Kolejne tłumaczenia Lecha Wałęsy. „Dałem się podejść”

Lech Wałęsa po raz kolejny zapewnia, że nie współpracował z SB, nigdy nie donosił, nie brał żadnych pieniędzy, ani nie dał się złamać. Były prezydent odniósł się dziś do opublikowanej przez Instytut Pamięci Narodowej pierwszej części materiałów z archiwum Czesława Kiszczaka.

Na mikroblogu Lech Wałęsa napisał, że dał się „podejść na chwyt ze zgubą pieniędzy i kontrolą wydatków”. Podpisałem dwa podobne, główne dokumenty co umożliwiło SB-ekom pobieranie pieniędzy dla siebie – stwierdził.

Wałęsa zwraca się także do kapitana Graczyka.  „(…) to pan mnie tak urządził, a ja się zlitowałem nad Panem”. Pyta także, czy kpt Graczyk zrobił to sam czy we współpracy.

Dr Dariusz Kucharski, historyk, oczekuje na ekspertyzę grafologiczną dokumentów, jednak jak przyznaje, wszystko wskazuje na to, iż są sporządzane przez Lecha Wałęsę.

– Jestem zasmucony tym faktem, bo, niestety, musiało to w jakiś sposób mieść – i zapewne miało – znaczne przełożenie na relacje społeczne, polityczne, które się pojawiły już w tak zwanym niepodległym państwie, czyli III RP. Zarazem, co  niezwykle ważne, wskazuje to na patologie pewnych relacji w odbudowywanym państwie polskim, w tej III RP, czyli niezałatwienie spraw ewentualnie związanych z potencjalnym „mieszaniem” przez środowiska służb komunistycznych przy takich osobach, które mają jakieś uwikłania, trudne chwile z przeszłości – powiedział historyk.

W opublikowanych aktach znajdują się m.in. odręczne pisma z podpisami TW „Bolek”, zobowiązanie do współpracy z SB, a także pokwitowania odbioru pieniędzy. Jutro poznamy kolejne dokumenty.

RIRM

 

drukuj