Związkowcy z Kompanii Węglowej spotkają się z zarządem spółki

W tym tygodniu odbędzie się spotkanie Związków Zawodowych Kompanii Węglowej z zarządem spółki. Przypomnijmy związki zawodowe negatywnie zaopiniowały przygotowany przez zarząd spółki projekt programu dostosowawczego na lata 2013-2015.

W obecnej sytuacji wszystko zmierza w kierunku sporu zbiorowego z zarządem Kompanii – powiedział Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności.

– Z tymi żądaniami w trybie sporu zbiorowego na podstawie ustawy o sporach zbiorowych. Daje nam ona takie możliwości,  ale też nakłada na pracodawcę obowiązek toczenia w tym zakresie rokowań i ewentualnie powołanie mediatora. Wydaje mi się bowiem, że tutaj jednak mimo wszystko osoba, czy fachowcy z zewnątrz, musieliby również przyjrzeć się dlaczego program Kompanii Węglowej nazywa się „dostosowawczy”. Nie wiem do czego się mamy dostosowywać. Sądzę, że to powinien być raczej program naprawczy, albo mieć bardziej zręczną nazwę. Program dostosowawczy naszym zdaniem to bubel  – mówi Jarosław Grzesik.

Przypomnijmy projekt programu dostosowawczego zakłada m.in. głęboką restrukturyzację kopalń Brzeszcze i Piekary. Związkowcy domagają się opracowania rzetelnego planu naprawczego dla całej spółki.

Mimo próśb związkowców, zarząd nie przedstawił wyliczeń dotyczących tego, jak ta alokacja wpłynie na kondycję finansową kopalń, które miałyby przejmować pracowników.

Proponowane przez zarząd rozwiązania, w dalszej perspektywie, przyczynią się do likwidacji wielu miejsc pracy nie tylko w kopalniach, ale także w firmach kooperujących. Dla regionu śląskiego oznacza to wzrost bezrobocia o blisko 40 tysięcy osób – alarmują związki zawodowe.

W planach jest także zapis sugerujący zwolnienie 2 tysięcy pracowników  powierzchni,  przy czym byłyby to zwolnienia z przyczyn ekonomicznych, a nie dobrowolne odejścia  – akcentuje Jarosław Grzesik.

– Program teoretycznie nie zakłada zwalniania pracowników, ale likwidowanie miejsc pracy. Mówi się bowiem o tym, że obniżone zostanie zatrudnienie poprzez odejścia naturalne, czyli na emerytury, lub też z innych powodów, nazwijmy to cywilizowanych. W ten sposób – w ciągu dwóch najbliższych lat, czy też dwóch i pół roku – zatrudnienie obniżone zostanie o 10 tysięcy osób. Na ich miejsce nie będą przyjmowani nowi młodzi pracownicy. Tak naprawdę stracimy więc 10 tysięcy miejsc pracy. To przełoży się na miejsca pracy w firmach kooperujących w górnictwie – dodaje Jarosław Grzesik.

RIRM

drukuj