fot. flickr.com

Łagodne kary dla oszustów udających banki

Oszuści prowadzący nielegalną działalność bankową i parabankową rzadko trafiają do więzienia. Wynika to z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, o którym napisał dziennik „Rzeczpospolita”. Chodzi o osoby, które podejmują nielegalną działalność finansową i przyciągają klientów pozornie korzystnymi ofertami.

Choć wyrządzone szkody szacuje się na miliony złotych, to kary są niskie, bo sędziowie zwracają większą uwagę na naprawienie szkód niż ukaranie sprawców.

Najczęściej są to niskie wyroki w zawieszeniu lub kary grzywny. Jedynie w kilku przypadkach było to kilka miesięcy więzienia.

Poseł Janusz Szewczak z sejmowej Komisji Finansów Publicznych podkreśla, że obecna sytuacja pokazuje słabość instytucji zajmujących się nadzorem i kontrolą nad rynkiem finansowym.

– W szczególności Komisja Nadzoru Finansowego w mojej ocenie ponosi olbrzymią odpowiedzialność za wiele tego typu takich poważnych afer, które mieliśmy w ostatnich latach: historię Amber Gold, SKOK-u Wołomin, funduszu nieruchomości w Banku BPH. To pokazuje, że te najbardziej dolegliwe przestępstwa: oszust, wyłudzeń, podszywania się pod banki, parabanki, instytucje pożyczkowe trwa w najlepsze i to jest dowód na słabość egzekucji polskiego prawa. Problem w tym, że nie są one przestrzegane, nie są właściwie egzekwowane. Widocznie jest to opłacalna działalność, skoro nie ma wielkiej konsekwencji z tego tytułu, a przecież mamy cały szereg instytucji, które powinny natychmiast reagować – mówi poseł Janusz Szewczak.

Z danych wynika, że najczęściej o przestępstwie informują sami poszkodowani. Tylko kilkadziesiąt zawiadomień w ciągu ostatnich lat skierował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. W największej aferze łączna wartość poniesionych szkód sięgnęła 8 mln zł.

RIRM

drukuj