M. Gróbarczyk: Nikt nie uwierzy w zapewnienia, które płyną z ust ludzi D. Tuska, że będą realizowane zbiorniki retencyjne. Ci sami ludzie kilka lat temu wytoczyli potężną batalię w Kotlinie Kłodzkiej, aby nie budować tam żadnych dodatkowych zbiorników
Ministerstwo Klimatu i Środowiska blokuje wszelkie inwestycje związane z budową retencji w Polsce, a teraz nagle okazuje się, że jakiś minister, którego powołano nie wiadomo skąd, mówi, iż będą inwestycje związane z retencją. To są działania polityczne nietrzymające się kupy, które mają jeden cel – oszukać ludzi. Nikt nie uwierzy w zapewnienia, które płyną z ust ludzi Donalda Tuska, że będą realizowane zbiorniki retencyjne. Ci sami ludzie kilka lat temu wytoczyli potężną batalię w Kotlinie Kłodzkiej, aby żadnych dodatkowych zbiorników tam nie budować – mówił Marek Gróbarczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Nie od dziś mówi się, że Donald Tusk działa na korzyść Niemiec, a nie Polski. Decyzje, które podejmuje obecny rząd, uderzają w bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. W 2025 roku ma dojść do zamknięcia Elektrowni Dolna Odra i Elektrowni Rybnik, a w 2026 roku przestanie działać Elektrownia Turów. „Koalicja 13 grudnia” robi wszystko wbrew swoim własnym zapewnieniom. Polacy już teraz płacą kosmiczne kwoty za energię elektryczną, a po wyborach prezydenckich sumy będą jeszcze większe.
– Wydaje się, że wszystkie zapewnienia Donalda Tuska dotyczące Zielonego Ładu i polityki hamowania gospodarczego można mieć za nic, nie mówiąc o tym, że jest to jedna wielka konfabulacja, bo jak się okazuje, polityka dotycząca taniego prądu, która została przyjęta przez Unię Europejską, jest dzisiaj likwidowana. W zamian za to będzie droga energii, bo już słyszymy, że po wyborach prezydenckich nastąpi kolejna drastyczna podwyżka energii elektrycznej. Wszystko z tego powodu, iż następuje przyśpieszenie wygaszania elektrowni, które są dzisiaj najbardziej ekonomiczne i produkują najtańszy prąd. To wszystko zmierza do sytuacji, że w Polsce przestaje się opłacać produkować, PKB spada, coraz więcej zakładów likwiduje się, mamy wzrost bezrobocia. Po ośmiu latach naszych rządów, gdzie wskaźnik bezrobocia spadał, mamy pierwszy rok, gdzie okazuje się, że bezrobocie idzie do góry. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Ta sytuacja wiąże się z tym, iż większość zakładów ogranicza inwestycję, produkcję, bo nie opłaca się to w kontekście drogiej energii. Na dodatek mamy informację, że wiele elektrowni będzie zlikwidowanych, czyli wpadniemy w jeszcze większą zapaść gospodarczą, a więc ceny podstawowych artykułów wzrosną. Polska staje się skansenem, który nie będzie się rozwijał przez to, że do władzy doszli ludzie, który realizują politykę na wprost Berlina mającą na celu ograniczenie zdolności rozwojowych Polski – wskazał Marek Gróbarczyk.
Kilka miesięcy temu przez Polskę przeszła fala powodziowa, w wyniku której wiele osób straciło dorobek swojego życia. Niestety reakcja rządu Donalda Tuska w obliczu tragedii okazała się być znikoma. W piątek społeczeństwo dowiedziało się, że w przyszłym tygodniu rozpoczną się konsultacje społeczne planu przeciwpowodziowego dla zlewni Nysy Kłodzkiej.
– Tutaj mamy przykład klasycznej schizofrenii tego rządu. Jak pamiętamy, Paulina Hennig-Kloska i Urszula Zielińska wielokrotnie powtarzały, że budowa zbiorników retencyjnych, regulacja rzek jest szkodliwa dla środowiska. Zbiornik w Raciborzu, który uratował ludzi, nazywany jest przez nich dezinwestycją działającą na pogorszenie warunków życia. Już skreślono 51 inwestycji na Odrze, które miały charakter przeciwpowodziowy, przeciwsuszowy, żeglugowy. Wszystko to dąży do hasła, które te panie opublikowały i realizują, czyli rzeki mają pozostać naturalne, a jedyne inwestycje to bagniska, torfowiska i błociska, które mają służyć polepszeniu warunków życia. Mówię to z dużym sarkazmem, ale tak jest i w tej sytuacji nagle okazuje się, że jakieś zbiorniki mają być budowane w Kotlinie Kłodzkiej, bo tam jest tragedia. To nie łączy się w żaden plan. Ministerstwo Klimatu i Środowiska blokuje wszelkie inwestycje związane z budową retencji w Polsce, a teraz nagle okazuje się, że jakiś minister, którego powołano nie wiadomo skąd, mówi, iż będą inwestycje związane z retencją. To są działania polityczne nietrzymające się kupy, które mają jeden cel – oszukać ludzi. Nikt nie uwierzy w zapewnienia, które płyną z ust ludzi Donalda Tuska, że będą realizowane zbiorniki retencyjne. Ci sami ludzie kilka lat temu wytoczyli potężną batalię w Kotlinie Kłodzkiej, aby żadnych dodatkowych zbiorników tam nie budować – akcentował poseł PiS.
Rząd Donalda Tuska – po objęciu władzy – wyrzucił z Wód Polskich najwybitniejszych ekspertów. Pokłosiem tych działań była tragedia części miejscowości podczas ubiegłorocznej powodzi. Marek Gróbarczyk oznajmił, iż powodzianie powinni domagać się odszkodowań od Donalda Tuska, bo to właśnie on stał na czele sztabu kryzysowego i zapewniał, że nie będzie wielkiej wody.
– To jest element, który jest katastrofalny, bo m.in. z tego powodu część miejscowości przeżyła tragedię. Wiąże się to przede wszystkim z utrzymywaniem bardzo wysokiej rezerwy powodziowej. Tylko z powodów ekologicznych zadecydowano, iż nie wolno spuszczać wody ze zbiorników retencyjnych. W ten sposób ograniczono możliwości wychwycenia fali powodziowej. To wszystko zmierza do jednej, fatalnej w skutkach realizowanej polityki, gdzie ludzie cierpią. Myślę, że ludzie powinni domagać się odszkodowania od rządu, bo to właśnie Donald Tusk, który stał na czele sztabu kryzysowego, zapewniał, iż nie ma problemu, nie będzie wielkiej powodzi, a tama w Stroniu Śląskim wytrzyma. Wszystko to, co mówił, okazało się jedną wielką nieprawdą, która spowodowała tak wielką katastrofę – stwierdził były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.
Całą rozmowę z Markiem Gróbarczykiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



