fot. PAP/Paweł Supernak

Koalicja Obywatelska nie potrafi pogodzić się z porażką

Sztab Rafała Trzaskowskiego podważa wynik wyborów prezydenckich i nawołuje do protestów wyborczych.

Koalicja Obywatelska nakłania swój elektorat do składania protestów wyborczych.

– My musimy zrobić wszystko, żeby demokracja wygrała i dlatego dzisiaj tak ważny jest ten obywatelski zryw w kierunku ważności, czy sprawdzenia ważności wyborów – powiedział Cezary Tomczyk, poseł PO.

Sztab Rafała Trzaskowskiego ma wątpliwości, co do głosowania korespondencyjnego za granicą. Pakiety wyborcze nie dotarły do wszystkich Polaków.

– W części krajów wybory odbywały się tylko korespondencyjnie i była kwestia umów bilateralnych, w jaki sposób Ministerstwo Spraw Zagranicznych miało podpisaną współpracę, na bazie istniejących umów pomiędzy krajami plus dodatkowe wymagania, np. z pocztą belgijską, z pocztą niemiecką czy francuską, tak żeby tą wyznaczoną, polską kopertę donieść – zaznaczył doradca prezydenta Paweł Sałek w „Polskim punkcie widzenia”.

Po stronie państwa wszystko przebiegło zgodnie z prawem.

– My rozesłaliśmy pakiety w tej turze do wszystkich osób, które były zarejestrowane w pierwszej turze i tych, którzy się dodatkowo zarejestrowali – podkreślił prof. Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych.

Jeśli do kogoś nie dotarł pakiet wyborczy, to wina leży po stronie zagranicznej poczty.

– Nie jest to wina w tym wypadku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który wysłał wszystkie pakiety wyborcze w terminie ustawowym, a nawet wcześniej, ale zdarza się, tak jak w każdym państwie, że poczta, niektórzy listonosze mogą nie zdążyć mimo, że mają takie zobowiązanie – zaznaczył  prof. Jacek Czaputowicz.

Koalicja Obywatelska twierdzi, że to stracone głosy na Rafała Trzaskowskiego.

– Każdy ma prawo złożyć ten protest. On musi być odpowiednio sformułowany, uzasadniony i przekazany – stwierdził doradca prezydenta RP ds. ochrony środowiska i polityki klimatycznej.

Protesty opozycji niczego jednak nie zmienią.

– Ta różnica 0,4 miliona głosów jest bardzo duża – powiedział Paweł Sałek.

Sąd Najwyższy ma 21 dni od wyborów na rozpatrzenie protestów wyborczych.

TV Trwam News

drukuj