KGB więzi księdza

Już ponad tysiąc osób podpisało się pod petycją o natychmiastowe uwolnienie ks. Władysława Lazara, proboszcza parafii Zesłania Ducha Świętego w Borysowie na Białorusi.

Negocjacje w sprawie uwolnienia kapłana prowadzi nuncjusz apostolski w Mińsku ks. abp Claudio Gugerotti. Białoruskie KGB wciąż odmawia udzielenia jakiejkolwiek informacji na temat zatrzymania ks. Lazara oraz postawionych mu zarzutów. Jedyne, co wiemy, to to, co 26 lipca oświadczył Alaksandr Łukaszenka, że rzekomo „zatrzymany został współpracownik służb specjalnych, który poprzez przedstawicieli Kościoła katolickiego miał być związany z obcymi wywiadami. Przekazywał on informacje, które zaszkodziły ludziom pracującym za granicą”. W zarzuty szpiegostwa wobec kapłana nie wierzą ani inni duchowni, ani parafianie oraz jego bliscy.

Białoruski portal „Nasza Niwa” rozmawiał z mieszkającą we wsi Koniuchy (w rejonie mołodeczańskim) matką zatrzymanego kapłana, Janiną. Kobieta ze łzami w oczach mówi o swoim synu. Podkreśla, że zawsze był on mocno zaangażowany w pracę Kościoła. – Mówił mi: „Mamo, ja służę Bogu”. Całe swoje życie oddał Bogu. Wszystko, co robił i robi, czyni dla Boga. Sam chodził w podartej kurtce – wspomina kobieta. – Czy to normalne, że jest tak dręczony? Czy jest to uzasadnione? – pyta.

Mama kapłana opowiada, że zaginął on już 1 czerwca, kiedy wracał z rodzinnego domu do Borysowa. Dopiero dwa tygodnie później, kiedy rodzina zwróciła się z pytaniem o informację na temat zaginionego na milicję, ks. Lazar mógł zadzwonić. Powiedział tylko, że żyje i jest zdrowy. Prosił także, aby się za niego modlić. Z numeru telefonu, z którego dzwonił, kobieta zorientowała się, że jest na milicji, jednak sam kapłan tego nie potwierdził. – Nie wiem jeszcze, za co mój syn został aresztowany – mówi.

W obronie kapłana stanowczo wypowiedział się komitet organizacyjny Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Ta niezarejestrowana białoruska partia polityczna w specjalnym oświadczeniu zwróciła uwagę, że aresztowanie duchownego jest „próbą szantażowania Kościoła katolickiego na Białorusi i zastraszenia społeczeństwa białoruskiego”. Wzywając do natychmiastowego zwolnienia z więzienia ks. Władysława Łazara, członkowie ugrupowania zbierają podpisy pod petycją w tej sprawie do prokuratora generalnego.

Obrońcy ks. Lazara boją się mówić oficjalnie pod swoimi nazwiskami, bo nie chcą stać się kolejnymi ofiarami reżimu. – KGB generalnie chce usuwać wszystkich księży, którzy trochę inaczej pracują, niż oni by sobie tego życzyli – podkreśla kapłan, który pracował kiedyś na Białorusi i został stamtąd usunięty za „złamanie białoruskiego prawa”. – Przede mną również był ksiądz, którego wydalono za „działalność polityczną”, jak to oni określają. Szef KGB powiedział mi wprost, że sobie za dużo pozwalałem. Gdybym zajmował się wyłącznie pracą z osobami starszymi i w ogóle nie wychodził poza teren parafii, to nie byłoby żadnych problemów. A tak to oni nie życzą sobie mojej obecności – dodaje.

MP

drukuj