząt w Polsce nie mamy problemu. My mamy problem z dobrostanem rolników – mówiła w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Organizacje rolnicze sprzeciwiają się projektowi tzw. ustawy łańcuchowej. [czytaj więcej]

Warto zaznaczyć, że jej nazwa wprowadza w błąd, gdyż maskuje wiele groźnych rozwiązań postulatem zakazu trzymania psów na łańcuchach, z którym zgadzać się może duży odsetek Polaków.

– Tak naprawdę to kompletnie nie jest ustawa, która dotyczy dobrostanu zwierząt. To kompletnie nie jest o łańcuchach. Gdybyśmy chcieli stworzyć ustawę, w której zakażemy trzymania zwierząt domowych na łańcuchach, to zmieścimy tę ustawę na jednej stronie, a ta ustawa, która została przedłożona, to 42 strony aktów prawnych, a tam jest bardzo dużo zagrożeń – podkreśliła Monika Przeworska.

Projekt usprawniłby m.in. mechanizm interwencyjnego odbierania zwierząt przez organizacje społeczne, które już teraz mają dużą swobodę w podejmowaniu tego rodzaju działań, co często prowadzi do nadużyć.

– Aktywiści, którzy wchodzą na teren gospodarstwa czy posesji, odbierają zwierzęta, a później – niezależnie od tego, czy rolnik lub posiadacz zwierzęcia okaże się winien czy nie – wystawiają fakturę za utrzymanie takiego zwierzęcia. W myśl tej ustawy nie będą bezpośrednio obciążać tymi kosztami rolnika, tylko najpierw te koszty poniesie samorząd, a później to samorząd będzie takiego rolnika windykował, co jest idealnym usprawnieniem, jeżeli jest się organizacją antyhodowlaną, która takich interwencji się dopuszcza. (…) Tak naprawdę to jest ustawa o ogromnych pieniądzach dla NGO-sów, które – delikatnie rzecz ujmując – nie są sprzymierzeńcami hodowców – zwróciła uwagę dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Projekt wprowadza również zmiany w definicji niehumanitarnego traktowania zwierząt, wprowadzając w tej materii większą uznaniowość, co tworzy kolejne pole do nadużyć.

Rozmówczyni Telewizji Trwam zwróciła uwagę, że już teraz, nawet bez tzw. ustawy łańcuchowej, prawo nie chroni w wystarczający sposób właścicieli zwierząt przed aktywistami z tzw. organizacji prozwierzęcych.

– Często dochodzi do przepadku tych zwierząt i na dobrą sprawę nikt nie chroni rolnika, więc my z dobrostanem zwierząt w Polsce nie mamy problemu. My mamy problem z dobrostanem rolników – wskazała Monika Przeworska.

Dyrektor IGR zwróciła uwagę, że wysłuchanie publiczne ws. projektu w Sejmie pokazało, iż większość polityków nie zapoznaje się wcześniej z aktami prawnymi, jakie mają być procedowane. Dopiero podczas posiedzenia dowiedzieli się oni, o czym tak naprawdę traktuje ten akt prawny. Tzw. ustawę łańcuchową popierały wcześniej w Sejmie Lewica, Koalicja Obywatelska i Polska 2050.

W programie poruszono też kwestię epidemii pryszczycy, jaka pojawiła się w Niemczech tuż przy granicy z Polską. Choroba dziesiątkuje trzodę chlewną i bydło.

radiomaryja.pl

drukuj