(fot.PAP)

Kto wygra w Grecji

Tuż przed jutrzejszymi przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi w Grecji nasila się kampania wzywająca ludzi do zbojkotowania głosowania. Celują w tym anarchiści, wykorzystując w tym celu graffiti, które pojawiły się nawet na murach zabytków. Faworytem wyborów jest Koalicja Radykalnej Lewicy (SYRIZA).

„Spalić kabiny do głosowania” – głosi olbrzymi napis, namalowany czarną farbą na fasadzie muzeum numizmatycznego. „Spalić parlament” – widnieje tuż obok. Dziesiątki, jeśli nie setki, podobnych szpecą fasady ateńskich budowli. Jak podejrzewają greccy komentatorzy, autorami tej zakrojonej na szeroką skalę akcji są ugrupowania anarchistyczne. Wiele symboli anarchistycznych pojawiło się bowiem na drzewach w pobliżu Akropolu. Tego typu akty wandalizmu, które normalnie byłyby ścigane przez policję, tym razem są zupełnie lekceważone przez funkcjonariuszy, którzy podkreślają, że służby codziennie mają na głowie dużo poważniejsze i pilniejsze sprawy, zwłaszcza w kontekście niemal nieustannych strajków, protestów i manifestacji. Jak zauważają turyści odwiedzający Ateny, graffiti jest obecnie wszędzie, nie sposób przejść ulicami stolicy, żeby się nie natknąć na nie.
Lewacy nie oszczędzają nawet pomników największych greckich bohaterów. Wulgarnymi napisami w kolorze czerwonym i czarnym „przyozdobione” zostały m.in. pomniki Platona i Sokratesa znajdujące się przed Akademią Ateńską czy też stojąca w centrum miasta statua jednego z najbardziej znanych greckich bohaterów Theodorosa Kolokotronisa. Jak wynika z napisów, ich celem jest przekonanie społeczeństwa, że obecne wybory nic nie zmienią i że kraj pozostaje pod władaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego(MFW), tak długo, jak pozostaje w strefie euro. Pomimo że większość Greków uważa podobnego rodzaju akcje za czysty wandalizm, to jednak przyznają, że treść w nich zawarta oddaje desperację obywateli i fatalną sytuację, w jakiej znalazła się ich ojczyzna.
Nie wiadomo jeszcze, czy przekonanie o konieczności wystąpienia ze strefy euro przełoży się na wynik wyborów parlamentarnych. Największe szanse na odniesienie w nich zwycięstwa ma koalicja lewicowa SYRIZA, która we wcześniejszych zapowiedziach nie wykluczała powrotu Grecji do drachmy. Wczoraj przywódca tego ugrupowania Aleksis Cipras zapowiedział jedynie, że wybory 17 czerwca doprowadzą do zmiany warunków porozumienia, jakie Grecja podpisała z UE i MFW, ale nie spowodują wystąpienia kraju ani ze strefy euro, ani z UE. – Niedzielne wybory będą zwycięstwem nadziei nad depresją. Dzień po wyborach memorandum, które przywiodło Grecję do bankructwa, będzie już tylko przeszłością – oświadczył Cipras podczas wiecu przedwyborczego w Atenach.
SYRIZA proponuje, aby memorandum podpisane między Grecją a tzw. trojką (UE, MFW i Europejski Bank Centralny) zostało zastąpione przez Narodowy Plan Odnowy i Rozwoju. Ta propozycja była jednym z głównych powodów tego, że próby utworzenia rządu koalicyjnego ze zwycięzcą poprzednich wyborów Nową Demokracją zakończyły się fiaskiem. Według wielu komentatorów, takie stawianie na odcięcie się od propozycji trojki może doprowadzić do sytuacji, w której – jeśli SYRIZA zwycięży w następnych wyborach i zdoła utworzyć rząd na swoich warunkach – Grecja będzie zmuszona do opuszczenia strefy euro. Cipras wykluczył jednak takie rozwiązanie i jednocześnie zwrócił się do swoich głównych rywali politycznych, Antonisa Samarasa (ND) i Ewangelosa Wenizelosa (PASOK), aby oddali władzę w „ręce mas”. Przez wielu Greków Samaras i Wenizelos są uważani za winnych obecnego kryzysu.
Według sondaży przedwyborczych, Nowa Demokracja jest obecnie jedyną partią mogącą pokonać SYRIZĘ, a także zdecydowanym faworytem wierzycieli Grecji pomimo faktu, że także ona w swoim programie wyborczym mówi o renegocjacji warunków porozumienia z trojką.


drukuj