M. Przeworska: Fałszowanie żywności było, jest i będzie ogromną plagą. Należy więc ujednolicić system nadzoru nad wprowadzaniem żywności na rynek
Importowane z Niemiec mięso częściowo jest przetwarzane w Polsce. A skoro wyobrażamy sobie, że dany producent funkcjonuje na terytorium naszego kraju, to jednocześnie myślimy, że produkowana przez niego żywność jest z polskiego surowca. Okazuje się, że niekoniecznie. Na takich nieuczciwych praktykach rolniczych można zarobić bardzo dużo, w związku z czym fałszowanie żywności było, jest i będzie ogromną plagą. Dopóki nie ujednolicimy systemu nadzoru nad produkcją i wprowadzaniem na rynek żywności, to do takich zafałszowań będzie dochodziło – zwróciła uwagę Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Składanie wniosków o dopłaty bezpośrednie dla rolników na 2025 rok rozpocznie się 15 marca. W systemie pojawią się zmiany, które wywołują kontrowersje. Wśród nich znalazło się m.in. powiązanie wypłaty dopłat od przestrzegania prawa pracy. Gospodarze wskazali, że jest to podwójne karanie.
– Nie ma taryfy ulgowej w związku z tym, że co roku bardzo dużo zmienia się w systemie dopłat bezpośrednich. Jeżeli np. rolnik zaznaczył, że jest płatność rolno-środowiskowo-klimatyczna, a dokonane przez niego ugorowanie było za małe, to w zapomnienie może pójść do 70 proc. (wysokości – red.) dopłat bezpośrednich. (…) Rolnicy nie mogą być karani tym, że dopłaty w Polsce są wyjątkowo niskie, a dodatkowo stopień uszczegółowienia nakładanych na nich restrykcji powoduje, że mają oni problemy z systematycznym i bezproblemowym pozyskiwaniem środków – wyjaśniła Monika Przeworska.
Polski Związek Niezależnych Producentów Świń po raz kolejny zaapelował o właściwe oznakowanie żywności w sklepach. Jak argumentowali przedstawiciele PZNPS, w placówkach handlowych znajdujących się na terenie Polski można znaleźć m.in. niemieckie mięso oznakowane jako polskie mięso.
– Niestety, prowadzony jest import tusz z Niemiec. Mięso częściowo jest przetwarzane w Polsce, w związku z czym możem kojarzyć polskie marki producentów żywności. A skoro wyobrażamy sobie, że ten producent funkcjonuje na terytorium naszego kraju, to jednocześnie myślimy, że produkowana przez niego żywność jest z polskiego surowca. Okazuje się, że niekoniecznie. Na takich nieuczciwych praktykach rolniczych można zarobić bardzo dużo, w związku z czym fałszowanie żywności było, jest i będzie ogromną plagą. Dopóki nie ujednolicimy systemu nadzoru nad produkcją i wprowadzaniem na rynek żywności, to do takich zafałszowań będzie dochodziło – zaznaczyła.
– Tym smutniejsze są sytuacje, gdzie konsument jest dezinformowany na temat pochodzenia żywności, po którą sięga – zwróciła uwagę.
– Wypowiedzi Christophe’a Hansena stoją w sprzeczności z logiką i zdrowym rozsądkiem. Kiedy europejscy rolnicy słabo radzą sobie z utrzymaniem konkurencyjności w swoich gospodarstwach, komisarz ds. rolnictwa potrafi otwarcie powiedzieć, że żywność z Mercosur oraz Ukrainy i konieczność podpisania umów o wolnym handlu z tymi dwoma ośrodkami będzie remedium na cła odwetowe, które ewentualnie będą mogły wprowadzić Stany Zjednoczone. (…) Wokół rolnictwa dzieje się bardzo dużo i nie są to rzeczy optymistycznie napawające do myślenia o rozwoju gospodarstw – podkreśliła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
– Unia Europejska w ramach odwetu za ewentualne amerykańskie cła rozważa wprowadzenie ceł na import żywności z USA. (…) Handel produktami rolno-spożywczymi ze Stanami Zjednoczonymi jest ogromny. Mówimy o 786 mld euro, bo za tyle eksportujemy żywność, a nadwyżki mamy 18 mld euro. Co się stanie, jeżeli to zostanie zablokowane i kto to zrekompensuje europejskim rolnikom? – pytała.
Całą rozmowę z Moniką Przeworską można odsłuchać [w tym miejscu].
radiomaryja.pl



