fot. PAP/EPA

Kolejna noc z protestami na Białorusi

Miniona noc na Białorusi była nieco spokojniejsza. Skala protestów zmalała. Służby urządziły sobie za to polowanie na dziennikarzy. Do zaprzestania demonstracji swoich zwolenników wezwała opozycyjna kandydatka na prezydenta Swiatłana Cichanouska. Trudno jednak zakładać, że zrobiła to z własnej woli.

Swiatłana Cichanouska, opozycyjna kandydatka w walce o prezydenturę na Białorusi, przebywa na Litwie. Opuściła kraj.

– Wiem, że wielu mnie zrozumie, wielu potępi, wielu znienawidzi, ale nie daj Boże, żeby ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam – powiedziała Swiatłana Cichanouska, kandydat w wyborach prezydenckich na Białorusi.

Swiatłana Cichanouska wydała dwa oświadczenia. W jednym patrzy bezpośrednio do kamery. W drugim czyta z kartki. I to czyta rzeczy, których trudno było się po niej spodziewać.

– Białorusini! Wzywam was do rozsądku i poszanowania prawa. Nie chcę krwi i przemocy. Proszę was, byście nie stawiali oporu milicji, nie wychodzili na place, by nie narażać na niebezpieczeństwo swojego życia – oświadczyła Swiatłana Cichanouska.

Opozycja na Białorusi jest przekonana, że Cichanouska została zmuszona do wydania oświadczenia.

– Myślę, że kiedy cała twoja rodzina staje się zakładnikami, bardzo trudno jest nie być pod presją i nie wypowiadać się bez presji – podkreśliła Maria Kolesnikova, przedstawiciel opozycji na Białorusi.

Kiedy Swiatłana Cichanouska składała protest wyborczy w siedzibie Centralnej Komisji Wyborczej, mieli pojawić się wysocy rangą przedstawiciele organów bezpieczeństwa.

– Wraz z prawnikiem odwiedziła komisję wyborczą, aby złożyć skargę na liczenie głosów. Została tam bardzo długo. Prawnik opuścił budynek, a ona została tam na siedem godzin – poinformował Linas Linkevičius, minister spraw zagranicznych Litwy.

Dzisiejszej nocy na Białorusi znowu było niespokojnie. Mieszkańcy wyszli na ulice. Skala protestów jednak maleje. Służby  zaczęły za to ścigać dziennikarzy. Pobita została ekipa BBC oraz portalu Onliner. Dziennikarzom niszczono sprzęt, odbierano im nagrania i zdjęcia. W sprawie sporu na Białorusi stanowisko zajęła Unia Europejska, możliwa jest reakcja.

„Może to obejmować m.in. podjęcie działań wobec osób odpowiedzialnych za zaobserwowaną przemoc, nieuzasadnione zatrzymania, fałszowanie wyników wyborów” – napisało w oświadczeniu 27 państw.

Unia Europejska rozważa skierowanie na Białoruś swojego wysłannika.

TV Trwam News

drukuj