fot. TV Trwam

M. Przeworska: Przez ogromną suszę rolnicy tracą wszystko, co zasiali. Nie mogą jednak liczyć na pomoc, bo aplikacja suszowa pokazuje, że jest dobrze

Rolnik wychodzi na swoje pole i widzi „hardcorową” suszę. Wszystko, co zostało tam zasiane, pousycha i plonu z tego nie będzie. Jednocześnie pojawiają się raporty generowane przez aplikację suszową. Tam okazuje się, że straty nie są tak duże, jak się rolnikowi wydaje. Według systemu jest dobrze. Te rzeczywistości rzutują na życie rolnika. Realna rzeczywistość oddziałuje tak, że nie będzie miał plonu, a rzeczywistość wirtualna sprawia, że on żadnego odszkodowania czy pomocy klęskowej od państwa nie dostanie. Bez naprawy tego systemu z roku na rok będziemy pogłębiać problem – powiedziała Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, na antenie Radia Maryja w czwartkowej audycji „Aktualności dnia”.

Polscy rolnicy od początku roku mierzą się z suszą. Adrian Wawrzyniak z rolniczej „Solidarności” alarmował na łamach „Naszego Dziennika”, że zdecydowana większość kraju zmaga się z brakami opadów. To wywoła ogromny kryzys w gospodarstwach. Tymczasem Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa przygotował raport suszowy, który rozmija się z przedstawianą przez rolników rzeczywistością.

– Jak rolnik wychodzi na swoje pole i widzi, co się na nim dzieje, to tam jest „hardcorowa” susza. Wszystko, co zostało tam zasiane, pousycha i plonu z tego nie będzie. Jednocześnie może sobie spojrzeć w alternatywną rzeczywistość, czyli na raporty generowane przez aplikację suszową, która jest pod nadzorem IUNG-u. Tam okazuje się, że straty nie są tak duże, jak się rolnikowi wydaje. Obie rzeczywistości rzutują na życie rolnika. Realna rzeczywistość będzie oddziaływała tak, że nie będzie miał plonu, a rzeczywistość wirtualna o bardzo namacalnym przełożeniu sprawi, że on żadnego odszkodowania czy pomocy klęskowej od państwa nie dostanie – wskazała Monika Przeworska.

Rolnicy od dawna wystosowują apele, aby poprawić funkcjonowanie aplikacji suszowej. Są też głosy, aby całkowicie zrezygnować z systemu wprowadzonego w 2020 roku przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Jeżeli jest mechanizm, nad którym pracujemy od lat, ale on nadal nie działa i wprowadza zamęt, to faktycznie były takie propozycje, aby aplikację wyrzucić do kosza i wrócić do komisji szacujących. To była wiodąca metoda szacowania strat rolniczych. Oczywiście nie jest to metoda idealna. Wszyscy powinniśmy podjąć się naprawy aplikacji, żeby pokazywała ona prawdę i była odzwierciedleniem rzeczywistości. Nie może być tak, że średnia dobowa temperatura i wilgotność nam się zgadza, w związku z czym – według systemu – jest dobrze. A jednocześnie widzimy, że na polu nic nie urośnie i rosnąć nie będzie. Bez naprawy tego systemu z roku na rok będziemy pogłębiać problem. Inną kwestią jest to, że o małej retencji i walce z suszą też musimy rozmawiać – zaznaczyła.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej na koniec audycji „Aktualności dnia” została zapytana, co by zrobiła w zaistniałej sytuacji?

– Naprawiała aplikację (…). Przy tym komisje gminne, komisje szacowania strat powinny ruszyć w teren, stanowiąc równowagę dla nie do końca dobrej aplikacji suszowej – podsumowała ekspert ds. rolnictwa.

Cała rozmowa z Monika Przeworską dostępna jest do odsłuchania [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj