PAP/Straż Graniczna

Kolejne próby forsowania polsko-białoruskiej granicy

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wciąż jest poważna. Po raz kolejny doszło do prób jej siłowego forsowania.

Każdego dnia dochodzi do nielegalnych prób przekroczenia polsko-białoruskiej granicy. Ostatniej doby dwie duże grupy próbowały siłowo przekroczyć granicę – jedna liczyła 500, a druga 50 cudzoziemców. Tej drugiej grupie udało się na kilkanaście metrów przekroczyć linię graniczną. Zostali oni poinformowani o obowiązku opuszczenia terytorium Polski i zawróceni do linii granicy.

W efekcie prób siłowego forsowania polskiej granicy rannych zostało czterech polskich żołnierzy – mówił Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej.

– Dwóch żołnierzy zostało opatrzonych na miejscu, a dwóch zostało przewiezionych do szpitala. Sytuacja być może jest nieco wytonowana, ale nadal jest bardzo poważna – powiedział Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej.

Cudzoziemcy są coraz bardziej agresywni – podkreśliła ppor. Anna Michalska, rzecznik Straży Granicznej.

– Agresja zaczyna rosnąć. To są rzucane w naszą stronę nie tylko kamienie, ale też butelki, drzewa i wyzwiska. Białoruskie służby się temu nie tylko przyglądają, ale pomagają – wskazała ppor. Anna Michalska.

Do kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej nawiązał w Macedonii Północnej prezydent Andrzej Duda.

– Jest to sytuacja trudna i przykra, gdyż siły reżimu pchają migrantów na naszą granicę. Mamy nadzieję, że wkrótce dzięki wsparciu politycznemu społeczności europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego, atak zostanie zakończony – poinformował prezydent RP.

Migrantom, którzy przedostali się do Polski, udzielana jest niezbędna pomoc. Niektórzy z nich trafiają do szpitala w Bielsku Podlaskim.

– To bardzo tragiczne. Codziennie mamy przyjęcia w bardzo, bardzo złych warunkach. Codziennie mamy od dwóch do siedmiu osób, zawsze w nocy lub wczesnym rankiem – wyjaśnił dr Arsalan Azzadin, wicedyrektor szpitala w Bielsku Podlaskim.

Dla wielu migrantów pobyt na granicy jest traumatyczny.

– Zgubiliśmy się w lesie na pięć lub sześć dni bez jedzenia i wody. Armia białoruska powiedziała nam „jeśli wrócisz, zabijemy cię” – powiedział Mansour Nassar, migrant z Syrii.

Obozowisko w pobliżu przejścia granicznego opustoszało. Służby Białorusi skierowały cudzoziemców do centrum transportowo-logistycznego, znajdującego się kilkaset metrów dalej od koczowiska.

Wokół centrum, do którego Białorusini kierują migrantów, powstaje miasteczko – wskazał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

„Utworzono już sklepik, food-truck, kebab, sklep z hot dogami, a obecnie też kantor. Niektórzy migranci żartują między sobą, że teraz czas na pub i kino. Białoruski biznes na szlaku migracyjnym kręci się coraz szybciej” – poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

To pokazuje, że reżim Aleksandra Łukaszenki nie odpuszcza i można się spodziewać kolejnych ataków na  polską granicę – mówił dr Aleksander Kozicki, politolog.

– Nie można w tej chwili spocząć na laurach. Ten proces może być zintensyfikowany. Kluczowe znaczenia będzie miała sytuacja międzynarodowa i naciski, jakie na Mińsk i Moskwę będzie wywierać wspólnota międzynarodowa – ocenił politolog.

Dlatego też Polskie służby wciąż stoją na straży i bronią polskiej granicy – mówiła ppor. Anna Michalska.

– Według naszych analiz ryzyka i tego co się ostatnio dzieje, myślimy, że nadal będą siłowe próby przekroczenia granicy. Reżim Aleksandra Łukaszenki jest nieprzewidywalny. Cała ta sytuacja nie jest naturalna. Nie jest tak, że te osoby same podejmują decyzję, że chcą przekroczyć granicę. One są wpychane na terytorium z jednego państwa do drugiego – powiedziała rzecznik Straży Granicznej.

Ze względu na wciąż napiętą sytuację Polska planuje także zawiesić działalność przejścia kolejowego w Kuźnicy.

 

TV Trwam News

drukuj