Lublin: ulicami miasta przeszedł Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej
Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, zorganizowany przez środowiska narodowe przeszedł w sobotę ulicami Lublina. „Dopóki istnieć będzie Polska, dopóki będą żyć Polacy, nie zniknie pamięć o tamtych zbrodniach” – napisał do uczestników obchodów prezydent Karol Nawrocki.
Licznie zgromadzeni uczestnicy marszu przeszli w milczeniu przez centrum Lublina. Na czele pochodu nieśli baner z napisem „Stop banderyzmowi”. Wielu trzymało biało-czerwone flagi, flagi Ruchu Narodowego i innych organizacji oraz plansze z napisami m.in. „Bez rozliczenia nie ma przebaczenia”, „banderyzm = nazizm”, „Zginęli za polskość”. Nieśli też plansze z wypisanymi nazwami miejscowości m.in. Monasterz, Wierzbica, Hulcze, gdzie znajdują się jakieś formy upamiętnienia Ukraińskiej Powstańczej Armii, które nazwali „miejscami hańby”.
Pochód przeszedł z Placu Litewskiego na Skwer Ofiar Wołynia, gdzie pod usytuowanym tam pomnikiem upamiętniającym ofiary rzezi wołyńskiej odśpiewano hymn państwowy, odmówiono modlitwę, złożono kwiaty i zapalono znicze.
Obecny na marszu doradca prezydenta RP, prof. Dariusz Dudek, odczytał list skierowany przez Karola Nawrockiego do uczestników uroczystości. Prezydent podkreślał w nim, że pamięć o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu domaga się „potępienia zbrodniczej ideologii banderyzmu, kolaboracji z niemiecką III Rzeszą oraz wszelkich aktów przemocy popełnionych z nienawiści etnicznej i rasowej”.
„A ponieważ ci, których doczesne szczątki spoczywają w anonimowych zbiorowych mogiłach wśród pól i lasów, nie mogą już mówić, to my dajemy im głos. Dopóki istnieć będzie Polska, dopóki będą żyć Polacy, nie zniknie pamięć o tamtych zbrodniach, o męczeństwie ofiar i hańbie zwyrodniałych oprawców” – napisał prezydent.
Zaniepokojenie według prezydenta budzi odradzający się na Ukrainie kult przywódców zbrodniczych formacji, które dopuściły się ludobójstwa na Polakach, a nawiązywanie do dziedzictwa OUN i UPA staje się elementem oficjalnej polityki historycznej państwa.
„Mieliśmy nadzieję na trzeźwą ocenę i opamiętanie ukraińskich elit politycznych, szczególnie w kontekście aspiracji tego państwa do NATO i Unii Europejskiej. Niestety, nasze oczekiwania dotychczas nie znalazły potwierdzenia w działaniach władz ukraińskich” – dodał.
Prezydent napisał, że nie traci nadziei, iż „mroczne dziedzictwo banderyzmu nigdy nie wejdzie do kanonu ukraińskich tradycji patriotycznych”. Przypomniał, że inne narody „aspirujące do uczestnictwa w europejskiej wspólnocie wartości”, musiały się zmierzyć m.in. z bolesnym dziedzictwem kolaboracji z III Rzeszą.
„Podjęcie uczciwego rozrachunku z własną historią nie osłabiło tych państw, lecz umocniło ich wiarygodność i pozycję we wspólnocie Zachodu. Jestem przekonany, że także naród ukraiński będzie potrafił przejść tę bolesną drogę i z odwagą spojrzy na historię swojego kraju, rozumiejąc, że prawda nigdy nie jest przeszkodą dla patriotyzmu” – napisał.
Podkreślił jednocześnie, że Polska nadal wspiera działania obronne Kijowa wobec bezprawnej inwazji zbrojnej Rosji na terytorium Ukrainy i zadeklarował „wolę rozwijania dobrosąsiedzkich stosunków i owocnej współpracy gospodarczej” z Ukrainą.
W marszu wzięli też udział posłowie Konfederacji: Witold Tumanowicz i Krzysztof Mulawa. Głównym organizatorem marszu był lider Ruchu Narodowego w Lubelskiem i jeden z liderów Konfederacji, Rafał Mekler.
Wcześniej pod pomnikiem Ofiar Wołynia w Lublinie wieniec złożył też wiceprezes PiS, Przemysław Czarnek. Zapowiedział, że PiS złoży w Sejmie projekt uchwały „w sprawie sprzeciwu wobec członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej w związku z gloryfikacją sprawców zbrodni wołyńskiej” i będzie się domagać, aby była ona uchwalona na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
– Żądamy w tej uchwale od rządu Rzeczypospolitej Polskiej, oprócz upamiętnienia ofiar, podjęcia wszelkich działań sprzeciwiających się jakiemukolwiek rozwijaniu się procesu integracji Ukrainy z Unią Europejską. Unia Europejska nie może bazować na ideologii sprzecznej z wartościami chrześcijańskimi, z wartościami europejskimi – powiedział Przemysław Czarnek.
Jego zdaniem Ukraina nie będzie wolna i nie będzie członkiem Unii Europejskiej, „jeśli będzie odwoływać się do ludobójstwa”.
Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję, w której wyraził ubolewanie nad niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Zwrócił uwagę, że decyzja ta szkodzi stosunkom dobrosąsiedzkim oraz wcześniejszym wysiłkom na rzecz rozwiązania nierozstrzygniętych i bolesnych aspektów w dwustronnych stosunkach historycznych w duchu prawdziwego i szczerego pojednania, a także nie jest zgodna z wartościami europejskimi.
Rzeź wołyńska, czyli ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach mieszkających na Kresach Wschodnich w latach 1943-1945, to jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń II wojny światowej. Łącznie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ponad 100 tys. Polaków. Apogeum mordów nastąpiło 11 i 12 lipca 1943 r., kiedy Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach. Według badaczy mogło wtedy zginąć około 8 tys. Polaków, których rozstrzeliwano albo zabijano przy użyciu siekier, wideł czy noży. Zbrodnia Wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, przy czym część ukraińskich ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.
11 lipca jest Dniem Pamięci o Polakach – ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP.
PAP


