(fot.PAP)

Kradzież krzyża pod osłoną nocy

Na Kokoszej Górce w Stalowej Woli już nie ma krzyża. Został skradziony w nocy z piątku na sobotę.

Jak udało się ustalić, krzyż na swoją prywatną posesję przeniósł Czesław Krzysztof Obara, który wcześniej zgłosił chęć usunięcia krzyża za przysłowiową złotówkę. Mieszkaniec Stalowej Woli znany jest ze swoich ateistycznych poglądów. Informację o kradzieży krzyża potwierdza policja. Zawiadomienie o przestępstwie złożył jeden z księży z parafii pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli.

 
– Mężczyzna krzyż postawił w swoim ogrodzie. Tłumaczył nam, że zabrał go, by uchronić krzyż przed zniszczeniem – powiedział Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji. Funkcjonariusze wszczęli w tej sprawie postępowanie. Wiadomo, że Czesław Obara zgłosił się już na policję, gdzie złożył wyjaśnienia. Mężczyzna podkreśla, że bez sądu krzyża nie odda. Jednocześnie informuje, że w najbliższym czasie uda się do swojego proboszcza, żeby wykreślił go z ksiąg kościelnych. – Obara wmurował krzyż pod swoim domem w innej gminie – około 15 km od Stalowej Woli. Deklaruje, że jest osobą niewierzącą i chce wystąpić z Kościoła. Na pewno nie zrobił więc tego w dobrej wierze, choć mówi, że chce zakończyć konflikt. Moim zdaniem, krzyż stał się tu przedmiotem zabawy, a Obara traktuje go przedmiotowo. To bardzo trudna sprawa, a my czujemy się bezsilni. Mamy tylko nadzieję, że kwestia ta zostanie jak najszybciej wyjaśniona – podkreśla radny PiS Lucjusz Nadbrzeżny. Dodaje, że może krzyż, o który tak długo toczy się walka w Stalowej Woli, stanie się narzędziem nawrócenia tego, który pod osłoną nocy go wykradł.

 
Z całej sytuacji wydaje się zadowolony Marian Pędlowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Stalowej Woli, który zapowiedział, że w związku z zaistniałą sytuacją postępowanie w sprawie krzyża umorzy, a tytuł wykonawczy z urzędu skarbowego, który nakazał ściągnięcie 4 tysięcy złotych z parafii pw. Opatrzności Bożej, wycofa. Walka o pozostanie krzyża na osiedlu Młodynie zaczęła się właściwie zaraz po jego ustawieniu w 2009 roku. Wszystko za sprawą miejscowych władz, które chciały go usunąć z miejsca, gdzie miał powstać kościół pw. ks. Jerzego Popiełuszki. Sprawę wielokrotnie opisywaliśmy na łamach „Naszego Dziennika”.


drukuj