fot. flickr.com

Kolejne taśmy ujrzały światło dzienne. Tym razem bohaterem jest szef NIK

Pojawiły się nowe nagrania z udziałem szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego i byłej wicepremier, a obecnie komisarz UE Elżbiety Bieńkowskiej. Nagranie ujawniono w programie „Zadanie specjalne” na antenie Telewizji Republika.

Rozmowy nagrane w warszawskiej restauracji dotyczą obsadzania stanowisk w delegaturach NIK.

Kwiatkowski, Bieńkowska oraz przedstawiciele delegatury NIK w Katowicach – Przemysław Witek i Paweł Miklisa – omawiają wybór kandydata na stanowisko w rzeszowskiej delegaturze Izby.

W trakcie dyskusji Kwiatkowski zastanawia się też, w jaki sposób NIK ma dalej 60-proc. zaufania opinii publicznej. Dobrze, że nikt się temu w szczegółach nie przygląda – podkreśla.

Była wiceminister sprawiedliwości, poseł Solidarnej Polski Beata Kempa mówi, że taśmy te pokazują, jak głęboko posunęła się erozja i patologia władzy.

Jak bardzo Krzysztof Kwiatkowski chciał upartyjnić i jakby również przejąć Najwyższą Izbę Kontroli – tę właśnie, z tym ponad 60 proc. poparciem społecznym, po to, żeby obsadzić tę instytucję swoimi bądź zaufanymi ludźmi koalicjanta. To pokazuje, iż mimo, że kierował się na pro-państwowca, na osobę, która jest ponad podziałami i wydawałoby się, próbował czarować opinię publiczną to jednak prawda jest tutaj jednoznaczna – miało dojść do upartyjnienia NIK, a tym samym do zdegradowania jej do roli strażnika interesów Platformy Obywatelskiej – stwierdza Beata Kempa.

Tymczasem dzisiejsza prasa opisuje, w jaki sposób Krzysztof Kwiatkowski zamierza odpierać prokuratorskie zarzuty dotyczące wpływania na wybór szefa delegatury NIK w Łodzi oraz wiceszefa w Rzeszowie.

Szef NIK w prywatnych rozmowach mówi, że na Podkarpaciu nakłaniał do startu wielu ludzi, a nie tylko protegowanego szefa klubu PSL Jana Burego.

Z kolei w łódzkiej delegaturze NIK miała istnieć wojna dwóch frakcji i – zdaniem gazety – Kwiatkowski uznał, że tylko człowiek z centrali ją zażegna.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj