(fot. PAP)

Kiedyś było lex Agora czy dziś będzie lex Trwam?

Proces koncesyjny na kolejne częstotliwości cyfrowe powinien być zabezpieczany przez CBA.

Wkrótce zostanie rozstrzygnięty konkurs, rozpisany przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, na zagospodarowanie czterech kolejnych miejsc na pierwszym multipleksie cyfrowym (MUX 1). Konkurs dotyczy miedzy innymi kanału społeczno-religijnego.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie chce ujawnić, jakimi kryteriami będzie się kierować w postępowaniu koncesyjnym w tym oceną wniosków składanych przez poszczególnych nadawców. Z niewiadomych powodów i wbrew zasadom prawa odmówiła wskazania kryteriów ekonomicznych, jakimi będzie się posługiwała w związku z badaniem tzw. wiarygodności finansowej podmiotów ubiegających się o koncesje.

Wątpliwości jest więcej. Krajowa Rada poinformowała także, że podmiot ubiegający się w rozpisanym konkursie na częstotliwość w cyfrowym systemie naziemnym nie musi nadawać swojego programu, co więcej – nie musi nawet posiadać jakiegokolwiek dorobku i zaplecza technicznego.

Takie określenie reguł przyznawania koncesji doprowadzi do tego, że koncesje mogą być przyznane podmiotom bez żadnego doświadczenia w prowadzeniu działalności telewizyjnej, powstałym tylko na użytek procesu koncesyjnego. Pominięty może być nadawca z długoletnim doświadczeniem w nadawaniu programu telewizyjnego jak Telewizja Trwam. Dlatego konieczne jest, aby Centralne Biuro Antykorupcyjne stale czuwało nad prawidłowością i transparentnością procesu koncesyjnego. To wręcz obowiązek CBA.

CBA musi być tam, gdzie przyznawane są warte wiele milionów koncesje. W ostatnim czasie mieliśmy wiele przykładów działań korupcyjnych, które miały miejsce przy przyznawaniu koncesji czy dużych zamówieniach publicznych. W grudniu 2011 r. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zatrzymali wysokiej rangi urzędników Ministerstwa Środowiska, podejrzanych o przyjęcie znaczących korzyści materialnych przy wydawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Kilka miesięcy wcześniej Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało ważnych urzędników ówczesnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, którzy podejrzewani są o korupcję w związku z procesem zakupu i dostawy sprzętu i usług teleinformatycznych, realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA.

Jest jeszcze jeden argument natury historycznej. Afera Rywina dotyczyła zmian w prawie medialnym, a jej ważny wątek rozegrał się właśnie w gabinetach urzędników Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Tworzono wówczas prawo tak, aby Agora nie mogła kupić telewizji. Takie tworzenie prawa przeciw jednemu podmiotowi medialnemu określono mianem lex Agora. Kiedyś było lex Agora czy dziś mamy do czynienia z lex Trwam?

 

Poseł PiS Marcin Mastalerek

drukuj