fot. PAP/Grzegorz Michałowski

KE nie nalegała na wprowadzanie ellaOne bez recepty w Polsce za rządów PO-PSL

Przywrócona w Polsce kontrola lekarza nad obrotem pigułek ,,dzień po” jest zgodna z prawem europejskim – potwierdza Komisja Europejska. Kraje należące do Unii Europejskiej – jak podkreśla Bruksela – mogą zabronić lub ograniczyć stosowanie środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych na swoim terytorium.

Wyjaśnienia Brukseli w tej sprawie stanowią odpowiedź na pytanie dot. legalności ograniczenia dostępności tzw. antykoncepcji awaryjnej w Polsce. W połowie lipca br. do Komisji zwrócili się europosłowie lewicy.

Odpowiedź KE jest dowodem na to, że zarzuty wysuwane przez środowiska lewicowe i feministki, w trakcie debaty nt. ellaOne, były bezpodstawne – mówi Ewa Kowalewska,  dyrektor Human Life International Poland.

– Od początku mówiliśmy, że nie ma żadnego zalecenia Komisji Europejskiej do wprowadzenia tego preparatu do polskich aptek bez recepty. Była to wielka walka z PO i ówczesną premier Ewą Kopacz, która twierdziła, że te tabletki mogą używać nawet kilkunastoletnie dziewczynki. I tak się stało wbrew naszym protestom. Dziś okazuje się, że to było kłamstwo, a Komisja Europejska absolutnie nie wywierała na Polskę żadnego nacisku. Dzisiaj tę pigułkę mamy już wyłącznie na receptę – zaznacza Ewa Kowalewska.

Pigułki ,,dzień po” bez konieczności wizyty u lekarza można było kupować od 2015 r. Rozwiązanie wprowadzono za rządów PO-PSL po tym, gdy KE wydała decyzję pozwalającą na sprzedaż takich preparatów bez recepty.

Przepisy przywracające kontrolę lekarską nad wydawaniem ellaOne przyjęte przez obecny parlament weszły w życie w lipcu br.

RIRM

drukuj